Singapur wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Lśniący Singapur cz. II

Gdy odeszli władze Singapuru zburzyli go inaugurując nowy biznes. Odtąd wysepka stała się synonimem jazdy kolejką górską, plażowania, czy… oglądania rekinów w tutejszych akwariach. Zerkam na to wszystko i zachodzę w głowę, jak to się stało, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł by zmienić nazwę tego terenu. Bo wszystko można o wyspie powiedzieć, ale nie to, że jest spokojna. A tak właśnie tłumaczy się termin „sentosa”.

No chyba, że w niektóre dni wybrzeże się na spacer wytyczonym na tej zajmującej ledwie 5 km2 wysepce szlakiem. Typowo spacerowy trakt ciągnie się na długość 9 km.

Ironią losu, jest zresztą to że miejscowi mówili na nią „Pulau Balakang Mati”, co znaczyło ni mniej, ni więcej jak „martwą wyspę”. I co ciekawsze od tego gdzie przyłożyć ucho. tam krążą inne opowieści o pochodzeniu tego terminu. Jedni mówią, że ją piraci, inni z kolei, że nawiedzały ją duchy zmarłych, których grzebano na położonej nieopodal wysepce Pulau Brani.

Sentosa Island Singapur www.szlakiempodrozy.pl

Sentosa Island; źródło: Flickr

Mam wrażenie, że tak jak we Włoszech, niegdyś wszystkie drogi prowadziły do Rzymu tak na Sentosie, adresem tym jest posąg Merliona. Stojąc na drewnianym parzę na wysoki na 37 m posąg. Tuż pod nim szumi spadająca z niewielkie. Wdrapuję się po schodach na pokrytą łuskami statuę pół lwa-pół ryby i chłonę panoramę o tym mitycznym stworze. Ulokowany na górze punkt widokowy ukazuje 365 stopniową panoramę wyspy.

Ta sukcesywnie rozwijała się od 1974 kiedy to połączono ją kolejką linową Mount Faber Cable Car, z wybrzeżem kontynentu. Co ciekawe przybywając tu już na początku znalazłem „polski akcent”- w środku budynku kolejki stoi dzwon Ball of Happiness, z 1909 pochodzący z naszego okrętu „Dar Pomorza”. Miejscowi wierzą, że dostarczony ti w 1992 przynosi szczęście wszystkim, którzy pociągną za sznurek i zadzwonią nim. Jako Polak, czuję się upoważniony – poruszając sercem dzwonu.

„Po zakończeniu II wojny światowej Singapur leżał na łopatkach; brakowało wody, jedzenia, o dostępie do prądu nie wspominając; okoliczności te sprawiły, że kwitła przestępczość.”

Reszta czasu mija mi na odwiedzinach topowych atrakcji:

  • S.E.A. Aquarium – jednego z największych oceanariów na świecie; ze 100 tys zwierząt morskich reprezentujących tysiąc gatunków, w tym rekiny i płaszczki
  • muzeum morskigo The Maritime Experiential Museum
  • Underwater World Singapore – z podwodnymi tunelami spacerowymi, wokół których pływają delfiny, rekiny i foki. Ale nie tylko z racji niego warto tu zajrzeć. Okazuje się, że sporo tu pozostałości z II wojny światowej. Nikłe pozostałości fortu kryją znacznie ciekawszy element podziemne tunele.
  • Galerii Woskowej adame Tussauds

Gdy zjawiam się na zachodnim brzegu wyspy w dzielnicy Imbiah Lookout oddycham pełna piersią. Wybitnie przyrodniczą okolicę przechodzę korzystając z ok.2 km szlaku. Chodząc po kładce podwieszonej nad dżunglą uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Śmigające wiewiórki, psocace makaki i fruwające ptaki są idealna odskocznią od ciągle pędzącego centrum.

Na wschodzie

Zapadam się w miękkim piasku, ciągnącej się wzdłuż wschodniego wybrzeża plaży. A to przecież o ledwie skrawek z zajmującego 1,85 km2 terenu. Gdy go usypywano tworząc tym samym East Coast Park wiedziano, że będzie odwiedzany przez miliony ludzi. Dziś w oparach grillowanego mięsa, na na brzegu wody swe wędki moczą amatorzy łowienia ryb. Na horyzoncie stale statki towarowe i barki, jakby tańczące w rytm niesłyszalnej muzyki. Gdy okolice te postanowiono gruntownie zrekultywować otwarto tu m.in. park wodny ze zjeżdżalniami, który… zdążył już zbankrutować. Teraz można tu pograć w minigolfa, czy tez w piłkę nożną w kompleksie Sports Planet East Futsal, czy też poszaleć w Lifestyle Bike N Skate. Właśnie tuż obok niego wchodzę na molo Bedok Jetty – 250 m pomost , najdłuższy w kraju. Stojąc na jego końcu mam wrażenie, że gdyby trochę zniosło wspomniane jednostki pływające zaraz mógłbym ich dotknąć. A przecież jakiś czas temu, zwykli ludzie nie mieli na nie wstępu, gdyż ziemie te zajmowała armia. Dziś zamiast odgłosów ćwiczeń słyszę tylko gwar, dochodzący z restauracji i knajpek.

„Mieszkańcy mimo życia na wysokiej stopie, pozbawieni są demokratycznych praw. Zamordyzm polityczny i cenzura słowa to pokłosie, zdobycia władzy przez Lee Kuan Yewa. W 1963 połączył ziemie Singapuru do innych ziem tworząc Malezję, ale w 1965 Malezja wyrzuciła Singapur z federacji. Tak Yew ogłosił niepodległość Singapuru. W 2004 zastąpił go… syn Lee Hsien Loong, a Yew zmarł w 2015. W 2017 prezydentura objęła Hamilah Jacob, jednak z wyborów wczesnej wykluczono wszystkich kandydatów nie posiadający malajskich korzeni.”

Słysząc dochodzący z góry huk ruszam w kierunku jednego na najbardziej elitarnych portów lotniczych na świecie. Położone w dzielnica Changi lotnisko jest prawdziwą dumą kraju. Na miejscu wchodzi do monumentalnego, 5-cio kondygnacyjnego gmachu by… przekonać się zy to prawda. Wchodzę na górę i oczy mnie jednak nie mylą. Patrzę na… ogród kaktusowy ulokowany na na dachu. Chodzę po terenie motylarium, podziwiając wodospad. Żeby było jeszcze ciekawiej, okazuje się że na początku XX w. swe miejsce do życia wybrały sobie… tygrysy. W 2018 roku tutejsze cztery terminale obsłużyły rekordową liczbę 60 milionów pasażerów.

Ale w dzielnicy nie zawsze było tak radośnie. Okupujący Singapur Japończycy w czasie II wojny stworzyli tu o obóz jeniecki. W położnym nieopodal lotniska „Changi Museum” przenoszę się w 1942 rok, oglądając de facto, jedyny element placówki – kaplicę zbudowaną przez jeńców. Okolica stała się miejscem kaźni 66 mężczyzn, których egzekucję przeprowadzono tu w trakcie największego konfliktu zbrojnego świata.

Zielona strona Singapuru

Zachodnia część Singapuru stanowi swoiste „płuca” kraju. Chcąc więc zakosztować w powietrzu z mniejszą ilością spalin. Zacienione, asfaltowe alejki Ogrodu Botanicznego National Orchid Garden, bez dwóch zdań największym na świecie takim przybytku prowadzą między tysiącem gatunków i dodatkowo 2 tyś rożnych hybryd tych kwiatów. Pierwotnie Stamford Raffles urządził go w 1822 gdzie indziej. Po przeniesieniu sto lat temu, dziś to jedyny tropikalny ogrodem botaniczny na świecie, przez co znalazł się na liście UNESCO.

Sadzonki orchidei przetrzymywane w budynku z 1866. Kwiaty te, symbol narodowy, otacza się tu wielką estymą; są znakiem różnorodności kultury kraju i wyjątkowości narodu.

  • nowsza część ogrodu, tzw. Cool House, imituje oryginalne, tropikalne warunki.
  • w Mist House panują wilgotne, tropikalne warunki
  • Ginger Garden – poświęcony jest 260 gatunkom imbiru
  • Hraling Garden mieszczą się wszelkie typy roślin o leczniczych właściwościach.
  • Fragramd Garden słynie okazów wydających zapachy; jego częścią jest staw Symphony Lake nad którym zbudowano muszlę koncertową.
  • Swan Lake – staw urządzony w 1866
  • Ogród Bonsai – najpopularniejsza część, która rocznie wizytuje je 4 miliony ludzi!

National Orchid Garden Singapur www.szlakiempodrozy.pl

National Orchid Garden; źródło: Flickr

Zdecydowanie bardziej dzikie okolice tworzy Rezerwat Przyrody Bukit Timah. Gdy wchodzę w położony 12 km od centrum miasta i wchodzę na prowadzący na trenie szlak wita mnie czerwona ziemia. Podążają pod wzniesienie, nie idę w całkowitej ciemności, jednak wielkie liście tropikalnej roślinności skutecznie hamują dostęp większej ilości światła. Wyglądające tu wszędzie tak samo ścieżki wytyczono na ma 163 ha pierwotnego lasu deszczowego. Ramię w ramię podążają ze mną inni amatorzy wędrówek, pragnąc, tak jak ja wejść na najwyższe wzgórze Singapuru. Choć ma ledwie 163 m wysokości Bukit Timah Hill nie zauważam, aby ludzie z tego powodu narzekali. Wręcz odwrotnie, hałasujące tu makaki, śmigające tu i ówdzie wiewiórki i oraz ptaki leśne, nastrajają pozytywnie. Dziś po dawniej działalności, a więc granitowym kamieniołomie nie ma już śladu. Odkąd w 1883 postanowiono zamienić go w jedną z pierwszych chronionych stref na tych terenach, skutecznie oparł się pędowi ku rozwojowi ekonomicznemu i wycince drzew.

„W Jurong Bird Park na 20 ha powierzchni żyje ok. 8 tyś ptaków z ok. 600 gatunków. Wprócz zobaczenia wielkich nietoperzy, samemu można karmić papugi, czy zakosztować w przywoływaniu na rękę sokołów.”

Zjawiając się się przed brama ZOO, rozciągającego się w północnej części wspomnianego lasu deszczowego początkowo obraz praktycznie się nie zmienia. Gęsta roślinność imponuje okazami zwłaszcza z regionu Azji Południowo-Wschodniej; jest tu 2,5 tyś zwierząt z 315 gatunków; z czego 36% to okazy chronione. Już podczas otwarcia w 1973 inicjatorom zoo przyświecała idea stworzenia obiekty, który będzie jak najdokładniej imitował naturalne warunki życia zwierząt. Stąd zwierzęta nie są tu przechowywane w klatkach, tylko zebrane jakby na wysepkach, otoczonych fosami. Dziś prócz niewielkiej „dzikiej” części obiekt w zapewnia komfortowe warunki do zaznajomienia się z poszczególnymi zwierzętami. Bardziej „oporni” na zażywanie ruchu mijają mnie właśnie w pomalowanym na wzór zebry meleksie.

Ale to jeszcze nic… W 1994 w otartej wówczas nowej część zwanej „Night Safari” umożliwiono poruszanie się po niej… tramwajami. Podczas nocnego zwiedzania zerknąć można na 130 gatunków zwierząt, z czego 38 grozi wyginięcie.

W pełni ukontentowany żegnam się tu z Singapurem. Co zapamiętam? Chyba najbardziej samą postać niesamotnego Rafflesa. Po tym co zobaczyłem jaki mi się jako „Ojciec Singapuru”. Troskliwy, ale i wymagający…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *