Pieszo po Toruniu, czyli 6-dniowy maraton

Kilkudniowy pobyt w Toruniu, o czym przekonałem się na własnej skórze, bez dwóch wystarczy by wyrobić sobie zdanie o tym nieco ponad 200 tyś mieście. Pierwsze zetknięcie się z nieznanym mi dotąd miastem, następuje za sprawą dworca Toruń Miasto. Witająca mnie kostka brukowa, jak się okazuje, jest idealna zapowiedzią wizyty w pełnym historii miejscu.

Dzień I – środa. Toruń wita!

A więc jestem – pomyślałem wysiadając, ze spóźnionego autobusu. Nocna jazda, rozpoczęta w Katowicach, oczywiście spóźnionym o ponad pół godziny kursem zrobiła swoje. Jako, że nie udało mi się porządnie zasnąć zmizerniały ruszam na ogóle rozpoznanie terenu.

Tak docieram na Rynek Staromiejski, gdzie z samego rana, mam niepowtarzalną okazję zobaczyć jak miasto budzi się do życia. Niepowtarzalną, bo z pewnością nie będę się zwlekał przed 6 rano, by być po raz kolejny świadkiem tego, jak ludzie spieszą się do pracy, a plac, samochody dostawcze z wolna zaopatrują sklepy i restauracje. Znacie to uczucie, kiedy po raz pierwszy znajdujecie się w nowym miejscu? Tę chęć rzucenia się od razu na nową okolicę. Ja jej właśnie… nie czuję. Marzę tylko o tym, choć chwilę się zdrzemnąć. No ale. co poradzić, trzeba się ruszyć. Grzejące już słońce odprowadza mnie na kemping, pozwalając podczas pierwszej wędrówki wzdłuż Wisły, rzucić okiem na Bulwar Filadelfijski.

Przekraczam most, z uwagi na ciężkim plecak, jawi mi się jako wprost niekończący się. Zerkam za siebie.

Panorama Starego Miasta Torunia z Mostu PiłsudskiegoPanorama Starego Miasta z Mostu Piłsudskiego; źródło: własne

Docieram na „Camping Tramp”. Na pierwszy rzut wydaje się OK. Swobodny dostęp do wody za sprawą letniej kuchni, gdzie ulokowano też szereg gniazdek elektrycznych sprawia, że nie będzie problemu z przygotowaniem czegoś do zjedzenia. W trakcie meldowania się otrzymuję magnetyczną kartę umożliwiającą wstęp do toalety. Sporo gości w kamperach reprezentuje różne nacje – głównie to Niemcy, choć widzę także holenderskie i brytyjskie rejestracje, a nawet rodzynka z Norwegii.

Toruński kamping Tramp Toruń Toruński kamping

Kamping ""Tramp"; źródło: własne

Dalszy rekonesans uświadomił mi, że od najbliższego spożywczaka dzieli mnie odległość, którą spacerkiem można pokonać w kwadrans. Z ważnych dla mnie informacji, po zapytaniu w recepcji kempingu o kwestie bezpieczeństwa usłyszałem wesołe: „Jeszcze się nie zdarzyło, żeby komuś coś zginęło”.

Dzień przeznaczam na leniuchowanie, mające pomóc zebrać siły na dalsze eskapady.

Dzień II – czwartek. Centrum i Kopernik.

Po śniadaniu na okrągłym, z pękającej grubej, okrągłej deski czuję ze wstępują we mnie siły. Minąwszy zakręt ruszam mostem, na którym mijający mnie co chwila rowerzyści sygnalizują swą obecność dzwonkami.

A'propos rowerów… Toruń to istny raj dla cyklistów! Prócz trzech wytyczonych po mieście tras, także trzy prowadzą do innych miejscowości województwa kujawsko-pomorskiego. Tutejsze ścieżki wiodą m.in. do wsi Nieszawka, przez co 6 km odcinek pozwoli rzucić okiem na Olęderski Park Etnograficzny. Inny trakt, ledwie 2,5 km wiedzie zaś z Rynku Staromiejskiego do punktu widokowego na Kępie Bazarowej.

Tymczasem ciągły szum samochodów jest jasnym dowodem na to, że Toruń już nie śpi. Dostrzegam przycumowane po drugiej stronie Wisły barki, które okazują się knajpkami. Docieram do schodów po drugiej stronie przeprawy i jakby automatycznie mój wzrok pada na muszlę św. Jakuba, czytelny znak, iż oto jestem na polskiej części słynnego szlaku św. Jakuba.

Toruński Szlak św. JakubaMuszla św. Jakuba; źródło: własne

Most pokryty tagami nie wygląda jak z marzenia. Nieprzyjemny zapach dowodzi, że w nocy objęli go chyba we władanie tutejsi menele.

Bulwar Filadelfijski ściąga mnie niczym magnes. Wielka kotwica z 1972 oparta na murku podkreśla patriotyczny związek mieszkańców miasta z morzem.

Toruński Bulwar FiladelfijskiBulwar Filadelfijski

Bulwar Filadelfijski; źródło: własne

Kotwica na Bulwarze Filadelfijskim w Toruniu Toruńska kotwica na Bulwarze Filadelfijskim

Kotwica; źródło: własne

Przechodzę na druga stronę drogi, gdzie Skwer Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej wita mnie… miną.

Toruńska minaMinaźródło: własne

Na okrągłym, wyłożonym kostką skwerku, przechadzają się obrani w wojskowe marmury młodzi ludzie. Zaciekawiony ich obecnością dostrzegam niewielki. Ceglany obiekt. Jak się okazuje znajduje się tu wejścia to tzw. Bunkru Wisła, w którym przeżyć można symulacją nalotu bombowego! 5 zł opłata nie wydaje się wygórowana, przez co, c chwila pod ziemia znikają kolejni ciekawscy. Zlokalizowana w powstałej w 1943 roku szczelinie przeciwlotniczej atrakcja wita wąskimi korytarzami. Po chwili przewodnicy uruchamiają wyjącą głośno pokazując jakie procedury stosowano podczas licznych nalotów w trakcie II wojny światowej.

XIV w. Brama Klasztorna, prowadzi mnie na ul św. Ducha. Co ciekawe podczas ataków na miasto, z tzw. kaszownika, czyli jednego z otworów, na próbujących zdobyć miasto, wylewano wrzątek bądź gorąca kasze – stąd jej nazwa. Z tabliczki dowiaduję się, że nazwa bramy wzięła się od klasztoru Benedyktynek, który wówczas mieścił się poza murami miasta.

Toruń - Brama KlasztornaBrama Klasztorna; źródło: własne

Za nią, pierwsze co rzuca mi się w oczy, to siedziba Automobilklubu Toruń. Kolorowe, odnowione fasady kamienic wyglądają okazale, a na jednej z nich zauważam szyld „Muzeum Zabawek”.

Wchodzę w ul. Kopernika, na której mieści się dom astronoma. Okazuje się, że po uiszczeniu 7 zł (przewodnik słuchawkowy), bądź 15 zł (oprowadzenie z przewodnikiem) poznać można historię życia słynnego Mikołaja. Rozszerzona o multimedialną prezentacją wprowadza mnie a arkana średniowiecznego domu, w którym zobaczyć można pełne gwiazd niebo. W gotyckim, XV w. domu, pełnym staroci zapoznaję się z realiami ówczesnego życia.

Dom Kopernika ToruńDom Kopernika; źródło: własne

Klucząc dalej ulicami trafiam na Bazylikę Katedralną Janów, którą mijam jednak, mając w planie rzucenie na nią oka później. Gdy w króciutkiej ul. Żeglarskiej trafiam na cztery sklepy ze słynnymi toruńskimi słodkościami, dochodzi do mnie skala tutejszego piernikowego szaleństwa.

Wreszcie rynek. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to pomnik Kopernika. Ratusz Staromiejski kusi punktem widokowym (15zł/10 zł). Docieram na dziedziniec, gdzie potężne mury, jakby obleczono w wystawę fotografii przyrodniczej.

Toruński Ratusz Staromiejski Ratusz Staromiejski; źródło: własne

Dziedziniec Ratusza Staromiejskiego Toruń

Dziedziniec Ratusza z wystawą; źródło: własne

Wijący się po ścianie bluszcz dodaje nieco życia starym, choć odnowionym murom. Choć na dole zupełnie tego nie czuć, po podniesieniu głowy widzę jak na 40 m wieży ratuszowej łopoczą dwie biało-czerwone flagi, która zarazem jest punktem widokowym. Czyżby to sztuczny efekt, pochodzący z z dmuchawy? Ubrany w zielony strój i brązowy kapelusz starszawy jegomość próbuje każdego przechodzącego przekonać do wysłuchania opowieści o historii ratusza – cena 15 zł. Co mona pokrótce powiedzieć o nim. Ano choćby to, że wzniesiony na planie kwadratu był miejscem ożywionych targów, oraz oczywiście głównym ośrodkiem obrad rady miasta i zebrań sądu. Jako, że w jego murach wielokrotnie goszczono władców Polski jedną z tutejszych sal nazwano Królewską. To w niej ostatnie tchnienie wydał, w 1501, król Jan Olbracht. Dziś wschodząc do środka można uraczyć się wystawami pełnymi XIV w. gotyckich witraży, czy też miejscowych monet używanych w l. 1238-1765. Ściany Sali Mieszczańskiej wprost puchną od wizerunkowo wybitnych przedstawicieli tego stanu. Osobiście nie przejawiam wielkiej wrażliwości na obrazy, ale jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć może dzieła Matejki, Witkiewicza, Fałata czy Beksińskiego.

Tablica upamiętniająca marszałka FochaTablica Fochaźródło: własne

Obchodząc rynek, wytyczony niemal w idealnych proporcjach – 106 na 109 m, próbuję sobie wyobrazić jakie poruszenie sprawiało tu wymierzanie kar przy pręgierzu, czy też wykonywanie nań kar śmierci. Mijam kamienice w tym czerwonawy, trzykondygnacyjny Dom Artusa ukończony w 1891, w którym zdarzało się nocować choćby Piłsudskiemu, czy prezydentom Wojciechowskiemu i Mościckiemu.

Leniwie włóczę się po głównym placu. W ciekawych kamienicach przebierać mogę tu, jak w ulęgałkach. Teraz los zsyła mi „Kamienicę pod Gwiazdą”- dawny mieszczański dom, którego pierwsza wersja stanęła tu, gdy po ziemi chodzili jeszcze szanowani średniowieczni rycerze. Ale mury mają na sobie ślady także późniejszy epok. Misternie dodawane barokowa fasada, czy wewnętrzne stropy pokryte polichromiami, choć odnowione, przenoszą w mnie w przeszłość. I to jaką… Przechodzę od sali do sali zerkając na umieszczone za szybami chińskie wazy i porcelanę, japońskie naczynia, rozmaite rzeźby czy pochodzące z Indii religijne płaskorzeźby z kamienia. Kończąc obchód sal wychodzę drugim wejściem do ogrodu w którym roi się od orientalnych roślin. Tu wabi mnie drewniany pawilon, w którym zasmakować można prawdziwej chińskiej herbaty, oczywiście zaparzonej w oryginalnym, tamtejszym stylu.

W gmachu poczty, sąsiadującym z kościołem kremowo-białym akademickim Jezuitów, trwa aktualnie remont. Udaje mi się jednak zerknąć przez wyciągnięte akurat ramy okienne i zerknąć na kasetony sufitowe oraz czerwone filary podtrzymujące strop. Okazuje się, że jak w miejscu tym w dniach 2-6 czerwca 1822 mieszkał sam Napoleon!

Poczta w Toruniu Kolorowe filary w budynku poczty w PTruniu

Gmach poczty i wewnętrzne filary; źródło: własne

A co wspominanego kościoła to powstał po tym jak w XVI w. ojcowie jezuici przybyli do Torunia, organizując kolegium. Na przestrzeni wielokrotnie przepędzano ich z miasta, a w 1773 w ogóle zakazano im tutaj działalności. Powracając po II wojnie światowej otrzymali we władanie stary kościół luterański, przemianowany wkrótce na katolicki, będący dziś przeznaczony szczególnie społeczności studenckiej.

Jezuicki kościół akademicki w Toruniu

Jezuicki kościół akademicki; źródło: własne

Idąc dalej trafiam na ul. Panny Marii, gdzie pręży się bryła kolejnej świątyni. Stojący przed nią roll-up zachęca do wizyty na jednym z organizowanych podczas wakacji koncertów organowych. Na końcu ulicy Piekary objawi mi się okrągła baszta. Ciekawe… Skręcam w prawo w ul. Fosa Staromiejska i nagle okazuje się, że drut kolczasty jaki rozwinięto nad bramą wcale nie jest dekoracją, a elementem… zabezpieczającym zakład karny – toruńską filię oddział centralnego w Inowrocławiu. Tymczasem, po drugiej stronie ulicy pysznią się, puste dziś mury Collegium Maius, wydziału filozoficznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Toruńskie Collegium MaiusCollegium Maius; źródło: własne

Nieopodal, na ul Franciszkańskiej 15, natykam się na „Dom Gazownika”, czyli pozostałości po dawnym okazałym elemencie przemysłowym – starej gazowni. Zbudowany w XIX w. zaadoptowano na pomieszczania planetarium w 1993. Odrestaurowany na przełomie 2007/08, stanowi prawdziwe „must see” Torunia. Dlaczego? Choćby dlatego, że to właśnie w nim działa miejscowe Planetarium! Podnoszę wzrok ma 15 m średnicy kopułę, by po chwili wejść do najsłynniejszego bodaj planetarium w Polsce, któremu nadano im. Władysława Dziewulskiego. Wczytuję się w tablicę z rozkładem zaplanowanych seansów i konstatuję, że muszę wysupłać 15 zł. Seanse, podzielone na kategorie tematycznie koncentrują się na różnych aspektach odrywania kosmosu. Zapalonych amatorów kosmosu zapraszam na oficjalna stronę: http://www.planetarium.torun.pl/

Słynne toruńskie planetariumPlanetarium; źródło: własne

Po prawdziwej dawce wiedzy o kosmosie, zaglądam jeszcze do sąsiadującego z nim Muzeum Tony'ego Halika. Otwarte w 2003, gromadzi ciekawy zbiór przedmiotów, jakie udało się zgromadzić słynnemu globtroterowi, w ciągu podróży po świecie w towarzystwie nie mniej znanej żony Elżbiety Dzikowskiej. Wśród eksponatów natykam się na używane przez parę torby, broń, a także pochodzące z rożnych części świata przedmioty rytualne, czy ceramikę. Koszt wstępu to 12zł/9 zł.

Na ul. Szewską ściąga mnie słyszalny kilkudziesięciu metrów gwar. To muzyka płynąca z radia, to dźwięk prowadzonych, na bodaj jedynej nieodrestaurowanej tutaj jeszcze kamienicy, prac. Reszta – jak z żurnala. Ciemnoczerwone, zielone i kremowe fasady kamienic mieszczą restauracje, kluby, księgarnię i bank.

Krzyżacy, czyli zamek musi być… 

Spacer Podzamczem wpływa kojąco na oczy i uszy, które dotąd otrzymały potężną dawką impulsów. Mniej ruchliwa ścieżka pozwala bez przeszkód rzucić okiem na „Generałówkę” – mały dworek w barokowym stylu z XVIII w. Choć tak stary, to jego nazwa wspomina mieszkającego tu w l.1934-38 Wiktora Thommee – polskiego dowódcę Okręgu Korpusu w Toruniu, który zasłużył się w czasie obrony twierdzy Modlin w 1939. Opadająca w dół droga wije się to w lewo, to w prawo. Wreszcie pokonuję drewniany, wybrzuszony mostek, na ul. Wola Zamkowa, jakby samotnie nastrajający do poznania historii okolicy. Nagle orientuję się jednak, że… idę w złą stronę! Koryguję więc szybko trasę i….

No właśnie… Kojarząc słowo „zamek” z ogromnym budynkiem, okolonym wieżami i basztami, staję jak wryty. Ten toruński – Krzyżacki, to przecież „ledwie” XIII w. ruiny. Ceglane mury, na górze postrzępione prowadzą do bardziej okazałej części.

Pozostałości Krzyżaków w Toruniu Ruiny murów zamkowych w Toruniu Stary zamek Krzyżaków w ToruniuRuiny zamku Krzyżackiego; źródło: własne

Gdy przez wykute w murach przejście wchodzę w obręb zamku pod nogami zaczyna chrzęścić żwirowy piasek. Pokonuję niewielkie schody umiejscowione na mirze i już jestem na ul. Podmurnej mijając artystów zawzięcie szkicujących w swych blokach odnawianą właśnie kamienicę stojącą na rogu z ul. Ciasną.

Na ul. Łaziennej zerkam na pałac Eskenów, będący dziś siedziba Muzeum Historii Torunia. Nieruchomość zwana też Czerwonym Spichlerzem stoi tak od końca XIV w. Gdy w w 1590 zmieniono jej charakter na patrycjuszowską rezydencję słynnej rodziny burmistrza toruńskiego, na kamiennym portalu umieszczono jej herb. W 1844 gmach przebudowano w celu zaadoptowania w nim spichlerza, mającego pomieścić zapasy wojskowego prowiantu. Dziś gromadzi multum zbiorów z okresu prehistorii, średniowiecza . Kolorowe wnętrza prezentują kalendarium z najważniejszymi dziejami miasta. Zerkając na monety, dawne stroje, czy tez dokumenty, a wyżej staże sztuki broni, odbywam swoista podroż w czasy II wojny światowej i PRL-u. Schodząc niżej, do tutejszych podziemi zapoznaję się z filmami z których przeziera dawne życie toruńskich mieszczan.

Toruński Pałac EskenówPałac Eskenów; źródło: własne

Na ul. św. Jana znajduję żółty gmach dawnego kolegium jezuickiego, dziś zajmowany przez Szkołę Policealna Medyczną imienia, a jakże, Mikołaja Kopernika. Wiecie, że jak mówią źródła, najsłynniejszy torunianin kształcił się właśnie w niej? Gdy po 9 letniej pracy w 1502 powstały tutejsze mury, zastępując stary dom proboszcza, sto lat później stały się miejscem w którym jezuici otworzyli kolegium, w barokowym stylu. Nadając mu liczne zdobienia, nie nacieszyli się jednak nim długo. Po opuszczeniu przez nich miejsca, nieruchomość od 1773 pełniła rolę koszar.

Gdy po pięciu minutach dochodzę na Rynek Nowomiejski. Jego zabudowania, pełne sklepów i punktów usługowych raczej wpisują się wyglądem w charakter miejsca. Nienachalne szyldy komponują się z reguły z barwami elewacji. No właśnie… Z reguły, bo potworka nie mogło zabraknąć.
Jak widac nie wszystko zachwyca na toruńskim rynku

Centrum taniej odzieży, czyli potworek na rynku; źródło: własne

Siedząc na jedynej aktualnie (g.13) osłoniętej od żaru słońca ławce wpatruję się w codzienne życie mieszkańców miasta. Przy stolikach knajpek ucztują właśnie klienci.

Rynek na Nowym Mieście Toruński Rynek Nowomiejski Toruń - Rynek Nowomiejski

Rynek Nowomiejski; źródło: własne

Zerkam jeszcze na stojący cen tranie na placu Kościół Ewangelicki św. Trójcy:

Ewangelicka świątynia św. Trójcyźródło: własne

Wracając na kemping w planach mam odpoczynek. Postanawiam coś wrzucić na ruszt i dać odpocząć nogom. Kierując się na południe jakby nieświadomie odnajduję się przy fontannie miejskiej„Cosmopolis”. Dzieci radośnie piszczą oblewane strumieniami wody, co w dzisiejszy upał z pewnością przynosi im ulgę.

Toruńska fontanna CosmopolisFontanna Cosmopolis; źródło: własne

Tuż obok na skwerze Lucjana Bronowicza, gdzie nieopodal widzę też bryłę pomnika Helios, na którym odczytuję ułożony w pięciu rzędach napis „Sol omnia regit” – łacińską sentencję oznaczającą ni mniej, ni więcej jak: „Słońce wszystkim rządzi”pamiątkę 500. rocznicy urodzin Kopernika, obchodzonej w 1973 roku. Przyglądam się jeszcze tzw. Łukowi Cezara, który nieco może mylić nazwą. Łuk owszem jest, tyle że jego nazwa odnosi się do kamienicy, łączącej minięty przeze mnie skwerek z ul. Różaną. Już po jego drugiej stronie podnoszę wzrok, by przekonać się, że widoczne na nim zdobienia przypominają rośliny. Hen na górze, z rozpostartymi skrzydłami, ś. Michał Archanioł wygląda, jakby… pilnował porządku. Co ciekawe dopiero owo przejście pojawiło się dopiero w 1911;wszystko po to by umożliwić ludziom bardziej swobodne poruszanie się po okolicy. For,a ta tak spodobała się zarządco, miasta, że po niemal trzech dekadach, przebito też kolejne trzy kamienice, a jakby tego było mało pod umieszczoną centralnie… poprowadzono tramwaj, kursujący aż do 1971.

Na moście dopada mnie kolejna chęć. Tym razem, jakby specjalnie wabił nie widoczny z daleka zamek Dybowski. A właściwie to co z niego pozostało. Przedzieram się więc przez pola i lasek, by stanąć przed zarastającymi ruinami. Co ciekawe widoczne maszty z halogenami jasno dowodzą, że niekiedy kruszące się mury są oświetlane. Jakież jest moje zdziwienie,m gdy na pokruszonej cegle odnajduję znaki świadczące o przechodzeniu tędy szlaków. Pozostałości te sięgają roku 1425, kiedy to Władysław Jagiełło urządził tu siedzibę swych starostów i ulokował tu komorę celną.

Zamek Dybowski w Toruniu Zamek Dybowski Toruński Zamek Dybowski Ruiny Zameku Dybowskiego Pozostałości Zamku DybiwskiegoZamek Dybowski; źródło: własne

Nie chcąc wracać jeszcze na kemping postanawiam ruszyć jeszcze w przeciwną stronę. Tak podążam w kierunku tarasu widokowego „Panorama Starówki”, zwanego też „Tarasem na Majdanach”. Po kwadransie spaceru, w trakcie którego w powietrzu czuję zapach drzew przechodzę przez most. Wędrówka zajmuje nieco czasu, ale okoliczności przyrody, a zwłaszcza ten widok wynagradza mi wszystko…

Panorama Starówki w Toruniu Toruńska StarówkaTablica Panorama toruńskiej Starówki

Panorama starówki; źródło: własne

Dzień III – piątek. Przez fort i parki Torunia.

Nadeszła g.10, gdy ruszając w miasto, obrałem kurs na „Motoarenę”. Pogodowo szału nie ma; chłodny wiaterek popycha wody Wisły, której nurt jakby nabrał wigoru. Promienie słonecznie próbujące ocieplić dzień, nie mogą się jakoś przebić przez gęste chmury.

Za Mostem Piłsudskiego zaczynam eksplorację nieznanej mi jeszcze strony Bulwaru Filadelfijskiego. Zerkam tablicę z historią grodzi V i VI – fortyfikacji, w których dziś mieści się… toaleta. Z opisu wynika, że 10 km stąd po 1915 roku przebiegała granica, a że teren ten przypadł Prusom ci stworzyli przygraniczne umocnienia. A potem już poszło… W ciągu 15 lat, począwszy od 1878 elementy forteczne stale rozbudowywano aż osiągnięto liczbę ponad 150 elementów.

Grodza VI i VI fortyfikacjiGrodza VI i VI fortyfikacji; źródło: własne

Z wielkich rur tutejszej grodzy wylatuje z hukiem woda. Okazuje si, że począwszy po ich wybiałkowaniu w l. 1819-25 grodzie w trakcie niebezpieczeństwa miasta zapełniały wodą fosy, utrudniając zdobycie miasta wrogom.

Prusacy wzniośli różne konstrukcje militarne, tworząc tzw. Przyczółek Mostowy. Rozbudowując go ok., 300 m od niego po wschodniej i zachodniej stronie dobudowali schrony dla kolejnych batalionów zwane „Hangarami

Nieco dalej, w parku o jakże chwytliwej nazwie „Dolina Marzeń”, zadziwia mnie kula ustawiona tui w 100. rocznicę urodzin Kopernika.

Kula

Kula; źródło: własne

Na ul. Chopina kładą akurat nowe torowisko. Zostawiam szybko rozprzestrzeniający się stąd huk i kurz za sobą, by z daleka na ul. Bydgoskiej zerknąć szybko na Ogród Botaniczny. Na razie musi mi to wystarczyć, gdyż nie mam zamiaru przedzierać się na drugą stronę jezdni. To jednak nie znaczy, że go ominę… Po chwili wkraczam jednak w Park Miejski, jasny dowód na to, że znalazłem się w toruńskiej ostoi zieleńców, które jakby rozdzielała brukowana jezdnia. Wyłom wśród zabudowań stanowi oryginalna kamienica pod numerem 50.

Kamienica przy ul Bydgoskiej 50Kamienica przy ul, Bydgoskiej 50; źródło: własne

Mijam Park Miejski na osiedlu „Zieleniec”; usytuowany już w dzielnicy Bydgoskie Przedmieście od 1817 roku ściąga miłośników spokojnego wypoczynku. Jego powstanie wiąże się z obecnością tutaj zamożnej klasy średniej, która mieszkała od końca XIX w. w tutejszych kamienicach. Na wysokości przejścia ulicy w tzw. Szosę Bydgoską zaskakuje mnie widok wysokich, choć biednie wyglądających iglastych okazów. Po kilku minutach z dala majaczy centrum handlowe „Toruń Plaza”. Do tej części miasta prowadzi jedna z nitek miejskich tras rowerowych – startując z Rynku Starego Miasta oplata teren tworząc 7 km pętlę.

Bydgoskie PrzedmieścieDrzewa na Bydgoskim Przedmieściu; źródło: własne

Toruń PlazaToruń Plaza; źródło: własne

Żużel w Toruniu ponad wszystko

Wreszcie zjawiam się przed „Motoareną” wywołując zainteresowanie swym przyglądaniem się stadionowi. (mam foto)

Zapalony kibic tutejszej drużyny żużlowej żywo opowiada mi o animozjach z nieodległą Bydgoszczą: „Panie, tam gdzie dziś stoi Plaza, to się kiedyś nieźle tłukli”. A podobno żużlowi kibice są spokojni… Zresztą już dziś, nie sposób nie zauważyć banera informującego o zbliżających się derbach:

Baner żużlowy; źródło: własne

Żużlowe cudo powstało kosztem 96 milionów zł, na przełomie 2008 i 2009 roku. 15,5 tyś widownia może w komfortowych runkach oglądać pędzących na wirażach żużlowców, którzy pokonują tor o długości 318 m.

Motoarena ToruńMotoarena Toruń; źródło: własne

W tył zwrot

Klucząc po ulicach w drodze powrotnej do centrum, skręcam to w lewo, to w prawo dając nogom się ponieść. Tak trafiam na ul. Sienkiewicza, gdzie pod nr 15 mój spada na starą kamienice. Jeszcze nie odnowiona, ale kto wie… Co jakiś czas mijam przecież domy, przechodzące akurat renowację. Może i ta doczeka się lepszych czasów

Kamienica Sienkiewicza 15Kamienica na Sienkiewicza 15; źródło: własne

Kilkuminutowy odpoczynek na ławce w Parku na Bydgoskim Przedmieściu jest okazją inie tylko do zaczerpnięcia oddechu, ale i zapoznania się z jego historią. Zaczytuję się w treści na kolorowej tablicy z której wynika, że pierwsze drzewa przy działającej wówczas cegielni zasadzono tu w 1817. Spoglądam na nie, na klomby, między którymi wiją się wytyczone ścieżki. Miejscowa fontanna stanowi fajny element dekoracyjny między dębami, klonami, lipami czy kasztanowcami, zajmującymi dziś 25 ha.

Park na Bydgoskim Przedmieściu Park na Bydgoskim Przedmieściu; źródło: własne

Nie wiem, czy torunianie na co dzień doceniają swe tereny rekreacyjnie, ale mnie po dotychczasowym zgiełku miasta ten spokój służy. Przekonuję się o tym w Ogrodu Zoo-botanicznym. Ku zakupie biletu niespiesznie przemierzam 4,5 km ścieżkę.

Park na Bydgoskim Przedmieściu w liczbach:

 
500 drzew z 50 gatunków
24 gatunki krzewów
300 zwierząt z 90 gatunków
11 pomników przyrody ożywionej

I pomyśleć, że wszystko zaczęło się… 222 lata temu, kiedy to ów teren zakupił Johann Gottlieb Schultz, którego zresztą grobowiec można tu znaleźć. Ale to nie jedyna ważna postać w historii ogrodu. Inną jest argentyński emigrant polskiego pochodzenia Arnbert Sadecki, który zaczął sprowadzać tu… zwierzęta. Okazuje się, że placówka prowadzi działalność edukacyjną, ale to głównie w czasie roku szkolnego.

Toruński Ogród Zoobotaniczny

Ogród Zoo-botaniczny; źródło: własne

 

Trafiając na skwer Anny i Leonarda Torwirtów posłuchać można „koncertu” jaki stale dają tu dzieci… „naparzając” w metalowe instrumenty muzyczne 🙂

Dzień IV – sobota

Pewnie zauważyliście, że jak dotąd nie skorzystałem z komunikacji miejskiej. Dlaczego? Bynajmniej nie chodzi o żaden uraz; po prostu…. nie czuję potrzeby. Warto jednak, bycie wiedzieli, że składa się na nią prawie 40 linii autobusowy i 5 tramwajowych.

W zasadzie jedyne do czego mogę się przyczepić, to właśnie ów cennik. Wiem, że pierwzy rzut oka ceny nie wywołuja palpitacji serca:

Jednoprzewodowy

2,80 zł

1,40 zł

Czasowy na 30 min

2,80 zł

1,40 zł

Czasowy na 30 min

4 zł

3 zł

Czasowy na 90 min

2,50 zł

5 zł

8 przejazdowy

20,10 zł

10,05 zł

Dobowy

11,20 zł

5,60 zł

Tygodniowy

41,50 zł

20,75 zł

*Stan na lipiec 2019

Co nie zmienia faktu, że władze mogły by przemyśleć kilka spraw. Chodzi mi mianowicie o to, że turyści zostawiając w tutejszych restauracjach, hotelach, pensjonatach, a także muzeach oraz knajpach sporo pieniędzy mogą liczyć na jakieś zniżki. Szczególnie Ci przyjeżdżający na minimum tydzień powinni, być jakoś dopieszczeni… A co Wy myślicie o tym? A, no i rozczulają mnie te groszowe końcówki 🙂

Tymczasem chyba dojrzałem do decyzji… Moim ulubionym miejscem w Torunia jest Bulwar Filadelfijski. Dochodzi g.13, słońce przygrzewa. Mijam właśnie 4* Hotel Bulwar, z tak charakterystyczniej czerwonej cegły. Okazuje się, że zajął on dawne pomieszczenia Koszar Racławickich, elementu wchodzącego w skład Twierdzy Toruń. Z umieszczonej na gmachu tablicy wyczytuję, iż gmach był dawniej siedzibą Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej.

Po drugiej stronie drogi cumuje „Wanda i Wiking”, oczekując na rozpoczęcie kursu. Z pokładu rozbrzmiewa radosna muzyka. Tuż obok, kołysze się większa jednostka – „Anna”, z symbolem BG 03-167, będąca jakby 3 w 1: hostelem, kawiarnią i restauracją.

Wanda i WikingWanda i Wiking i Barka Anna; źródło: własne

Na wysokości Limnigrafu dostrzegam cumują kolejne barki restauracyjne. Sama stacja pomiarowa, do relikt z 1899, w której od początku istnienia działała skomplikowana maszyneria mająca dostarczać danych o poziomie wody w Wiśle. Architekt – Niemiec Bindemann nadał drewnianej konstrukcji tzw. styl norweski i pokrył całość gotowym dachem.

Limnigraf w Toruniu

Limnograf; źródło: własne

Zerkam pobieżnie na kolejny hotel – Spichrz. + link do Hotelowe tajemnice czując jak w brzuchu zaczyna mi burczeć. Postanawiam więc coś zjeść, ale zanim znajdę odpowiednie miejsce mam okazję zerknąć na kamienice przy ul. Mostowej. Cóż za przypadek, że ich odnowione partery zajmują restauracje… Opieram się im jeszcze i pod nr 11 trafiając na różową fasadę nieruchomości, najstarszej działającej w mieście mennicy, w której wybijano pieniądze przez 298 lat, zaczynając proceder już w 1237. To właśnie tu powstawały środki płatnicze, którymi posługiwali się Krzyżacy! Ale też talary, grosze, czy Dukaty, którymi na przestrzeni dziejów regulowali wszelkie rachunki Torunianie.

Toruńska dawna mennica

Dawna mennica; źródło: własne

Gdy spoglądam po raz kolejny na zegarek nie mogę uwierzyć. Jest 14.15, a toruński deptak – ul. Szeroka, pęka w szwach! Wykorzystują to pracownicy restauracji i knajpek zachwalając owe biznesy. Wymijam chłopaka z kijem w ręku, na którym kolorowy plakat promuje jedną z takich miejscówek. Słyszalny gwar zlewa się w jedno. Przysiadając na ławce w mig wychwytuję najpiękniejszy wg mnie język – włoski. Para przybyszów z Półwyspu Apenińskiego po chwili znika w tłumie, ale mój wzrok natychmiast pada na… rzeźb Osiołka obleganego przez maluchy.

Toruński osiołekOsiołek na rogu ul. Szerokiej; źródło: własne

Gdy ponownie wracam na ulice miasta, na Łaziennej zauważam młodą dziewczyną, grającą na akordeonie. Urokliwe kamienice pod nr 34-46 dodają otoczeniu kolorytu, zapewniając jednocześnie nico majestatu. Na rogu z Żeglarską przewodniczka podniesionym głosem opowiada historię miasta grupie Niemców. Wtem skręcam w ul. Pod Krzywą Wieżą, gdzie pod odchyloną o ok. 1,5m budowlą trwa właśnie… walka ma miecze. Szczęk uderzającej o siebie metalowej broni niesie się w powietrzu.

Krzywa Wieża w Toruniu

Krzywa Wieża; źródło: własne 

Od Filusia do Kopernika

No tak.. Nieco przedłużyłem oczekiwanie na obiad. Wracam szybko na kamping, coś spałaszować, bo coś czuję, że dzień się dla mnie jeszcze skończył.

I rzeczywiście. Już z pełnym brzuchem, po kolejnym przejściu przez Most Piłsudskiego wchodzę w ul. Rabiańską, przystając przed „Galerią Stara Wozownia” oraz sąsiadująca z nią „Galerią BPAD”.

Stara Wozownia - galeria sztuki w Toruniu Galeria Stara Wozownia; źródło: własne 

Galeria BPADGaleria BPAD; źródło: własne 

Wiecie, że pierwsza z nich jest najstarszą taką placówką w mieście? Tylko, że jeśli chodzi o siedzibę, to najpierw mieściła się w pod innym adresem. Aż dwadzieścia lat trwały starania, by przekształcić nieużywaną wozownię artyleryjską, w której w przeszłości parkowały wozy i lawety armatnie oraz pojazdy wojskowe, w reprezentacyjny budynek. Tak ścianom wzniesionym w l.1819-21, które tuż po II wojnie gromadziły zapasy papieru i maszyny drukarskie, nadano nowy cel.

Spoglądam co też okolicy przynosi sobota. Miejscowi i turyści cieszą się promieniami ciepłego słońca. Wtem pod nogami wyrasta mi rzeźba psa.

Toruński pies FiluśFiluś; źródło: własne 

Okazuje się, że to bohater tworzonego przez Zbigniewa Lengresa komiksu o przygodach prof Filutka i jego czworonoga Filusia, jakie drukowanie w „Przekroju”.

Trafiam jeszcze na ciekawy gmach Banku Gospodarstwa Krajowego:

Bank Gospodarstwa Krajowego Toruń

źródło: własne

Niemal naprzeciwko niego, dawniej mieściła się Brama Chełmińska. Z tablicy informacyjnej dowiaduję się, że gdy stanęła tu w XIV w. stanowiła jedyna drogę na północ. Z jej istnieniem wiąże się legenda mówiąca o tym, iż to właśnie stąd w 1454 roku… kucharz, machając plakietką, dał znak do ataku na Zamek Krzyżacki. Co więcej w 1449 wzmocniono ją dobudowując barbakan, który nie przetrwał jednak szwedzkiej napaści z 1703 roku. Ostatecznie bramę rozebrano na przełomie XIX i XX w. Za nią dostrzegam tutejszy Teatr im Wilama Horzycy. Od 1904 roku widownia na 900 osób gromadzi publiczność podczas wystawianych na jego deskach inscenizacji sztuk dramatycznych.

Teatr im. Wilama Horzycy w ToruniuTeatr im. Wilama Horzycy; źródło: własne 

Wreszcie zwabia mnie gmach UM Torunia. Pierwsze w oczy rzucają mi się w oczy tablice z nazwami miast partnerskich:

UM Tablice

 źródło: własne 

Gdy budowano go na przełomie XIX i XX w. neogotycki kształt zapewnił miastu reprezentacyjny, a zarazem okazały styl. Ładnie odnowioną czerwonawą, ceglaną fasadę porasta dodający jej charakteru bluszcz.

Mijam urząd, podążając do sąsiadującego z nim kościoła ewangelickiego. Wzniesiona na planie prostokąta o wymiarach 25 na 11,5 m bryłę poświęcono św. Szczepanowi. Sięgam wzrokiem końcówki dachu, który majaczy na 49 m wysokości. Okazuje się, że jego fundamenty sięgają nawet 6 metrów1 wszystko przez płynący pod nim ciek wodny zwany Bachą toruńską. Kilka lat temu stan techniczny świątyni, nomen omen, wołał o pomstę do nieba. Lokalizacja, w pobliżu torowiska i mocno uczęszczanej arterii sprawiła, że budynek znacznie ucierpiał. Dziś po pracach nie renowacyjnych nie ma już śladu, przez co bez przeszkód można mu się przypatrywać.

Kościół św. Szczepana w Toruniu

Kościół św. Szczepana; źródło: własne 

Dalej zauważam nieruchomość zajmowaną przez Komendę Wojewódzkiej Straży Pożarnej, która przejęła zresztą identyczny styl jak UM stojąca tu od 1903 roku. (mam foto: Komenda Wojewódzkiej Straży Pożarnej 1 i Komenda Wojewódzkiej Straży Pożarnej 2)

W toruńskim piernikowym szaleństwie

Zgiełk samochodów to hamujących, to ruszających na pobliskich światłach sprawia, ze uciekam w boczną ulicę. Tą okazuje się Podmurna. Nierówny bruk sprawia, że w cienkich trampkach czuję każda nierówność. Przynajmniej widok stojących przy niej kamienic rekompensuje tę niedogodność… Po chwili zatrzymuję się pod nr 93, gdzie dostrzegam siedzącą na fotelu kobietę. Jej lewa dłoń spoczywa na leżącej na okrągłym stoliku książce. Tak dowiaduje się, o istnieniu gen. Elżbiety Zawadzkiej, której imieniem nazwano mieszczącą się w ceglanej kamienicy fundację.

Siedziba Fundacji Elżbiety Zawadzkiej w ToruniuSiedziba Fundacji Elżbiety Zawadzkiej; źródło: własne 

Dokładnie naprzeciwko głębokie wykopy ukazują dawne fundamenty miejskich budynków, z którymi sąsiaduje gmach rosyjskiego i mołdawskiego konsulatu. Na jego bocznej ścianie przyglądam się muralowi z mapą dawniej „Twierdzy Toruń”.

Fundamenty Torunia Fundamenty ToruniaFundamenty Torunia; źródło: własne 

Toruński mural na ul. Podmurnej

Murale na ul. Podmurnej; źródło: własne 

 

 

Zabytkowa siedziba konsulatów Toruń

Konsulat; źródło: własne 

Zresztą murali tu pod dostatek – dokładnie naprzeciwko kolejny zachęca do zapoznania się z wierszem:

Mural w wierszem na ul. Podmurnej

Mural w wierszem na ul. Podmurnej; źródło: własne 

Wreszcie docieram do jednego z głównych celów pobytu. No bo jak to: być w Toruniu i nie skusić się na piernik? Najpierw jednak zamierzam przyswoić nieco wiedzy. Wchodzę więc do „Muzeum Piernika” -link: http://muzeum.torun.pl/muzeum-torunskiego-piernika/ pojąć nareszcie tę specyficzna magię tutejszych wyrobów. A te, jak się dowiaduję produkowano w mieście już w XIV ww., szybko zyskując nimb najlepszych toruńskich słodkości. Chodząc po salach dawnej, XIX w. fabryki Gustawa Weesego przyglądam się maszynom do wyrobu ciasta, oraz piecom w których powstawały. Na koniec pobierając ulotkę, zabieram ze sobą, wcale niesekretny przepis na oryginalne ciastka.

A jeśli chodzi o koszt wizyty? Bilet uprawiający do wizyty w sali to 12/9 zł. Ta sama cena zapewnia wzięcie udziału w warsztatach wypieku słodkości. Zaś połączone obu opcji do wydatek rzędu 16/11 zł.

Toruńskie "must see" - Muzeum Piernika Kasa Muzeum Piernika

Muzeum Piernika; źródło: własne 

Jest i sklepik z wyrobami:

Sklepik z toruńskimi piernikami; źródło: własne 

Przesiąknięty unoszącym się zapachem słodkości naprzeciwko muzeum dostrzegam „Niewidzialny Dom”. Jak to, widzę skoro jest niewidzialny? Ale w tym przypadku nie o żadną magię chodzi… Gdy dowiaduję się, że placówka ta jest jedną z pięciu podobnych inwestycji na całym świecie, ogania mnie szacunek do całego pomysłu. Cały pomysł osadza się na uświadomieniu, w trakcie godzinnej wizyty, z jakimi problemami zmagają się na co dzień żyją osoby niewidome. Indywidualne bilety sprzedawane są w cenie 20, 25 i rodzinne za 60 i 70 zł.

Niewidzialny Dom Toruń

Niewidzialny Dom; źródło: własne 

Po wyjściu, korzystając z bliskości, przemierzam 400 m dzielące mnie od Rynku Staromiejskiego. Stojący pod pomnikiem Kopernika skrzypek, wygrywa melodię „Time to say goodbay” Bocellego. (mam foto: Skrzypek i Rynek Staromiejski)

Jakby atrakcji muzycznych było mało tuż po tym jak kończy jego miejsce zajmuje mały cygański chłopiec, wygrywający na akordeonie typową dla tej grupy melodię. Z pobrzmiewającą w uszach muzyką zbliżam się do Pałacu Meissnera. Różowa elewacja niewiele ma jednak wspólnego z oryginalną konstrukcją z 1739 roku. Służąca za rezydencją burmistrza Torunia oraz miejscowego Jakuba Meissnera – burgrabiego, dawniej była prawdziwą barokową perłą. Wszystko zmieniło się na przełomie XVIII i XIX w. kiedy to nowy klasycystyczny dom, który zajęli urzędnicy skarbowi.

Pałac MeisneraPałac Meissnera; źródło: własne 

Gdy postanawiam wrócić na kemping okazuje się, że udało mi się to w ostatniej chwili. Wielka ulewa z grzmotami, jaka rozpętała się nad Toruniem sprawia, że trzeba przeczekać. Wykorzystuję to do zjedzenia tego i owego. Przegonione chmury znad miasta zachęcają do ruszenia raz jeszcze w okolice Starówki.

Pomimo, że przechodziłem już tedy wielokrotnie wreszcie na dłużej przystaję przy Bramie Żeglarskiej Zerkam na przymocowaną tu tabliczkę, dowiadując się, że pierwsze cegły stawiano na sobie w XIV w. mieszkańców wiodła z portu nad Wisłą do miasta. Wyobraźnia automatycznie podsuwa mi sceny jadących eleganckich powozów, którymi władcy przemierzali wytyczony tędy trakt królewski. Dostosowywana później do zmieniających się potrzeb dziś prowadzi mnie na ul. Żeglarska, gdzie pyszni się XV w. gotycka kamienica, w której swego czasu mieszkał dziadek Mikołaja Kopernika – Łukasz Watzenrode, dziś pełniąca rolę hotelu.

Dom dziadka Kopernika

Tu mieszkał dziadek M. Kopernika; źródło: własne 

Kręcąc się jeszcze po wąskich uliczkach zauważam, że ludzi nagle przybyło. Nic dziwnego skoro scena jest już rozstawiona i sobotnia impreza w okolicy „Dawnego Mostu na Wiśle”. A'propos mostu… To właśnie tu trzyletnie prace zakończone w 1500 roku stworzyć pierwsza przeprawę, zastępując małą kładkę używaną podczas kursowania łodzi. Drewniana konstrukcja długości 600-700 m, oparta była wówczas na wbitych w dno rzeki palach. Żywioły nie obchodziły się jednak z nią łaskawie, więc co jakiś czas prace ruszała budowa nowych mostów. Wreszcie, w 1877zainwestowano w nowy most kolejowy. I wtedy jakby na potwierdzenie słuszności działań… stary most ostatecznie strawił pożar.

Dzień V – Niedzielny chillout

Powiedzieć, że w nocy nie dało się spać, to jak nic nie powiedzieć! Ulewa, w połączeniu z burzą zrobiły swoje i pole namiotowe zmieniało się w prawdziwe grzęzawisko. Co gorsza mój namiot nie wytrzymał starcia z taką ilością wody. Nieprzespana w dużej mierze noc zrobiła swoje, przez co rano czuję się jak…. zombi.

Wrzucenie na luz po takiej nocy wydaje się jedynym rozsądnym wyjściem. A fakt, że nadeszła niedziela sprawia, że zdaję sobie sprawę, że lepszej okazji do zwiedzenia katedry nie będzie. Przenoszę się myślach do XIII w. kiedy torunianie doczekali się pierwszej wielkiej świątyni w mieście, szybko jednak zastąpionego większą, trójnawową konstrukcją, która jednak spłonęła w 1351. Odbudowa skutkowała pojawieniem się tu na przełomie XVI i XV w. bocznej kaplicy.

Najważniejszy miejski kościół pw. śś Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty zdecydowanie nie jest olbrzymem. I kto wie, czy nawet nie zdecydował bym się określić jej mianem kameralnej, gdyby nie liczne złocenia i ołtarze. Ten główny umieszczony w ceglanej wnęce od razu rzuca mi się w oczy.

Katedra w Toruniu - ołtarz głównyOłtarz główny; źródło: własne

Po prawej dostrzegam bogato zdobiona ambonę, dawniej służąca do głoszenia kazań.

Lewa nawa katedry w Toruniu Katedra w Toruniu - lewa nawa Katedra w Toruniu - lewa nawaLewa nawa katedry; źródło: własne

 

A to prawa nawa:

Toruń- prawa nawa w katedrze Katerralna prawa nawa w Toruniu

Wychodząc obejmuję wzrokiem potężne organy:

Toruń - organy katedralneŹródło: własne

Katedra, jak się okazuje nęci jeszcze jednym urządzeniem. N południowej strona wieży wisi zegar flisaczy, który jak sądzą badacze wykonano w 1433 roku!

Toruński Zegar FlisaczyŹródło: Wikipedia

Na miedzianej tarczy pokrytej granatowo błękitną farbą i złotymi rzymskimi cyframi wskazówki przyjęła kształt dłoni oraz palca. Torunianie, gdy tylko misternie wykonane wskazówki pojawiły się na wieży nazwali czasomierz Digitus Dei – Placem Bożym. No dobrze, ale skąd ta dziwna nazwa. Ano stad, iż jako że zegar skierowany jest tarczą ku Wisłę, spoglądali nań głównie pracujący na rzece przy spływie towarów robotnicy – właśnie flisacze.

Na tarczy widoczna jest mała dziura, ziejąca nad cyfrą VII jest efektem uderzenia weń pocisku podczas ataku wojsk szwedzkich z 1703 roku

Wychodząc, wcielam w życie plan odetchnięcia. Chillout nad Wisłą pozwala mi wrócić do równowagi. A zapominałbym, jeśli kiedyś będziecie w Toruniu na pewno rzuci Wam się w oczy owo cacko – auto przewodnik, obwożący polskich, ale i zagranicznych turystów po mieście. Siedząc wygodnie w fotelu wysłuchać można płynącej z go ścinków opowieści o historii miasta. (mam foto: Autoprzewodnik)

Dzień VI – Poniedziałkowe pożegnanie

Od rana czuje jakiś nie swój. No tak, czas wyjeżdżać. Jako, że muszę się wyprowadzić do południa z samego rana postanawiam jeszcze zajrzeć w dwa miejsca.

Wychodząc z kempingu, jak niemal nigdy, skręcam w lewo, mijam Dworzec Główny, i po jakichś 15 minutach jestem u celu. Wśród drzew dostrzegam najpierw starą składnice uzbrojenia, by po chwili, wchodząc głębiej, z daleka spojrzeć na ciągnący się jakieś 200 m zabudowania. To w nich na co dzień toczyło się żołnierskie życie. Ostrożnie przekraczam ogrodzenie, spoglądając czy nie naruszam zakazu wstępu i zaraz mnie stąd ktoś nie pogoni. Teren, jak mi wiadomo, należy do prywatnego właściciela, więc oczy mam szeroko otwarte. Bez przeszkód wchodzę do opuszczonego obiektu, Hangaru Wschodniego, z którego grafficiarze zrobili sobie powierzchnię użytkową. Odpadający ze ścian tynk t jednak wszystko co się ostało. Resztę sumiennie skonfiskowali już złomiarze…

Wracam ul. Podgórską ku części zwanej Hangarem Zachodnim, będące pozostałością po koszarach Wojska Polskiego, wniesionych już po 1945. Co ciekawe, tuż po tym jak powstały zajęły je zakłady zakłady drobiowe, raz leśne. Gdy w l. 90 przedsiębiorstwa brutalnie zderzyły się z rynkiem upadające firmy, zostawiły je samotne. I takie tez pozostały…

Myśleliście już, że zapomnę, prawda. Nie ma takiej opcji. Ruszam więc do dzielnicy Koniuchy, ciągnąca się na 1,3 km ulicą Legionów. Mijam najzwyklejsze ze zwykłych bloki mieszkalne. Jako, że po drodze nie ma na czy zawiesić oka, marsz idzie mi dość sprawnie. Wreszcie przecinam Trasę Średnicową Północną i kilku minutach, podążania już w towarzystwie jednopiętrowych domków jednorodzinnych, skręcam w prawo w ul Żwirki i Wigury. Bo widmo przecież, że znajduje się tu to:

Toruńska siedziba Radia Maryja Siedziba Radia Maryja w Toruniu

Siedziba Radia Maryja; źródło: własne

Wizyta w Toruniu bez tego byłaby nieważna 🙂 Teraz mogę uznać, że widziałem wszystko 🙂

Tak stojąc tu, właśnie naszła mnie taka oto niezbyt pozytywna, dla miasta, refleksja. Toruń, jak się okazało, całkiem przyjemnie, pełne średniowiecznych zabytków miasto, nie ma lekko. Kuszące Starym Miastem, czy też ubóstwianym przeze mnie Bulwarem Filadelfijskim i tak kojarzony będzie przez większość wyłącznie stereotypowo: z Kopernikiem, piernikiem i radiem… Gdyby więc dzięki tej relacji udało mi się zmienić nastawienie u choćby jednej osoby uważam że swa misję spełniłem…

Wreszcie nadszedł czas wyjazdu odjeżdżając, z innego niż przybywałem dworca, tym razem PKS na ul. Dąbrowskiego stwierdzam, iż zewnątrz prezentuje się godnie. Wnętrze już tak nie porywa, ale dramatu nie ma. Toruń uważam za zaliczony!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *