Mexico City

Ogarnąć to wielkie miasto to wyczyn równie trudny, co ujarzmić byka. Ale jak ma być inaczej, skoro to właśnie w Mexico City mieści się największa na globie, 50 tysięczna, arena walk?!

Nie wypada mi przywitać się z miastem Meksyk inaczej niż w Centro Historico. To szczególna okolica – Stare Miasto, to dawne centrum azteckiej stolicy. Umiejscowionych jest tu około 1500 obiektów z listy UNESCO! Ale okolica wcale nie jest spróchniała, jeśli chodzi o życie. Wręcz przeciwnie – z powodzeniem natrafić tu można na nowoczesne miejsca zabaw. Co więcej odnowione ulice, muzea i restauracje śródmieścia cieszą się wielką estymą.

A Zocalo to już chluba tej części metropolii. Dziś główny plac – Plaza de la Constitución, to idealne miejsce, by sięgnąć do czasów, w których rdzenni mieszkańcy tych ziem – Aztekowie kultywowali swe tradycje i wierzenia. Jako ówczesne centrum stało się miejscem, które wiele razy przechodziło rewolucje architektoniczne. Najpierw rosły piramidy, potem pałace, w końcu palmy. Jeździły tędy nawet tramwaje. Rynek  w pełnej krasie prezetuje się szczególnie z wyższych pięter hotelu "Majestic", choć mnie niska zabudowa oczarowuje już, gdy stoję na jego środku. Wiecie, że Zocalo to jeden z największych głównych placów na świecie? Ma 220 m z północy na południe i 240 m ze wschodu na zachód!

Zocalo Mexico CityZocalo; źródło: Flickr

Najbardziej charakterystyczna budowla w Meksyku? Catedra Metropolitana! Mieszanina jej stylów sprawia, że dość trudno mi dostrzec pierwotną wizję. Ale jak może być inaczej, skoro prace ruszyły w 1573 roku i trwały… 300 lat! Stylizacja poświęconej Wniebowzięciu NMP świątyni opiera się na kolonializmie, choć przez lata wprowadzano wiele zmian.

Katedra w liczbach
długość: 109 m
szerokość: 59 m
wysokość: 65 m
rozmiary wnętrza: 100 x 46 m
liczba naw:

Przypominam sobie, że wizją Claudio Arciniegi było stworzenie czegoś podobnego do sewilskiej katedry. Ale wizja wizją, a życie życiem. Jako, że miasto powstało de facto na bagnach, pierwotny projekt porzucono, uznając że konstrucja będzie zbyt ciężka. Zresztą już dziś Mexico City co roku obniża poziom o 3 cm, grzęznąc w mulistym podłożu.

Podnoszę głowę by spojrzeć na wieże, których wygląd przypomina kształt dzwonu. Choć dodano je później, stanowią jeden z symboli kościoła. Gdy w 1813 wreszcie ukończono fasadę, dodając wieżę zegarową projektu Manueal Tolsy, w oczy natychmiast rzuciły się posągi Wiary, Nadziei i Miłosierdzia.

Katedra w mieście MeksykCatedral Metropolitana w Mexico City; źródło: Wikipedia

Wchodzę do środka i z otaczającego mnie murku wyłania się tutejsza perełka – bogato rzeźbiony i złocony Altar de Perdón (Ołtarz Przebaczenia), autorstwa Jeronima de Balbasa z XVII w. Nie jest to jednak oryginał, gdyż sam ołtarz i jego bliskie otocznie spłonęło w pożarze w 1967. Za nim jest jednak jeszcze jeden skarb – Altar de los Reyses (Ołtarz Królewski). Jeronim de Balbas stworzył także i ten pozłacany obiekt; od powstania, czyli 1737 roku stoi w asyście aniołów, cherubinów i świętych.

Wielka powierzchnia katedry kryje i inne tajemnice. Podążam ich śladami w stronę misternie wykończonych kaplic, których jest aż 14. Spacer wzdłuż ścian środkową nawą sprawia, że zwracam uwagę na pięknie rzeźbione drewniane postacie chórzystów z końca XVII w. Ale nie tylko centralna część budynku robi wrażenie. Zakrystia też pełna jest cudów sztuki – ściany ozdabiają tu wielkie panele malarskie Juana Correy i Cristóbala de Villalpando pokrywając ściany zakrystii, pierwszego komponentu katedry. Co ciekawe w 2017 archeologowie odkryli pod katedrą legendarną 6 m wieżę skonstruowaną z 679 ludzkich czaszek, która miała odstraszać wrogów.

Opuszczam katedrę, wstępując jeszcze do Kaplicy Najświętszego Sakramentu – Capilla Sagrario Metropolitano. Także tu mam na czym zawiesić oko; na jej fasadzie widzę XVII w. zdobienia z czerwonego i białego kamienia. Użyty tu styl – churrigueryzm sprawia, że bogactwo detali ornamentów aż kłuje mnie w oczy.

Capilla Sagrario Metropolitano

Capilla Sagrario Metropolitano; źródło: Flickr

Na placu przy katedrze ustawiono kontrowersyjny pomnik. Dlaczego kontrowersyjny? Jego „bohater”, hiszpański biskup, ojciec Barthome de la Casas, choć stał na straży godności Indian, jednocześnie ściągnął w te okolice Afrykanów, podsycając handel niewolnikami.

Ruiny Tenochtitlanu

Był 1325 rok, gdy Aztekowie załozylu osiedle Tenochtitlan. Z czasem przeistoczyło się w centralne miejsce w całej monarchi, sięgajacej od Atlantyku, do Zatoki Meksykańskiej. A więc jeden z największych ośrodków miejskich ówczesnego świata!

Templo Mayor była zaś ostoją społeczności Azteków, ich prawdziwą stolicą. Jak głosi legenda w miejscu dzisiejszych riun prekolumbijscy wędrowcy ujrzeli orła z wężem w dziobie, który zniżając lot usiadł na kaktusie. I tak wizerunek ten jest dziś symbolem Mexico City, a sama historia stała się mitem założycielskim azteckiego miasta. Ile w tym prawdy? Nie wiem…

Templo Mayor w stolicy MeksykuTemplo Mayor; źródło: Flickr

Miejsce to jakby ponownie narodziło się w 1978 roku. Wówczas w okolicy pojawili się… elektrycy. Rutynowe działania odsłoniły rzeźby na wielkim, ważącym 8 ton kamieniu. Jak wkrótce ustalono, ukazywały one Coyolxauhqui – boginię księżyca. Według dawnych podań, jej przegrana z bratem – Huitzilopochtli, zapewniła światu zwycięstwo słońca nad nocą.

Aztekowie stworzyli konstrukcję podobną do piramidy zwanej w ich narzeczu „Huey Teocalli”. W ten sposób uczcili miejsce, wedle nich będące centrum wszechświata. Jej kształt zmieniał się z wielokrotnie, choć zawsze oparty był na stromych, bliźniaczych schodach, wspinających się ku świątyniom dwóch bogów. Początkowo miała 40 m wysokości; rozrastając się tworzyła krwawą opowieść o ofiarach składanych ze schwytanych wojowników.

Wkrótce wykopalista odsłoniły świątynie Huitzilopochtli i boga deszczu (wody) Tlaloca. Podziwiam sylwetkę tego drugiego, zwaną „chac-mool” w północnej części kompleksu. Jaka szkoda, że przybyli tu Hiszpanie – jak to mieli w zwyczaju – zniszczyli większość świątyni. Dziś jej pozostałości w formie kamieni zobaczyć można podczas wizyty w pałacach i kościołach. Nieodłącznym elementem świątyni jest platforma z ok. 1469 r., stanowiąca podstawę pod kamień ofiarny. Jej odkrycie w 2011 sprawiło pojawienie się głosów, że 15 m konstrukcja była miejscem kremacji azteckich władców.

W tutejszym Museo del Templo Mayor rzucam okiem na ciekawe znaleziska, na czele z kamieniem mającym imitować zdekapitowane, poćwiartowane ciało Coyolxauhqui. Makiety z oryginalnym wyglądem Tenochtitlan i Templo Mayor rzucają światło na kształt dawnego miasta. Okolice światyni aż skrzą się od rozmaitych artefaktów, choćby monolitycznego kamienia. Ten ukazujący Tlaltecuhtli – boginię płodności ziemo wykopano dopiero w 2006 roku! Czy rzeczywiście to grób przywódcy Azteków – Ahuízotl?

Przechadzając się w okolicy Templo Mayor fascynuje mnie żarliwa modlitwa mieszkańców o urodzajne plony. Dawniej plac służył jako forum masowych protestów, darmowych koncertów i… lodowisko.

Zaglądam jeszcze na tyły Templo Mayor do XVI w. Colegio de San Ildefonso, zwanego też Escuela Nacional Preparatoria (kształcacego nauczycieli). To tu jezuici ustanowili swą siedzibę, ozdabiając ją w 1920 sekwencją malowideł na ścianch. Oczywiście maczali w tym palce Rivera, Orozco i Siqueiros. Tuż obok w budynkach byłego klasztoru, zwanych Secretaría de Educación Pública, znajduje się 120 fresków Diega Rivery. Uporządkowane tematycznie odnoszą się do pracy, przemysłu i rolnictwa. Na zewnątrz pomnika doczekał się Jose Vasconselos – minister edukacji, który zamówił malowidła.

Wykopaliska w okolicach Mexico City prowadzone są przede wszystkim w Cuicuilco (link potem do stanowiska archeologiczne.

Polityczne centrum Meksyku, siedziba Prezydenta Meksyku i Federalnego Skarbu i Archiwów Państwowych. Ot, Palacio Nacional. Nie tylko sam obiekt, ale też miejsce w którum powtsał jest szczególne – wzniesiono go dokładnie w miejscu w którym w XVI w. ulokowano pałac Montezumy II. Przybywszy tu w 1521 Cortez zmiótł go z powierzchni, a w jego miejsce ustawił swą fortecę. Klatka schodowa i krużganki I piętra to kolejne miesce w mieście, w którym ślad pozostawł Diego Riveira. Murale z lat 1929-35 to ekspresowa podróż przez historię Meksyku.

Raz w roku, zawsze 15 września pałac staje się areną wydarzenia, na które oczekują wszyscy Meksykanie: „El Grito” – czyli okrzyku. Urzędujący prezydent Maksyku bije w dzwon, na wspomnienie bohaterskiego zrywu niepodległościowgo na którgo czele stanął ojciec Miguel Hidalgo y Costilla z Dolores. To znak dla zebranego tłumu, który odpowiadajac jak poprzednicy, wykrzykuje z całą mocą: „Viva Mexico! Viva Independencia!”

Wejście dla odwiedzających znajduje się na Calle Moneda, ulicy mieniącej się budynkami z czerwonej wulkaniczej skały. Także tu stoi gmach w którym rezydowali niegdyś prominentni członkowie duchowieństwa; dziś to Museo de la Secretaría de Hacienda y Crédito Público, promujące sztukę meksykańskich twórców.

Meksykański Palacio NacionalPalacio Nacional Mexico City; źródło: Flickr

Ledwie kilka minut spaceru dzieli mnie od miejsca, które zawsze chciałem zobaczyć. W powietrzu czuję jakieś wibracje… W otoczeniu szybko poruszających się palców po klawiaturze i melodii jaki wygrywa stukot maszyn do pisania, jest coś dziwnego. Wspominam, że właśnie tu gdzie stoję, na Plaza Santo Domingo, swą niszę w biznesie znaleźli „evengelistas” – ludzie piszący urzędowe pisma rzeszy niewykształconych ludzi.

Spoglądam na skrzący się w słońcu Iglesia de Santo Domingo. Stworzono go w 1736, a za budulec posłużył bordowy kamień. Styl barokowy podkreśla tu trzypoziomowa fasada z posągami św. Franciszka i św. Augustyna. Nad wszystkim czuwa zaś św. Dominik de Guzmána, trzymujący pręt i Listy od św. Piotra i Pawła. Podnoszę głowę i przypatruje się chwilę płaskorzeźbie Wniebowzięcia NMP Panny.

Iglesia de Santo DomingoWnętrze Iglesia de Santo Domingo; źródło: Flickr

Obracam się w prawo i na myśl o Palacio de la Inquisición, na moim ciele pojawiała się gęsia skórka. Nawet teraz, jakby z oddali, napływały krzyki niewiernych, których inkwizycja próbowała nawracać w powstałym tu w XVIII w. gmachu. A tymczasem dziś to już zupełnie inne miejsce – Museo de Medicina, opowiadające ciekawą historię rozwoju medycyny w kraju. O starych, brutalnych czasach przypomina jedynie tarcza na szczycie fasady.

 Palacio de la InquisiciónZmierzch nad Palacio de la Inquisición nocą; źródło: Flickr

Róg Francisco Madero i Conodesa jest jednym z najbardziej niezwykłych w mieście. Casa de los Azulejos zgodnie ze swą nazwą przyciąga ceramicznymi kafelkami. Co ciekawe w większości pochodzą z… Chin. Niebiesko-biały XVI w. pałac oferuje dziś wykwintne menu w restauracji Sanbors. Ja wolę jednak wejść na szklane patio, by spojrzeć na dziedziniec z mauretańską fontanną. Konstrukcja z 1596 roku powstała dla powiatu Valle de Orizaba, a jej wielką atrakcją jest klatka schodowa z muralem autorstwa Orozca namalowanym w 1925.

Casa de los Azulejos - miasto Meksyk

Casa de los Azulejos Mexico City; źródło: Flickr

Calle Francisco I Madero to arteria łącząca Zocalo z parkiem Alameda. Ciekawym przystankiem może być Iglesia de San Francisco. Pięczę nad nim sprawował w przeszłości klasztor franciszkanów, który założył słynny zdobywca Meksyku Hernan Cortez w 1524. Dziś w bardzo wąskim, główym przejściu na ściachach wiszą ciemne, posępne obrazy, choć same ściany lśnią bielą, a główny ołtarz kipi złotem. Ulica jest także znana z Palacio de Iturbide, który na zawsze kojarzyć się już będzie ze słynnym generałem. Agustín Iturbide – narodowy heros, walczący o niepodległość zamieszkał tu w 1821. Pierwszymi lokatorami w powstałym w XVIII w, gmachu była jednak kolonialna szlachta. Dziś to placówka kulturalna – Museo Palacio Cultural Baname. Wnętrza kryją kolekcję sztuki.

Miasto Meksyk jest najwyżej położonym i najstarszym miastem Ameryki Północnej.

Po wyjściu skręcam w lewo zobaczyć słynną Torre Latonoamericana. A to obiekt szczególny! Pierwszy wieżowiec sięgający chmur w całej Ameryce Łacińskiej, powstał w 1956 roku. Na 42. piętrze mieści punkt widokowy, z którego za dnia… niewiele widać. Unoszący się w powietrzu smog sprawia, że lepszym pomysłem jest wizyta w nocy. Jego 192 m konstrukcja toczyła walkę o przetrwanie podczas kilku trzęsień ziemi.

Miasto Meksyk i jego Torre Latinoamericana

Torre Latinoamericana Mexico City; źródło: Flickr

Co łączy Montezumę z franciszkańskim klasztorem? Na pozór nic. Jednak po wgryzieniu się w losy miasta okazuje się, że działający tu niegdyś franciszkański klasztor Templo de San Francisco budowany w l.1710-16 powstał na miejscu, w którym słynny inkaski władca miał swoje… prywatne zoo!

Klasztor św. Franciszka Mexico CityKlasztor św.Franciszka; źródło: Flick

Najważniejsze placówki kulturalne w Mexico City:

Teresa Arte Actual W miejscu dawnego klasztoru działa dziś jest placówka kulturalna, nie oferująca co prawdea stałych wystaw, lecz realizująca spektakle, koncerty muzyczne oraz projekcje filmów. Fasada w stylu barokowym oraz neoklasycystyczne wnętrza pochodzą z 1616 roku.
Museo Nacional de las Culturas Budynek placówki, pełni dziś zupełnie inną rolę niż w przeszłości. W pokojach w których dawniej rozlegał się odgłos bicia monet (dawna mennica), dziś uwagę zwracają eksponaty przybliżające historię sztuki i rekodziała z różnych stron świata. Wnętrze mieści 16 stałych sal wystawowych i 3 na potrzeby czasowe. Prezentowane są tu eksponaty ze starożytnych Mezopotamii, Grecji i Rzymu.
Museo José Luis Cuevas Ma siedzibę w XVI w. dawnym klasztorze; dziś placówka poświęcona artyście bedącym przywódcą Ruptury w lat 50. XX w. Ruch ten zerwał z upolitycznioną sztuką reżimu porewolucyjnego. Słynie z Cuevas "La giganta", 8-metrowej kobiecej postaci wykonanej z brązu, na której twarzy dominują… męskie rysy. Ot, sztuka…
Museo de la Ciudad de Mexico Dawny pałac hrabiego Santiago de Calimaya, to XVIII w. budowla barokowa. Mieści obecnie muzeum z tymczasowymi eksponatami poświęconymi historii i kulturze miasta. Na górze jest poprzednie studio Joaquina Clausella, który wykorzystał cztery ściany pokoju bez okien jako trwający szkicownik przez trzy dekady.
Museo Nacional de Culturas W XVII w. budowli; wystawa prezentuje cywilizacje Meksyku. Działa kawiarnia i biblioteka. Isnitje możliwośc zwiedzania z przewodnikiem.
Narodowe Muzeum Antropologii (Museo Nacional de Antropologia) W parku Chapultepec. W l. 60. przed wejściem ustawiono 7,5 m posąg, prawdopodobnie Tlaloca – boga deszczu. Architekt Pedro Ramirez Vasquezan oparł się na wyglądzie riun Majów. Sale wystawowe wychodzą na patio, nad którym wisi dach opierający się na niezwykłym filarze. Wokół ulokowane są poszczególne wystawy. W Sala Mexica prezentowana jest historia i sztuka Azteków m.in. Kamień Słońca – kalendarz aztecki i rzeźba bogini ziemi i śmierci Coatlicue. Jest i Sala Maya z makietą grobowca króla Pala, znalezionego w Świątyni Inskrypcji – Templo de las Inscripciones. Ogółem jest tu 12 sal poświęconych jest przedokolumbujskim mieszkańcom; inna część ukazuje współczene życie rdzennych potomków Azteków. Sala Poblamiento de América demonstruje jak dotarli tu pierwsi osadnicy z drugiej półkuli, którzy przetrwali i prosperowali w nowym środowisku. Preclásico en el Altiplano Central skupia się na okresie przedklasycznym, od ok. 2300 p.n.e. do 100 n.e.. Wystawa Los Toltecas y su Época Obejmuje wytoory kulturu środkowego Meksyku z lat 650-1250.
Museo Nacional de Arte Moderno Z obrazami najbardziej znanaych meksykańskich malarzy z XX w., w tym José María Velasco autora słynnego dzieła Valle de México. Budynek powstał około 1900 r. w stylu włoskiego renesansowego pałacu, posiada kolekcje reprezentującę każdą szkołę sztuki meksykańskiej do początku XX wieku.

 

 

Museo Rufino Tamayo

 Zbiory sztuki współczesnej w świetnie wyglądającym budynku, który już sam sobie przyjął formę sztuki.
Museo Nacional de San Carlos Meksykańska sztuka kolonialna i obrazy Rembrandta oraz Rubensa.
Museo Nacional de La Estampa Z drzeworytami i grafikami meksykańskich artystów z XIX w.
Museo Mural Diego Rivera Z muralem "Sueño de una tarde dominical en la alameda central" (Sen niedzielnego popołudnia w Alameda Central) Diego Rivery namalowanym w 1947 roku, a przeniesionym tu po trzęsieniu ziemi 1986. A, warto wiedzieć, że co roku, we wrześniu w mieście odbywa się… symulacja trzęsienia ziemi, mająca przygotować mieszkańców na ewentualny kataklizm. Na 15 m muralu z postaciami słynnych Cortésa, Juáreza, Porfirio Díaza i Francisca Madero. Interesującym eksponatem jest Catrina -szkielet w przedrewolucyjnym stroju kobiecym. Sam Rivera i Frida Kahlo stoją obok szkieletu. Wykresy identyfikują wszystkie postacie.
Museo Culturas de Oaxaca Wyświetla ekponaty będace spuścizną cywilizacji z Zapotek i Mixteca. Obejrzeć można tu rzeźby w kamieniu: 20-tonowe dwie głowy Olmeca; pełnowymiarową replikę grobu Króla Pakala i inne odnoszące się do dawnych cywilizacji zbiory

 

Museo del Carmen

Placówka mieszczaca się w karmelitańskim budynku, którego ściany pokrywają freski. W krypcie zobaczyć można zmumifikowane ciała w przeszklonych skrzyniach. Cały proces, co istotne, miał naturalny przebieg. Panowała opinia, że to ciała XVII-wiecznych dobroczyńców zakonu. Oczywoiście odkryto je… przypadkiem., podczas szukania zakopanego skarbu.
Museo de Arte Carrillo Gil Założone przez biznesmena z Yucatecan Álvaro Carrillo Gila, który postanowił swą wielką kolekcję pokazac innym. Niedługo po jego otwarciu w 1974 roku zmarł. Dziś są tu dzieła m.in. Diego Rivery, José Clemente Orozco i Davida Alfaro Siqueirosa.
Museo Anahuacalli Zbiory sztuki prekolumbijskiej; budynek powstał ze skały wulkanicznej o ciemnym odcieniu; przypomina świąttnie Azteków. Gromadzi starożytne skarby i mural Rivery "Człowiek na rozdrożu", został zamówiony dla Rockefeller Center w 1934 roku.
Museo de la Intervenciones Pokazuje jak kształowały się interwencje Hiszpanów w Mksyku. Stoi w miejscu gdzie generał Anaya poddał się poprzegranej bitwe w 1847.
Museo Soumaya Plaza Carso Z ogromną kolekcją rzeźb autorstwa Francuza Auguste'a Rodina i katalońskiego surrealisty Salvadora Dali; ufundował milirder je Carlos Slim; budynek pokryto 16 tyś aluminiowych sześciokątów
Museo Rufino Tamayo Wielopoziomowa struktura zbudowana na potrzeby międzynarodowej sztuki współczesnej ofiarowanej przez malarza Oaxacaborn Rufino Tamayo dla mieszkańców Meksyku. W muzeum znajdują się dzieła przekrojowe z całego świata, tematycznie ułożone z pokazami z kolekcji Tamayo.
Casa del Risco Z XVIII w., na jego patio zwraca uwagę fontanna, do której budowy zużyto… setki talerzy, filiżanek, waz i sosjerek. Co ciekawe nietóre mają ponad wiek. Na górze jest skarbnica meksykańskiego baroku i średniowiecznych obrazów europejskich.
Museo Casa Estudio Diego Rivera y Frida Kahlo "Zagrało" w filmie „Frida”, opowiadającym autentyczna historię życia słynnego muralisty i Fridy Kahlo. Na górze w domu pozostało studio, zaś na dole ekspozycja składa się z licznych pamiątek: biżuterii, zdjęć, i rzeczy codzinnego użytku. W 2007 roku odnaleziono skrytkę na strychu z nowymi przedmiotami. Warto pamiętać, że Frida zaczęła malować podczas rekonwalescencji po złamaniu biodra i nogi. Stąd widoczny ból – fizyczny i emocjonalnyw jej sztuce.

Mury Monte de Piedad w północno-zachodniej części Zocalo widziały sporo gotówki, oj sporo… Ten rządowy lombard nalezący di Pedra Romero de Terreros z 1775, zapewniał niskooprocentowane pożyczki dla ludzi zmagających się z problemami fiansowymi, zwłaszccza przed świętami. Sam budynek należał kiedyś do samego Corteza, potem też wicekrólów tzw. Nowej Hiszpanii. Dziś spoglądając na niego widzę kamienną fasadę, oraz herb nad głównymi drzwiami. Trzecie piętro dodano dopiero w 1948, ale dziś to ono jest szczególnie cenne. W muzeum wystawia się obrazy Jose de Páez z 1775, dekoracje z XVIII i XIX w., znaczki odwoławcze, papierowe pieniądze, certyfikaty z 1880 i oryginalne posągi tej budowli. W 1984 przyrócono mu blask, jednak praca poszła na marne dokładie 20 lat późiej, gdy jego część strawił pożar.

Dom towarowy przy Calle 20 de Noviembre zwany Palacio de Hierro to dla mieszkańców stolicy powód do dumy. Jego sięga roku 1888, kiedy to architekt Ignacio de la Hidalga przystąpił do tworzenia projektu. Tak powstał pierwszy w kraju gmach, którego głównym budulcem było żelazo i stal. Po pożarze w 1914 na nowo stworzył go Francuz Paul Dubois. Dlaczego warto tu przyjść? Głównie, by zerknąć na ładne witraże.

A teraz wyobraź sobie że jest 1519 rok. Po rozległym polu hula wiatr. Nagle dwóch mężczyzn staje naprzeciw siebie, patrząc sobie głęboko w oczy. Są nimi… Cortez i Montezuma. Dokładnie w miejscu spotkania się tych dwóch ważnch postaci, stoi dziś modernistyczny Hospital de Jesus. Powstały w 1524 szpital, był pierwszym w Nowym Świecie! Za nim zaś wzsiesiono kościół, którego będąc w Mexico City nie można pominąć! To tu spoczywa bowiem, w grobowcu za ołtarzem, ciało konkwistadora.

Meksykański Hospital de Jesus

Hospital de Jesus; źródło: Wikipedia

Zagłodniałem. Chcąc zjeść zjawiam się na Mercado – wielkim targowisko. W powietrzu unosi się aromat smażonego mięsa. Wreszcie widzę, jak powstają orginalne torille! Wokół mnóstwo ludzi, którzy ekspresyjnie próbują porozumiewać się przekrzykując muzykę płynacą z radiowych głośników. Nieco dalej działa na Mercado de Senora rostawieni na klientów czekają znachorzy z ziołami.

Pięć dni w tygodniu, poczynając od poniedziałku La Lagunilla jest zwykłym targowiskiem, na którym ludzie zaopatrują się w produkty spożywcze. Jednak smakołykom w pewnym momencie ustępują arytykuły pasmanteryjne, wśród których prym wiedą haftowane kapelusze charro. Niedziela zsyła tu bowiem gigantyczny pchli targ, na którym upolować można zarówno rarytasy jak i kompletne rupiecie.

Zapadł już zmierzch gdy nogi wiodą mnie na Plaza Garibaldi. Ale taki był mój plan…. Przyglądam się jak mariachi, obleczeni w skrzace się srebrem koszule, szukają wzrokiem młodych chłopaków mając nadzieję na zarobek. To tu bowiem zamawia się romantyczne ballady dla ukochanych. Wydaje się jednk,że bardzie zadowolowe od adorowanych dziewczyn, są właściciele pękających w szwach barów…

Mariachi na Plaza Garibaldi

Mariachi na Plaza Garibaldi źródło: Flickr

La Alameda Central, dzisiejsza zielona ostoja Mexico City nie zawsze była tak urokliwa. Spacerując po parku, cały czas kołacze mi się w głowie myśl, że pod stopami, gdzieś głęboko w ziemi, spoczywaja szczątki heretyków. Park powstał już pod koniec XVI w., w czym place maczał wicekról Luis de Velasco. Upiorne miejsce zyskało blask dopiero w XIX w., gdy wśród nowych fontann i rzeźb spokojnie rosły dopiero co posadzone drzewa – topole (álamos) skąd wzięła się nazwa okolicy. Spacerując, dochodzę do pomnika prezydenta Hemiciclo Juareza, wykutego w jasnym marmurze. Co ciekawe także Bethoven doczekał się swej statuy, podobnie jak dwie postacie nagich panien z francuska zwanych Malgre Tout (mimo wszystko) i Desespoir (rozpacz).

Mexico City położone jest na wysokości 2250 m n.p.m. co czyni zeń jedno z najwyżej położonych miast świata! Dla porównania najwyższy szczyt Polski – Rysy sięgają 2503 m n.p.m.

Na końcu La Alameda staję przed dziełem prezydenta Porfirio Diaza. Palacio de Bellas Artes, bo o nim mowa, swą wyjątkowość architektoniczną zawdzięcza… 30-letniej przerwie w budowie. Rozpoczętą w 1905 roku inwestycję wstrzymała rewolucja. Ma mnie robi niezłe wrażenia; szczególnie zewnętrze białe marmury nadające gmachowi neoklasycystyczny i secesyjny styl. Z tymi stylami jest tu jednak coś dziwnego, skoro wnętrze określane jest ”azteckim art deco”. Wrażenie to potęguje… krzywizna; miękki grunt sprawił, że ciężka budowla zapadła się. O, jaka niespodzianka, znowu Rivera… Najceniejszym eksponatem jest tu własnie jego dzieło pt. „Człowiek, pan wszechświata”. Powiadają, że powstało jako narzędzie zemsty na Johnie D. Rockefellerze, który zniszczył obraz namalowany w swym w Rockefeller Centre w NY. Dumą pałacu jest teatralna kurtyna. Ta witrażowa zasłona powstała imitując obrazu Gerarda Murilla i przedstawia Dolinę Meksyku, a ma jej tle widać wulkany Popocatepetl i Iztaccihuatl. Warto przyjść tu w niedzielę rano lub wybrać się na dowolny spektakl, choćby po to by zobaczyć podświetloną kotarę.

W przeszłości bywało tak, że poczta była szanowaną, ważną instytucją. Także tutaj, czego dowodzi Palacio de Correos de Mexico – siedziba dawnej Poczty Głównej. Widoczny tu włoski styl nadał jej, w trakcie projektowania, Adam Boarie. Całość powstała w 1907 będąc wówczas jedną z najnowocześniejszych brył na świecie! Stalowe belki chronią konstrukcję w trakcie wstrząsów sejsmicznych, a główny budulec stanowi „chiluca” – bardzo jasny kamień. Wnętrze ozdabiają marmurowe podłogi, zaś okna umieszczono w ramach przywiezionych aż z Florencji! Do ego wnętrza kipią bogactwem. Dowód? Freski w sali konferencyjnej wykonane z użyciem 24-karatowego złota!

El Caballito Meksyk

Nie można nie zauważyć El Caballito (Konika). 26-tonowa rzeźba hiszpańskiego króla Karola IV na koniu, autorstwa Manuela Tolsy w 1803 rzeźba na stale znalazła swe miejsce po nieustannym przenoszeniu jej z miejsca na miejsce. Źródło foto: Flickr

Nazwisko Manuela Tolsy warto wspomnieć przy Palacio de Mineria. Gdy proktował ten neokolonialny pałac, który wzniesiono w l. 1797-1813, stał się zrazu siedzibą Królewskiej Szkoły Górniczej i Górniczego Sąda Królewskiego. A potem?  Jak to bywa lokowano tu co popadniem by w końcu przekształcić go w oddział tutejszej uczelni. Perłami tego miejsca są dziedziniec, sala wykładowa i dawna kaplica Matki Bożej z Guadalupe z ciekawymi schodami. Jednak to, co najciekawsze w jego wnętrzach to Museo de la Tortura, z europejskimi instrumentami tortur stosowanymi od XIV do XIX w, w tym metalowym krzesłem przesłuchań.

Na rógu Avenida Hidalgo i Paseo de la Reforma czuję powiew historii. Lipiec 1520 naznaczył to miejsce na zawsze. Broniący się pod naporem Hiszpanów Aztekowie podczas tzw. Noche Triste czyli Smutnej Nocy, zdołali obronić swe dziedzictwo. Nie na długo, czego dowodem Templo de San Hipólito. Kościół stanął tu, by upamiętnić późniejsze, ostateczne zwycięstwo nad Aztekami. Do dziś jest jedynym gmachem nawiązującym do hiszpańskiej konkiwisty w mieście. Co ciekawe miejscowi zwa go kościołem Judy Tadeusza, od umieszczonego tu w 1982 obrazu z wizerunkiem świętego. Mam wrażenie, że dwie wieże, jakby trochę tu nie pasowały. I nic dziwnego, skoro obrócono je o 45° względem głównej konstrukcji. Po co? Nie wiadomo… Pewnie jest jednak, że budowa kościoła trwała 141 lat i zakończyła sie w 1740 roku.

Templo de San Hipólito MexicoTemplo de San Hipólito Mexico City; źródło: Flickr

Budynek meksykańskiej loterii państwowej

Budynek Loterii Narodowej to siedziba instytucji, organizującej państwowe gry losowe. Takie meksykańskie LOTTO – Loteria Nacional; źródło: Flickr

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów Mexico City to 67 m Monumento a la Revolucion. Tak, warto tu było przyjść popatrzeć na spektakl, jaki dają podświetlające obiekt snopy światła i fontanny, wystrzeliwujące gejzery wody. Wszystko to w połączeniu z widokem jaki rozpościera się z tarasu na metropolię sprawia, że będzie to moje ulubione miejsce w Mexico City! Projekt tego największego ówcześnie obiektu w stylu art déco na świecie powstał, już w 1897 i zakładał, że otrzyma kształt wielkiej kopuły parlamentu. Rewolucja sprawiła, że nigdy nie powstał do końca. Co więcej, betonowy kolos powstający od 1907, po prostu straszył. Wreszcie pewien architekt dał mu nowe życie, tworząc grobowiec kilku rewolucjonistów i pomnik. W jego podziemiach działa Museo Nacional de la Revolucion z eksponatami z okresu rewolucji.

Monumento a la Revolucion

Monumento a la Revolucion; źródło: Flickr

Jeśli spacer po Mexico City, to tylko na Pasao de la Reforma! Deptak na który cień rzucają okoliczne drzewa, przeszedł wielką metamorfozę. Wieżowce i hotele wyparły stojące tu rezydencje budowane na modłę francuską. Historię tej ulicy zaczął pisać cesarz Maksymilian Habsburg, który pragnął połączyć swój zamek ulokowany na Wzgórzu Chapultepec ze starym centrum miasta. Tak zajwił się tu Ferdynand von Rosenzweig – architekt, który wcielił rozkaz w życie. Plac swą nazwę zaczerpnął od wielkiego reformatora państwa, prezydenta Benito Juáreza. Dziś na odnowionej ulicy buszuję pośród stoisk oferujących książki. Na przęcięciu się ulic Reforma i Insurgentes zerkam na na monument wodza Azteków Cuauhtemoca. Ów następca Montezumy silnie parł do niezależności ostro ścierając się z Cortezem. Jest i Glorieta Cistobal Colon – z pomnikiem Krzysztofa Kolumba.

Jakby tego było mało ulica szczycić może się pomnikiem Angel Independencia – Anioła Niepodległości. Złoty anioł na wysokim postumencie ma upamiętniać walczących przeciw hiszpańskim najeźdzcom.

Meksykański orzeł - Angel Independencia

Angel Independencia; źródło: Flickr

Kilka kroków na wschód i czuję że mogę stracić fortunę. Gdzie? Oczywiście na Zona Rosa. Różowa Strefa to kolorowa dzielnica w której królują butiki, sklepy, ekskluzywne restauracje, kawiarnie i hotele. Główna ulica Ambres, od lat 60. to synomim luksusu. Mijam sklepy z biżuterią, zawsze modny i potwornie drogi sklep Gucci oraz Los Castillo z porcelaną zdobioną srebrem. Pełny blichtr! Jakby komuś było mało, jest i centrum handlowe Plaza Rosa i Plaza Angel na Calle Londres. Tu królują antyki, rzeźbione kolonialne meble, obrazy świętych. Na targowisku Mercado Insurgentes oglądam zaś srebrną galanterię, szale i ubraniami. Nie mój świat…

Czy wobec takich okoliczności można gdzieć w pobliżu odetchnąć? Oczywiście! Choćby w Bosque de Chapultepec, największym parku w mieście rozciągającym się na powierzni 4 km2. Wedle podań mieszkali tu niegdyś pierwsi władcy Meksyku, a król Netzahualcoyotl to umieścił swój pałac. Wzgórze Koników Polnych, jak tłumaczy się jego nazwę, był miejscem w którym bije źródło Chapultepec, z którego w wodę zaopatrywali się mieszkańcy tego rejonu w czasach prekolumbijskich. Spogądam na stojący tu od 1785 roku zamek Castillo de Chapultepec pełnący dawniej eolę posiadłości wicekróla hiszpańskiego. Legenda ówi, że jest nawiedzony; straszy tu ponoć duch austriackiego cesarza Maksymiliana Ferndynanda Józefa i jego żony Charlotty. Nie przeszkodziło mi to jednak zajrzeć do Museo Nacional de Historia, z okazami przedstawiającymi historię kraju od czasów konkwisty do rewolucji. Wnętrza stanowia tu meble z epoki, powóz wicekróla i obrazy.

Park miejski

Park z widokiem na zamek; źródło:Flickr

Lubicie pandy? Tak? To dobrze, gdyż właśnie tutejsze Zoológico de Chapultepec stało się sławne, z tego, że było pierwszym ośrodkiem na świecie poza Chinami, gdzie rodziły się one w niewoli. Do dziś mieszkają tu trzy rzadkie odmiany – potomkowie oryginalnej pary ofiarowanej przez ChRL w 1975 roku.

Różnorodność w jednym miejscu? Mając ochotę coś takiego udaję się do ogrody Jardín Botánico. Już od początku wiem co mnie czeka. 4-hektarowy kompleks podzielony jest na sekcje, które odzwierciedlają zróżnicowane strefy klimatyczne kraju, a co za tym idzie rośliność. Nie mogę sobie odmówić tego, by wejśc do szklarnii pełnej rzadkich orchidei. Po chwili jestem pod Monumento a Los Niños Héroes (Pomniku Chłopców Bohaterów), czyli sześioma marmurowymi kolumnami oznaczającymi wschodnie wejście do parku. Upamiętnia sześciu kadetów akademii wojskowej, która się tu mieściła, którzy ponieśli śmierć broniąc się przed atakiem ze strony USA 13 września 1847. Wówczas to około 8000 amerykańskich żołnierzy zaatakowało zamek Chapultepec, w którym mieściła się narodowa akademia wojskowa. Meksykański generał Santa Anna wycofał się przed atakiem, ale młodzież w wieku 13-20 lat postanowiła bronić zamku. Legenda głosi, że jeden z nich, Juan Escutia, owinął się meksykańską flaga i skoczył w dół woląc zginąć, niż się poddać.

Lata 70. XX przyniosły rozrost miasta, gdy z biednych wiejskich rejonów masowo napływali ludzie. Z liczby 8,7 mieszkańców zrobiło się 14,5 miliona. Nic dziwnego, że transport okazał się niewydolny, a miasto uległo strasznemu zanieczyszczeniu.

W Dystrykcie Federalnym

Pamiętacie amerykańskie telenowele w których, gdy ktoś miał jakiś problem wzdychał do Matki Boskiej z Guadelupy? W Mexico City główną świątynią jest poświęcona niej Basilica de Nuestra Senora de Guadelupe. 12 grudnia kościół staje się najpopularniejszym miejscem w całej Ameryce Środkowej! Rocznica objawień ściąga do niego pątników z całego kraju, a nawet gości z zagranicy. Wizerunek La Virgen de Gualelupe obecny jest w mieście na każdym kroku. O tym jaką popularnością cieszy się to sanktuarium otwarte w 1976 roku, niech świadczy fakt, iż jednorazowo zmieści się tu 10 tysięcy wiernych! Wchodzę do środka po marmurowych schodach, by spojrzeć na witraże. Padające z nowoczesnych żyrandoli światło tworzy piękny spektakl odbijając się od polerowanego drewna na suficie. Wszyscy wokół zmierzają pod cudowny obraz MB z Guadelupy, powieszony wysoko na jednej ze ścian. Okolica samej bazyliki tez jest ciekawa. Mieści się tu m.in. okrągła studnia w kaplicy Capilla del Pocito. Co jeszcze warto wiedzieć? Choćby to, że zbudowana ją w zaledwie dwa lata, kończąc prace w 1976.

Basilica de Nuestra Senora de Guadelupe 

Okrągła bryła Basilica de Nuestra Senora de Guadelupe o średnicy 100 metrów i wysokości 42 metrów pomieścic możne aż 50 tysięcy wiernych! źródło: Wikipedia

Mówią, że jeśli chcesz zaobserwować współczesne życie mieszkańców tej Mexico City musisz przyjść na Plaza de las Tres Culturas. Stoję więc w środkowej część Placu Trzech Kultur, którą wyznaczają ruiny Tlatlelolco. To właśnie tu Aztekowie toczyli krwawe boje o przetrwanie, czyniąc z tego miejsca swą twierdzę. Ta w końcu pod naporem hiszpańskich konkwistadorów upadła. Skad jednak ta dziwna nazwa. Ano stąd, że mieszczą się tu:

  1. riuny azteckiej piramidy Tlatelolco
  2. XVII-wiecznego hiszpańskiego Templo de Santiago
  3. nowoczesna wieża, w której obecnie mieści się Centro Cultural Universitario poświęcone typomoi sztuce meksykańskiej

Nogi niosą mnie w kierunku Iglesia de Santiago z 1524, przebudowanego w XVII wieku. To tu 2 paździenika 1969 rozegrał się narodowy dramat – masakra setek ludzi, po tym jak armia strzelała do studentów protestujących przeciwko rządowi.

Plaza de las Tres Culturas w Mexico City

Plaza de las Tres Culturas; źródło: Flickr

A może warto udać się na najdłuższą ulicę w mieście? Wijąca się 25 km Avenida Insurgentes słynie z… World Trade Center. To 55 piętowy budynek z restauracją i barem na najwyższym punkcie. Tuż nieopodal spoglądam na specyficzną bryłę Poliforum Cultural Siqueiros, z umiesczonym wewnątrz muralem 3D o nazwie „Marsz ludzkości”.

Teatro de los Insurgentes

Teatro de los Insurgentes – budynek z 1953 słynie z fasady z muralalem Diego Rivery o wymiarach 46 na 10 metrów; Więcej o nim na oficjalnej stronie

Położona nieopodal dzielnica San Angel włączona została do granic Mexico City później. Jej chlubą jest Iglesia del Carmen – karmelitański kościół z kopuła na której lśni glazura. Czasy świetności przeżywała w XVII będąc najbogatszym kościołem w mieście.

San Angel Inn to miejsce nie dla każdego. Tylko dysponujący wypchanym portfelem wybierają się tu na obiad. Restauracja na ulicy Altavista to synomim luksusu. Wytworność tego miejsca kontrastuje z jego przeszłością. Zakątek ten to bowiem były klasztor karmelitów, wzniesiony tu w 1692, później przemianowany na hacjendę. Niektórzy zajadając się specjałami myślą o przeszłości. To bowiem dokładnie tu Pancho Villa i Emiliano Zapata zgodzili się na podzielenie kontroli nad krajem w 1914 roku.

Distrito Federal składa się z 16 delegaciones (gmin), które podzielone są na około 1800 kolonii (dzielnic)

Ja jednak zamiast obiadu wybieram Coyoacan, jedną z dzielnic Dystryktu Feredalnego. Chcę rzucić okiem na Museo Casa de Leon Trocki. Słynny rosyjski komunista przybył tu w 1937. Dziś dom w którym mieszkał emanuje zamurowanymi oknami i wieżami strażniczymi. W ścianach widzę ślady po kulach, które wystrzelono w 1940 w trakcie nieudanego zamachu na byłego dysydenta. Co się odwlecze to nie uciecze… Trocki i tak zginął w swoim domu, kiedy to Ramón Mercader – agent Stalina (pochodzący z Katalonii!) roztrzaskał kostkę lodu na jegi czaszce. Prochy Trockiegopochowano go w ogrodzie na tyłach domu, w grobie na którym widoczne są… sierp i młot. Ale Coyoacán to przecież głównie „Miejsce Kojotów". Tak określali je mówiący w narzeczu Náhuatl. Dziś okolica w której swą baze urządził Cortés jest pełna ludzi, zwłaszcza w weekendy. Zgodnie z tradycją są tu… kojoty. Bale bez obaw nie te żywe, a umiejscowione na fontannie w Jardín Centenario. Jest i Plaza Hidalgo z figurą bohatera niepodległościowego.

Parroquia de San Juan Bautista

Barokowy kościół Parroquia de San Juan Bautista i przyległy do ​​niej klasztor na Plaza Hidalgo to efekt 30-letniej pracy franciszkanów. Dzieło życia grupy zakonników, którzy po wybudowaniu bryły w 1529 bogato ozdobilu wnętrze. Źródło: Flickr

Jak twierdzą niektórzy stojący tu Casa de Cortez to miejsce, które jak twierdzą niektórzy to miejsce w którym Hiszpanie torturowali Cuauhtemoca – władcę Azteków. Miał wyjawić gdzie schowane jest złoto; dziś to biurowiec rządowy. Wbrew nazwie konkwistador nigdy w tym domu w stylów kolonialnym nie mieszkał.

Udając się na nieodległy Plaza de la Conchita, liczę się z tym, że trafię na ślubną uroczystość. Tutejszy mikry kościółek – Capilla de la Concepcion to miejsce w którym narzeczeni uwielbiają brać śluby. Świątynia o barokowej fasadzie położona jest tuż obok zalesionego małego skweru, gdzie można przysiąść na czerwono pomalowanych betonowych ławkach. Dla strudzonego wędrowca wystarczy…

Na południe

Jeśli kiedykolwiek rzucił się w oczy napis UNAM odnosił się on do meksykańskiej uczelni – Universidad Nacional Autonoma de Mexico. Znajdujący się niemal na południowym krańcu wielkiego miasta główny kampus to naukowe serce kraju. Studiuje tu około 316 tyś ludzi, samych wykładowców jest 36 tysięcy! Sam uniwersytet powstał już w 1551. Dziś jest na drugim miejscu jeśli chodzi o wielkość uczelni, biorąc pod uwagę zarówno Amerykę Północnna jak i Południową

Nieopodal murów uczelni są miejsca do których powinni się udać wszyscy zakochani w piłce. Estadio Azteca i Estadio Olimpico Mexico 68 to miejsca dla fanów sportu magiczne.

W Xochimilco najpełniej doświadczyć można tego, jak rozrywkowym, narodem są Meksykańczycy. Słynne pływające ogrody w czasach prekolimbijskich były najzwyczajniej w świecie miastami na wodzie. Dziś ta sieć kanałów ściąga pragnących wypoczynku mieszkańców aglomeracji. Jedni bez opamiętania tańcą wysickakąc zycia co się da, ci preferujący uczty kulinarne pałaszuja lokalne smakołyki. Tu jak niemal na kazdym kroku w mieście czuć dawne czasy. To Aztekowie dzięki swemu gospodarskiemu zacięciu sprawili, że żyzne ogrody (chinampas) spełniały ważna rolę w utrzymaniu wielu ludzi. Ich rozsrosr sprawił, że niejako samoistnie wytworzyły się tu kanały. Dziś oichdługość dochodzi do 180 km! Od 1987 roku Xochimilco chronione jest poprzez wpis na liście dziedzictwa U'NESCO.

Xochimilco

Xochimilco; źródło: Flickr

Poruszanie się po Mexico City

Na koniec jeszcze parę słów tutejszej komunikacji miejskiej. Bodaj najlepszym środkiem transpotru jest tu metro – stosunkowo tanie, a zarazem przyjazne. Jeśli dochodzi do etgo fakt, iż jest drugim największym na na kontynencie to widomo, że nie można się bez niego obejść. Pierwsza linia powstała w 1969 roku licząc 16 stacji. Dziś jest ich 12 i obsługują 195 stacji, sunąc po 300 km szyn.

Prócz metra po mieście kursują autobusy mające przystanki we wszystkich głównych miejscach miast. Zaś jeśli chodzi o taksówki, to w tej branży trwa wielka wojna o klienta. Niektórzy przewoźnicy jednak działają „na lewo” pragnąć zarobić. Ale czym się dziwić, skoro po mieście krąży ich ok. 100 tys. z ogólej liczby 4 milionów aut.

Opuszczam Mexico City. Co zapamiętam? Najbardziej ludzi i niesamowity gwar miasta. Ciekawe czy będzie mi tego brakować…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *