Petra Jordania www.szlakiempodrozy.pl

Petra. Jordański znak jakości Q.

Petra to bez wątpienia miejsce, za które przed Nabatejczykami należałby chylić czoła. Tu nie można być rozczarowanym. Starożytne miasto w skale w Jordanii robi piorunujące wrażenie. Perła turystyczna Jordanii, a zarazem stanowisko archeologiczne. Choć jej przeszłość, z każdym dniem odkrywa przed nami kolejne tajemnice, niektóre elementy kompleksu na zawsze pozostaną, w czeluściach historii…

Stojąc przed bramą wejściową czujemy przyspieszone bicie serca. Spoglądamy na „Centrum dla odwiedzających” (Visitors Center), ale wiemy, że… nie damy rady. Musimy to zostawiać na koniec. Równo ułożoną posadzką mijamy rozstawione obok stragany z mnóstwem pamiątek. Wyłożony kostką chodnik kończy się formując ostry kąt.

Dopiero teraz czujemy, że wchodzimy w historyczną część. Nierówno ubita ziemi, pełna wystających kamieni ciągnie się niemiłosiernie. Mija niecałe dziesięć minut nim naszym oczom ukazują się pierwsze skalne zabudowania. Tu mała dziura w niewielkiej skale, ram ociosany w prostokąt większy kawałek.

Po chwili po drugiej stornie przed oczami staje nam namiastkę tego, co czeka nas niebawem. Bab al-Sik, jest niewielkie. Ale to nie znaczy, że nie dostrzegamy kunsztu dawnych budowniczych. Zdobienia niewysokich kolumn podtrzymujących wykuty w skale dach, straciły już dawny kształt. Gdyby owa skała była obrazem można by powiedzieć, że wyblakł. A tu? Wydaje się że najpełniej nasze odczucia odda określenie: stracił kształty.

Kanion Al Siq

Jakby magicznie przenosimy się do 1812 roku. Do leżącego w zapomnieniu miasta udaje się Johann Ludwig Burckhardt. Szwajcarki podróżnik wie, że pragnąc eksplorować te ziemie musi posłużyć się nie lada fortelem. Zdaje sobie również sprawę, iż nie ma co liczyć na pozytywne nastawienie beduinów.

Oficjalnie przyjmując islam przeobraża się, na potrzeby nauki, w… szejka Ibrahima ibn Abdullaha. Opanowawszy do perfekcji język i Koran, w nowym towarzystwie uznawany jest za Araba. Tak po pretekstem złożenia ofiary z kozła Aronowi, bratu Mojżesza, zostaje przeprowadzony do przejścia między skałami. Miejscowi skrupulatnie strzegąc tajemnicy położenia niezwykłego miasta, wreszcie dopuszczają go do swego wielkiego sekretu…

Petra w liczbach:

264 tyle km2 ma Petra
800 obiektów mieści się na terenie Petry
1812 w tym roku miasto odkrył J.L. Burckhard
1985 w tym roku wpisano miasto na listę UNESCO
2007 w tym roku na listę nowych „7 cudów świata”
9000 lat p.n.e. pierwsi ludzie zamieszkiwali te ziemie
30 tyś tylu ludzi mieszkało tu w czasach największego rozkwitu ok. 62 r.
800 tyś tylu turystów odwiedziło miasto w 2018 roku

Gdy podczas pory deszczowej, przypadającej na okres listopad-marzec, wąwozem płynął tu rwący potok, jego wody rzeźbiły ów najdłuższy i najwęższy wąwóz w okolicy. Tym samym woda zagrażała konstrukcji. Nabatejczycy wydrążyli więc specjalny tunel chroniący wąwóz, oraz tamę dzięki czemu woda omijała główne zabudowania. Ów system odprowadzania wody, zaopatrywał w nią pracowników, a potem też mieszkańców. Deszczówkę magazynowaną zasilając magazyny ze strumieni. Nabatejczycy wykonali gliniane rury, uszczelniając je gipsem. Jako, że glina długo nie była w stanie wytrzymać wielkiego ciśnienia płynącej w niej wody na skałach wokół powstał system opierający się na stałym kącie nachylenia rur. To zmniejszało ciśnienie, regulując przepływ wody. W porze suchej, o wodę było ciężej, stąd pod ziemią, stworzono 200 rezerwuarów, magazynując wodę dla 50 tyś mieszkańców Petry.

Poryte bruzdami skały mają tak fantazyjne kształty, że zaczynamy bawić się w zgadywanki, odpowiadając sobie wzajemnie na pytania typu: „Mnie to przypomina „to”, a Tobie?”

„Petra zwana była już rożnie; w przeszłości miasto zwano Raqmu; inni określali ją Różowym Miastem, ale samo słowo „petra” w j. greckim oznacza kamień.”

Z czasem droga zaczyna się zwężać, robi się ciemniej. Palące słońce nie dociera do nas, nie mogąc przebić się wnoszące się górę kamienne ściany. Zmiana krajobrazu jest więc nagła, z każdym krokiem ścieżka poszerza się . Tu i ówdzie nieco ponad głową majaczą nam wykute w skale zdobienia. Ścieżka ponownie robi się węższa, a z dziur w skałach wyrastają zielone krzaki. Wykute w skałach kilka stopni prowadzą do kwadratowego otworu, jasno sugeruje, że w litej skale wydrążano tu jakieś pomieszczenie.

To ponownie zanurzając się w szarości, powodowanej nie docierającymi tu promieniami słońca, to znów wychodząc na w jasne części nieregularność ścian. Wydaje man się, że nasze oczy nie rejestrując żadnych identycznych kształtów. Jeśli ktoś szuka idealnego oddania znaczenia terminu „oryginalność”, to chyba najlepsze miejsc.

Wyłożone dużą kostką podłoże znów się kończy, ustępując miejsca kamiennym nierównościom. Nagle zaczyna się ostatnie wąskie gardło. Gdyby to było w normalnym mieście, niejeden by pomyślał, że kończy się on ślepo. Ale nie tutaj…

Wychodząc z wąskiego gardła wprost na Al-Chazna-Forun – Skarbiec Faraona, ma się wrażenie zupełnego spełnienia. Dostrzegamy już kolumny, przebierając nogami aż miło.

Kanion al-Mudhlim Petra www.szlakiempodrozy.pl

Kanion, czyli Wadi Al-Mudhlim, pozwala pochodzić po 2 m głazach i wzniesieniach. Sam wąwóz zaczyna się przy Bramie Siq (Sik); początkowo szeroki, systematycznie się zwęża, dochodząc do punktu w którym staje się tylko wąską szczeliną. Źródło foto: Flickr

Tajemnice Al-Chazna (Khazne)

Beduińskie plemiona przez wieki za nic w świecie nie chciały zdradzić położenia wspaniałego miasta – stolicy państwa Nabatejczyków. Co ciekawe zanim oni sami osiedlili się, byli typowo koczowniczym plemieniem, wędrującym po piaskach Pustyni Arabskiej. Wreszcie z racji dobrej lokalizacji, krzyżowania się głównych szlaków, wybrali ziemie dzisiejszej Petry tworząc główną siedzibę obsługi handlu. Pomnażany majątek wkrótce zaczęto inwestować. I to jak!

Wykuty w litej piaskowej skale, 2 tyś lat temu przez lata skrywał tajemnice swego powstania. Podnosimy głowę na wysokość 43 m, by ogarnąć całość fasady. Jest olśniewająca!

Khazne Petra www.szlakiempodrozy.pl

Khazne Petra; źródło: Flickr

Pod sześcioma kolumnami czujemy się jak mrówki, a przecież nad nimi góruje jeszcze trójkątny tympanon. Jeśli kiedykolwiek wdzieliście zdjęcie, lub pocztówkę z Petry na 99% zdobiło ją właśnie Al-Chazna. To dzięki nim, cała budowla przetrwała do dziś. Niegdyś sądzono, że na dwóch wolno stojących spoczywał największy ciężar. Co ciekawe, gdy jedna z nich runęła, dach ani drgną!. Kolumny nie są więc elementami nośnymi, aczkolwiek zawaloną, odrestaurowywano w l. 60 XX.

Wiodąc wzrokiem po rzeźbach szukany postaci bóstw, zwierząt i roślin, które Nabatejczycy poznawali podczas wizyt zagranicznych kupców. Czerpiąc garściami z zagranicznych kultur nadawali swym bogom nowy wygląd. Stąd też mitologiczne stwory, które wprost nawiązują do życia pozagrobowego.

Nagle wypatrujemy cztery orły, które wedle Nabatejczyków zabierały duszę zmarłego do nieba. Cały proces odbywał się w rytm muzyki, do której pląsały Amazonki, wykonując taniec śmierci. Odnajdujemy się, podobnie jak postacie rzymskich Castro i Polluxa, odprowadzającego zmarłych do podziemi. Gdzieś tam majaczą rzeźby m.in. Heraklesa i bogini Tyche. W pomieszczeniach składano ofiary zmarły, w tym rytualne ofiary ze zwierząt.

To właśnie w Petrze kręcono sceny do filmów o przygodach Indiany Jonesa i produkcji „Transformers: Miasto upadłych”

Sekret Khazne podsycany jest przez legendę, wedle której sięgająca 4 m urna widoczna w fasadzie kryje skarb jednego z dawnych władców. Sprytni poszukiwacze przygód, ale nade wszystko łypiący okiem na wartość przedmiotu jeszcze jakiś wiek temu wzięli na cel ową urnę, strzelając do niej, pragnąc pozyskać trzymane tam wg opowieści złoto. Podziwiamy więc dziury po kulach, przypominając sobie, że prace przy budowie posuwały się z góry do dołu.

Oczyma wyobraźni widzimy jak do Khazne przylegała naturalną platforma wykuwana w skale, na której stali pracownicy. Zaczynając od poziomi 39 m, stworzyli naturalną ścieżkę prowadząca na szczyt budowli, następnie tworząc w skale schody. Tak w pierwszym etapie wyrównali urwisko, by zbudować pierwszą platformę. Zresztą bruzdy kilofów rzucają się w oczy do dziś.

Sęk w tym, że przecież spadający w dół urobek nie mógł przeszkadzać w kolejnych zadaniach. Wymyślono więc, by skałę wycinać w postaci wielkich bloków, które potem odcinano od podłoża wykorzystując naturalne dziury. A potem? Kamienie transportowano w inne miejsca, tworząc z nich inne zabudowania Petry – tak Khazne nosił też znamiona kamieniołomu.

Jakieś to musiało być pracochłonne! Patrząc na misterne rzeźby ozdobnej fasady, strach ile energii wymagało jej wykonanie. A przecież nie można było potem wrócić do góry, by nanieść jakiekolwiek poprawki! Ruchy narzędzi, ze zwykłego żelaza musiały być więc idealnie dokładne.

Wnętrze budowli jest nad wyraz surowe. Nie ma w tym jednak nic dziwnego; przecież budowlańcy działali tu przecież jedynie w nikłym blasku świec oraz unoszącego się w trakcie prac pyłu. Przez umieszczony wyżej ciężki kamień komora nie mogła być zbyt szeroka; nie wytrzymały by naporu.

„Na całe miasto składa się około 800 obiektów – budowli, grobowców, świątyń i sal pogrzebowych, a także łaźni. Wykute w w skale robią piorunujące wrażenie; zwłaszcza słynny Skarbiec Faraona.”

W 1996 archeologowie dokonali kolejnego przełomowego odkrycia. Szukając odpowiedzi co też może znajdować się pod najważniejszą z budowli całej Petry odnaleźli dowód na to, że poziom gruntu budowli był niższy. Tak uznano, że coś mieści się pod Khazne.

Musiało minąć jednak kolejne siedem lat, by wykopaliska ukazały, mieszczące się sześć metrów pod gruntem, komory grobowe z kośćmi 11 ludzi. Wiek kości niezbicie dowiódł, że zmarli żyli w I w. Tak właśnie wywnioskowano, że prawdopodobnym budowniczym jest Aretas IV. Nabatejski król, za którego czasów Petra była u szczytu rozwoju, a jego wizerunek zdobił nabatejskie monety, za życia wzniósł swe mauzoleum, spoczywając na wieczność… w innym miejscu.

Żegnając się ze skarbcem zastanawiamy się czy w owiewającej go legendzie jest choć ziarno prawdy. A mówi ona o tym, że majętny kupiec z Egiptu ukrył w kamiennej urnie, wysoko pod stropem budowli swoje złoto. Chcąc je zdobyć rzucali włóczniami w strop, który tym samym został zniszczony.

W górę

Z niechęcią ruszamy dalej. Wiemy, że trudno będzie znaleźć bardziej magiczne miejsce w całym kompleksie. Co jednak nie oznacza, że kolejne metry upływają nam na totalnej nudzie. Kolejnym przesmykiem kierujemy się ku skałom, w których na poziomie gruntu widać wykute doń wejścia. Wchodzący w buty piasek nie ułatwia drogi, ale też nie sprawia, by kolejnym metrów nie dało się pokonać.

Ale nie ma tak łatwo. Mozolne wspinanie się po niewyobrażalnej ilość schodów daje w kość. Coraz wyżej i wyżej; płaskie kamienie z czasem ustępują miejsca wysuszonej ziemi z milionami małych kamieni, wbijających się w podeszwy butów. Głazy odprowadzając pod Fontannę Lwa.

Fontanna Lwa Petra www.szlakiempodrozy.pl

Fontanna Lwa – z dawniej z paszczy lwa wypływała woda; naturalne źródła uchodziło z głowy zwierzęcia . Dziś rzeźba straciła swe dawne rysy, a jedyna jej pozostałością jest część grzywy. Źródło foto: Flickr

Kolejna porcja energii ulatuje z nas w trackie pokonywania podejścia pod Garden Temple. Uszczerbiony dach świątyni, która otwiera swe podwoje za dwoma wysokimi kolumnami do dziś nie odkryła przed specjalistami swego przeznaczenia. Sąsiadująca z Rzymskim Grobowcem nie zawiera żadnych pomieszczeń grobowych. Tym dziwniej brzmi jej nazwa, gdy uzmysławiamy sobie, że panuje dziś przekonanie, iż w czasach Nabatejczyów miejsce to było podobno elementem wielkiego systemu wodnego. Odnaleziona w jej ściana oporowa, idealnie nadawała się do tego, by zlokalizować tu zbiornik wodny.

Oślepiające słońce, oraz brak jakiegokolwiek cienia na płaskiej przestrzeni znów daje się we znaki, Nie odpuszczamy jednak i przemy do przodu. Wreszcie ukazuje nam się Renaissance Tomb. Ona również straciła wiele ze swego pierwotnego kształtu, a wrażenie to podkreślają jakby przebarwienia gdzie na fasadzie zauważamy korony. Na szczycie majaczą trzy urny pogrzebowe, umieszczone w w rogach.

Na tropie historii

Jest coś czego w takich eskapadach nie lubimy. Wracania się tą samą ścieżką do miejsca startu. Na szczęście, nie mówimy tu o samym początku naszej wizyty, ale zameldowaniu się ponownie przy Świątyni Unayshu.

Łypiące na nas otwory, miejsca zwanego Wyżyną Ofiarną, spoglądają na nas podobnie, jak niegdyś Nabatejczycy oglądali przestawienia. Tak, tak… Ich kultura także zawierała formy teatralne. Szeroka, piaszczysta droga wiedzie nas wokół grobowców, zdobionych schodkowymi szczytami. Eykuta w czerwonej skalnej ścianie widownia teatru z I w p.n.e. i ciągnące się rządem kolejne grobowce wyznaczają trakt, zwany tu po prostu Ulicą Fasadową. Jako, że koryto Wadi Musa skręca zaraz w lewo, droga ta wiedzie ku otwartej przestrzeni kotliny, która niegdyś usiana była głównymi obiektami Petry.

„W odkrywaniu Petry mieli swój udział także Polacy. Nasi archeologowie weszli w skład zespołu, który odkrył ruiny kościoła znajdującego się na zboczu wzgórza Wadi Musa – to widoczne, za sprawą białego dachu pozostałości.”

A’propos teatru – za panowania króla Aretasa, Nabatejczycy wyciosali obiekt w którym w 400 rzędach pomieścić się mogła 3-tysięczne audytorium. Gdy Rzymianie podbili te tereny rozbudowali go, tworząc mogący pomieścić 8 tyś widownię kompleks! Nieststu enizmie nie okazła się lda niego łaskawa; w IV w. podczas trzęsienia ziemi został uszkodzony i nigdy nie udało się doprowadzić do dokładnej odbudowy.

Grobowiec Urnowy (Urn Tomb)

Po chwili odbijamy w prawo. I wiemy co robimy. Na pionową ścianę Grobowców Królewskich reagujemy euforycznie. Pnąca się górę ściana kolosa rozpoczyna się Grobowcem Urnowym. Sięgający 25 m wysokości jest łatwo rozpoznawalny za sprawą widocznej na jego fasadzie wielkiej urny. Wejście do rozpościerającego się przed nim, wykutego w skale dużego tarasu, wiedzie przez schody, pod którymi w czasach bizantyjskich mieściło się więzienie. Tutejsze fasady odróżnia mnogość barw skał. To właśnie ze względu na kolor, przypominającą jedwabna tkaninę, obiekt nazwano Grobowcem Jedwabnym.

Grobowiec Pałacowy - Palace Tomb - z sąsiadującym grobowcem Korynckim Fontanna Lwa Petra www.szlakiempodrozy.pl

Grobowiec Pałacowy (Palace Tomb) z sąsiadującym grobowcem Korynckim; źródło: Flickr

Patrząc na Grobowiec Pałacowy, na pierwszy rzut oka czymś się odróżnia. Tylko czym? Jakby coć tu nie pasowało. A nic dziwnego. Użyta do wykucia skalna ścian była tu niższa przez co dodano tu, podwyższające go, kamienne bloki. Monstrualnych rozmiarów budowla, szczycąca się jedną z najwyższych fasad w całym starożytnym mieście, wykonano tak,by swym wyglądem przypominała pałac

W kościele bizantyjskim uchowały się mozaikowe zdobienia na podłodze, ukazujące pory roku, motywy roślinne i zwierzęce oraz elementy ceramiki. Po zbadaniu wysnuto tezę czasie powstania kościoła, który zbudowani w V w. Atrium świątyni łączyło główną jego część z miejscem w którym przeprowadzano sakrament chrztu. Wykuty za pomocą dłuta w ścianie, zawiera sporo różnorodnych rzeźbień powstałych w oparciu o elementy rzymskie i greckie. W jego okolicy archeologowie odkryli wiele papirusów dokumentujących życie w mieście.

Mozaiki w kościele bizantyjskim Petra www.szlakiempodrozy.pl

Mozaiki w kościele bizantyjskim; źródło: Flickr

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *