Singapur wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Lśniący Singapur

W centrum handlowym Clark Quay Mall, czuję aromat gotowanych, nie tylko lokalnych, potraw. Spoglądam na menu konkretnych knajpek i widzę duża różnorodność. A to kuchnia włoska, a to grecka; gdzieniegdzie odróżniam typowo chińskie dania. Po spałaszowaniu tego i owego, znajduję się z powrotem na wyłożonym siwymi płytami deptaku. Ruszam brzegiem rzeki Singapur, w towarzystwie lśniących, sięgających niemal nieba wieżowców. Przystaję przy moście skuszony elegancją dawnego budynku poczty, w palladiańskim stylu. Los spłatał mu jednak figla, bo choć początkowo w powstałym w 1928 roku gmachu, rzeczywiście słyszalny był szmer sortowania listów i huk opadających na koperty pieczęci, tak dziś mieści się w nim hotel Fullerton. Co ciekawe prowadzi z niego podziemne przejście do galerii zakupowej One Fullerton – gdzie nocami w modnych restauracjach i klubach toczy się rozrywkowe życie.

Lekko wygiętą w łuk ścieżką, zbliżam się do Mostu Cavenagh. Ciekawe, ileż to ludzi przede mną pokonało tę przeprawę? Co najmniej… sporo, biorąc pod uwagę, że stoi tu od 1870, przez co ma status jednego z najbardziej wiekowych w Singapurze! Pokonuję dokładnie 79 m i 25 cm, nieco nieświadomie kierując się stronę biało-szarego budynku z umieszczoną pośrodku wieżą z zegarem. Czyżby jakiś kościół? Ależ nie! Przecież to Victoria Concert Hall and Theatre. Trafiam na stojącą przed nim fontannę i pomnik sir Thomasa Stamforda Rafflesa. Stojąca na podwyższeniu postać, z założonymi rękoma patrzy gdzieś w dal. Może wypatruje swego statku? Legenda mówi, że właśnie tu, gdzie w 1887 ustawiono pomnik, ów założyciel Singapuru, zszedł z jego pokładu – dokładnie 28 stycznia 1819.

Tutejszy teatr to też nietypowa inwestycja. Okazuje się, że wcześniej słyszalne w nim były raczej odgłosy wydawanych przez naczelników poleceń, a nie kwestie wygłaszane przez aktorów. Gmach powstały w 1862 jako ratusz miał symbolizować 60. rocznicę panowania królowej Wiktorii. Potem z różnych powodów, m.in. jej śmierci, dodawano kolejne elementy – ową salę, czy wieżę zegarową. Bezsprzecznie najgorsze lata działalności to okres II wony światowej, kiedy w salach słychać było jęki ofiar bombardowań miasta. Stąd, nie dziwi obecność sali pamięci. A sama scena? Odwiedzają ją melomani podczas występów operowych, teatralnych, baletowych czy koncertów muzyki poważnej. A jest na co popatrzeć, bo już sama architektura głównej sali robi niesamowite wrażenie! Biel, przenikająca się z brązem wiszących zasłon, i przede wszystkim wspaniałych organów piszczałkowych, stanowi arenę mogącą pomieścić 614-osobową publiczność. Więcej informacji na oficj. stronie.


Piękna Marina Bay

Decyduję się okrążyć zachodnią część zatoki, główne z jednego powodu. Tego widoku!

Most Esplanade Singapur www.szlakiempodrozy.pl

Most Esplanade; źródło: Flickr

Przystaję więc, gdzieś na środku ciągnącego się 260 m mostu Esplanade. Z miejsca mam wrażenie, jakby wszystkie najważniejsze elementy singapurskiej układanki wskoczyły na właściwe miejsca. Wiodę wzrokiem od prawej do lewej, wyłapując poszczególne elementy. Na platformie w otoczeniu sporej grupy ludzi, z paszczy Merillona – stwora, o głowie lwa i ciele ryby, tryska wysoki, strumieniem woda. Postać bohatera legendy, ułożono na specjalną platformę, by mógł stanowić konkretny punkt na trasie wycieczek, a zarazem cieszyć oczy miejscowych.

Spacerujący po promenadzie Marina Bay Waterfront, z wolna mijają zasadzone, równo jak po sznurku, palmy. Teraz, w środku dnia na próżno szukać tu tłumów. Ale wszystko zmieni się o zachodzie. Na pokaz Wonder Full, łączący w sobie elementy muzyczne, tańca strumieni wody i miotania świateł zbierze się zgraja ludzi. Tak tu już jest… Trwający kwadrans pokaz przeprowadzi wówczas widzów, przez artystyczną wizję przeżywanych przez człowieka losów.

Po chwili mijam już niewysokie, stalowo-szklane zabudowania Marina Bay Sand. To tu nad pełnymi talerzami, w chińskiej knajpce wieczorami spędza część z 90% społeczności miasta mieszkających tu w domach jednorodzinnych. A co z pozostałymi ludźmi. Wątpliwe, by tę grupę było stać na regularne przesiadywanie w restauracjach. Mimo wszystko różnice dochodów tutaj występują, jak wszędzie. Jeśli kogoś to nie przekonuje, to niech weźmie pod uwagę, że pochylanie się tutaj nad talerzem stanowi zazwyczaj przerywnik w trakcie gry w tutejszym kasynie. I to jakim, bodaj najsłynniejszym tego typu obiektem poza Las Vegas!

Przesuwam wzrokiem Helix Brigde łączącym obie części zatoki. Druga część zatoki otwiera swe podwoje mostem, łączącym obie strony zatoki, wykonanym w formie… łańcucha DNA. Przechodzę 280 m czując jak stalowe rurki, wywołują u mnie klaustrofobię. Choć mógłbym tak stać i chłonąć ten widok w nieskończoność, pora się ruszyć. Już po drugiej stronie przecinam mały skwer. Serce zaczyna mi bić szybciej. Jestem tuż, tuż… Jeszcze tylko kilka kroków… Nagle wyłania się. Wielkie Singapore Flyer – koło młyńskie, tuż nad brzegiem Zatoki Singapurskiej. Po prostu – „Oko Singapuru!”. Jego historia jest wystarczającym dowodem na potęgę… feng shui. Otóż pierwotnie obracało się w drugą stronę. Jednak gwałtowne protesty specjalistów, głoszących, iż tak kręcące się koło zabiera całe bogactwo miasta, oddając je morzu, zrobiły swoje…

2008 rok uruchomienia
165 m wysokość
150 m średnica koła
28 wagoników (każdy klimatyzowany)
30 minut trwa pełny obrót

 

Założę się, że na 99,9% ten widok rzucił Ci się kiedyś w oczy!

Marina Bay Sands Singapur www.szlakiempodrozy.plMarina Bay Sands; źródło: Flickr

Choćby przy transmisji wyścigu F1. Trzy wieże, każda 55 piętrowa z łączącym je tarasem widokowym, który imituje wyglądem statek. Nie dziwota, że Marina Bay Sands, jest najczęściej eksponowanym w mediach obiektem nie tylko Singapuru, ale tej części Azji. Ceny w tym hotelu przyprawiają o zawrót głowy. I to bez względu na który z 2561 pokoi padnie wybór. Podobnie horrendalne stawki liczone są za wynajem powierzchni kongresowo-wystawienniczej. Milionerzy, których stać na nocleg, nierzadko korzystają z tutejszej restauracji, czy klubu A po nocnych ekscesach, rano hop-siu do ciągnącego się 150 m basenu.

Taras ów zwany Sky Park ma powierzchnie 10 km2. A może wygodne połączenie z centrum handlowym The Shoppesat? Czemu nie… Ekskluzywne sklepy, w których nie można się doliczyć zer na metkach, niezmienne kuszą. Więcej tutaj.

Czuję, że wielkie emocje jakie mi towarzyszyły w ostatnich minutach wyzuły ze mnie wszystkie siły. Akurat dobrze się składa, gdyż nic nie wpływa podobno bardziej kojąco na organizm, niż zieleń. A tej nie brakuje w Gardens on the Bay. Wielkie ogrody. obejmujące teren 1 km2. otwarto w 2012 roku. Zmierzam na tzw. Łąkę – obszar na którym pomieścić się może 30 tyś ludzi czując olimpijski spokój. Niespiesznym krokiem pokonuje dzielący się na sektory teren, po kolei odwiedzając:

  • Wielki Ogród Centralny – gdzie podążam częścią promenady, ciągnącej się w sumie na 3 km.
  • Ogroód Wschodnim – obserwując tropikalny kompleks przypominający kształtem liście. Twórcy uznali, że najlepiej będzie utrzymać wszystko w wodnej tonacji. W pełni potwierdzam ten wybór; działa kojąco
  • Ogródzie Południowy – gdzie zapuszczam żurawia na… multum orchidei, z których to utworzono tu piękną okolicę. Tu przypominam sobie, że przecież sam park przyjął kształt owego kwiatu: jego korzenie tworzą szklarnie, łąki odwzorowują liście, zaś pędy to biegnące tu ścieżki. Zaś same płatki kwiatu stanowią ogrody tematyczne i drzewa-supergiganty Superstress zbudowane z betonu i stali, sięgające 50 m wysokości!

W jednej z klimatyzowanych szklarni w końcu przysiadam. Kwiatowa Kopuła pełna śródziemnomorskich i pustynno-tropikalnych okazami roślin wprost zachwyca. W Mglistym Lesie mijam storczyki i paprocie…zjadające owady. Wszystkie okazu pochodzą z Azji Południowo-Wschodniej oraz Środkowej i Południowej Ameryki. Po chili, nieco nieufnie, wchodzę na stanowiący tu crem de la crem – OCBC SkyWay. Z zawieszonej na wysokości 20 m ścieżki spoglądam na mnogość zgromadzonych tu roślin. I tak przez całą długość, 128 metrów, uważając by niczego wzrokiem nie pominąć. Roślinność powoli się przerzedza, gdy brnę w kierunku Marina Barrage. Tama, która od 2008 zapewnia dostęp do słodkiej wody, reguluje równocześnie poziom wody z zatoce. Przeciwpowodziowy wentyl bezpieczeństwa, chroniący niżej położone dzielnice ciągnie się 350 m.

W okowach pieniędzy

Wychodzę ze stacji szybkiej kolei (MRT) wprost na Raffles Place. Jeszcze w 1823 roku, pokryte trawą i inną zielenią wzgórze. Tworząca pagórkowaty teren ziemię, wkrótce pochłonęła woda, przydając się do powiększania terenu kosztem morza. Tak zaczęło bić serce dzielnicy handlowej, nazywane wówczas Commercial Square, dziś zwane CDB – Centralną Dzielnicą Biznesową. Pierwszym domem towarowym na rozciągającym się prostokącie o bokach 200 x 50 m, został John Little, otwarto 30 sierpnia 1842. A potem już poszło…

Bankierzy, wytrwale załatwiający wielkie interesy i pomnażający pieniądze w swoich korporacjach spuścili z tonu dopiero gdy japońskie bombowce w 1941 roku zatrzymały ów pęd. Dziś jest ich znacznie więcej:

My Bank Tower 32 p; oddany do użytku w 2001; dach sięga wysokości 175 m; 18.09.2018 zajmując dwie z liter nazwy gmachu
Wieżowce UOB Plaza (United Overseas Bank Plaza) To połączone platformą dwie wieże; jedna sięga 280 m (67 p.) i powstała w 1992 r. a w jej piwnicy mieści się pierwszy meczet jaki otwarto w tej dzielnicy – Masjid Moulana Mohd Ali. Druga z wież 162 m. (28 p.) powstała w 1973 r. Oba wieżowce u podstawy tworzą ośmiokąty i zajmują 70 tyś m² powierzchni. UOB Plaza Singapur www.szlakiempodrozy.pl
Republic Plaza 280 m wieżowiec ukończono w 1996. Jest odporny na trzesienia ziemi. Obsługuje go 15 dwupoziomowych wind. Wyłożony jest granitem i płytkami, a w okna wstawiono przyciemniane szyby. Ciekawa bryła osadza się na ośmiokątnej podstawie, która przechodzi na górze w kwadrat, co ma minimalizować działanie na niego silnych podmuchów wiatru. Ma 66 pięter, które obsługuje 15 wind. Do jego budowy zużyto 8600 ton stali i 31 000 m3 betonu. Republic Plaza Singapur www.szlakiempodrozy.pl
 Raffles Place  W 1986 wzniesiono tu pierwszy najwyższy budynek świata, położony poza amerykańską ziemią One Raffles Place. Wybudowano wówczas 280 m drapacz chmur, opierając strukturę o trójkątny kształt. Wieże na całej wysokości oblepiona jest aluminiowa powłokach skutecznie odbija światło słoneczne. W 2002 roku dodano drugą z wież. One Raffles Place Singapur www.szlakiempodrozy.pl
OCBC Centre Wysoki na 197,7 m budynek o 52 piętrach w dniu otwarcie w 1976 był najwyższym w tej części świata; jako obiekt o charakterystycznej brutalistycznej architekturze miał był przede wszystkim trwały. OCBC Centre Singapur www.szlakiempodrozy.pl
Swissotel The Stamford 73 piętrowy;j eden z najwyższych obiektów tego typu na świecie należący do kompleksu Raffles City – gigantycznego centrum handlowo-usługowego.
Land Tower Klasyczny wieżowiec z 1980 roku mieści trzy placówki dyplomatyczne – ambasady Kolumbii, Niemiec i Ukrainy; ma 48 pięter i wysokość 190 m.
SGX Centre Jest siedzibą giełdy; składa się z dwóch wieżowców: oba mają te same rozmiary, a więc dach miesci się na 172 m wysokości a iglice sięgają 187 m; oba również mają 30 pięter; choć identyczne powstawały po sobie przez co jeden ukończono w 2000 roku a jeden rok później. SGX Centre Singapur www.szlakiempodrozy.pl
  OUE Downtown    (DBS Tower One) Jeden z najstarszych wieżowców w mieście, powstał po trzech latach prac w 1975. 50 piętrowy gmach ma 201 m wysokości. Mieści się w nim siedziba banku DBS. Jest tu sala konferencyjna, wystawowa a nawet małe kino. W momencie oddawania go do użytku był najwyższym wieżowcem w Singapurze. Co ciekawe firma od której wziął swa nazwę już nie ma w nim siedziby, gdyż w 2012 roku przeniosła się do Marina Bay Financial Centre.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Widząc, jak jedną z najstarszych świątyń wchłonęło szklano-stalowe centrum CDB myślę, jak trudne decyzje trzeba niekiedy podejmować. Bo czy na jednej szali da się położyć: chęć ocalenia historii i kultury, a na drugiej pragnienie ekonomicznego rozkwitu, oczekując że zawsze przyrząd wskaże równowagę?

Tonację starych czasów zapewnia Świątynia Spokojnego Morza (Wak Hai Cheng Bio; Yueh Hai Ching). Choć wciąż trwają spory przyjęto, że 1820 rok jest tym w którym powstała drewniana konstrukcja. Po 32 latach przystąpiono do budowy już betonowej, która – a jakże została przebudowana w końcu XIX w. Tak powstał kompleks dwóch świątyń, poświęconym różnym osobom. Obie skierowane na południe i w minimalnym stopniu na wschód odczuwają ponoć korzyści, z feng shui. Tymczasem ja, zamiast przypływu energii wyczuwam pewien dysonans. Dach wyglądami na… półki sklepowe w czasie promocji. Taki miszmasz, że trudno się w tym połapać. Rzesze smoków i innych postaci, płonąca perła, malutkie modele mieszkań, pagody. Nie zabrakło nawet… opery, jasnego odwołania do chińskiej kultury. A wszytko to podlane symbolicznym sosem barw: żółta – to ziemia i własności cesarza; niebieska – niebo; czerwona – dobrobyt i szczęścia; zaś zielona oznacza szanowanych urzędników.

Yueh Hai Ching Singapur www.szlakiempodrozy.pl

Yueh Hai Ching; źródło: Flickr

Zapraszam na ciąg dalszy tutaj  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *