List z Rodos

Potem to już pod górkę. Musiałem zdobyć Wzgórze Monte Smith, czy też jak mówią miejscowi Agios Stefanos. Ale zanim to nastąpiło delektowałem się spacerem po prowadzącej w tym kierunku plaż. Na rozstawionych leżakach odpoczywali turyści. Wreszcie stanąłem ma szczycie 111 m wzgórza wspominając, jak to w starożytności był się tu akropol. Znajdując cztery zrekonstruowane kolumny świątyni Apollina Pytyjskiego wspomniałem że, trzy z nich połączane są jeszcze ruinami dachu. A co do wzgórza to ta pierwsza nazwa jest pochodną obecności w tym miejscu admirała brytyjskiej marynarki Sidneya Smitha, który właśnie stąd wypatrywał armii Napoleona. Zobaczyłem Park Archeologiczny, z odnowionym hellenistyczny, stadionem z III w. p.n.e. ze szczątkami rzymskiego odeonu z I w p.n.e. Sam spacer wokół niego zmusza do owalu o bokach i 530×200 m!

Centrum Archangelos omijaj, ale zamek jest piękny!

W drodze na południe, do Archangelos, wypadało zatrzymać się w przy Thermes Kalitheas. Termy spowodowały, że w dawnych czasach powstało tu znane miejsce uzdrowiskowe. No chyba, że priorytetem jest jednak imprezowanie. Wówczas nie można pominąć Faliraki – turystycznej mieściny pełnej młodych ludzi, spędzających całe nocne w modnych klubach. Ale wiesz, że to mi raczej nie głowie podczas podróży.

Tak z ręką na sercu ostrzegam Cię przed Archangelos. Niby drugie co do wielkości miasto wyspy, a jednak rozczarowujące. Po atrakcjach stołecznego miasta Rodos można poczuć się tu wyobcowanym. Na stałe żyje tu 3300 mieszkańców. Zwykłe miasteczko, niewyróżniające się niczym prócz kościoła pw. Archanioła Michała, od którego zresztą wzięło swą nazwę. W ogóle miałem wrażenie, że o ile miasto Rodos oddycha pełną piersią, to Archangelos… podłączone jest do respiratora. Ludzie głównie tkają tu dywany i produkują ceramikę. Także tutejsze skórzane buty cieszą się estymą. I to na owych czynnościach i może wizycie w ruinach zamku na wschodnich rubieżach można spędzać czas. Na południe od miasta zerknąć można na monastyr Tsambikas.

Zapuszczenie się w głąb lądu to okazja do zobaczenia doliny Eta Piges (Siedmiu Źródeł). Pełna zielonej roślinności, która wyrosła tu korzystając z bogatego nawodnienia do czego przyczyniają się źródła bijące na okalających teren wzgórzach.

Ruiny zamku Feraklosa wybrzeżu to pozostałość XIV w. fortecy. Wiesz, że gdy wyspą rządzili joannici, wzniesiono tu więzienie dla nieposłusznych rycerzy? I to właśnie ono padło jako ostatnie w czasie tureckiego oblężenia. Postanowiłem go uwiecznić nocą, niezły widok, co?

Feraklos na wyspie Rodos www.szlakiempodrozy.plFeraklos Rodos; źródło: Flickr

Przycupnęło na skalistym zboczu i zauroczyło kapitanów, którzy budowali tu swoje piękne wille. Te wpasowując się w starą zabudowę zrodziło dziwny świat, którego architektura pełna jest sprzeczności. Nuty greckie, rozbrzmiewają tu wraz włoskimi, choć i orientalne można tu zauważyć.

Gęsto obudowany, niemal zamknięty bizantyński kościół Matki Bożej (Panagia) z XV w. ulokowany jest w środku wioski przy drodze na akropol. Wejście doń dało mi możliwość zauroczenia się XVIII w. freskami. Gdy wszedłem do środka byłem przygotowany na to, co zastanę. Wyobrażasz sobie, że wizerunek św. Krzysztofa z głową szakala, uwidacznia prośbę jaką kieruje do Boga o… mniejsze powodzenie u kobiet. Ależ miał problem…

Pora na Akropol. Grube mury i stojące nieruchomo kolumny w pełnym słońcu tworzą pozostałości Sanktuarium Ateny Lindyjskiej. Wszystko rozciągające się na szczycie płaskowyżu 23 x 8 m. Wewnątrz niej stał dawniej posąg samej bogini. Patrzę na co co się dzieję i co widzę? Kamieniste podłoże powoduje, że kto wziął buty o cienkich podeszwach zaczyna mieć problemy z chodzeniem. A przecież czeka jeszcze grobowiec Kleobulosa w Lindos na wzgórzu w zamku z I w p.n.e.!

Ku południu Rodos

Wygląda na to, że południowa część wyspy nie ma takiego zagęszczenia atrakcji. No, ale wioska Asklipiio z bizantyjskim kościołem Kimissis Theotokou, z XV w., a więc najstarszym na wyspie, to nie byle co! Są w nim malowidła ukazujące sceny z Starego i Nowego Testamentu, w tym ekspresyjne sworznie Ewy z żebra Adama. Ale to nie on, a tutejsze ulice mnie ujęły! Wąskie i czasami tak strome, że ledwo można się nimi wspiąć do celu! Skoczyłem też za wioskę, żeby rzucić okiem na mury dawnego zamku, ale tylko straciłem czas. No cóż, nie zawsze dokonuje się dobrych wyborów. Ale takim była wizyta w klasztorze Panakia Skiadii; to przy wiosce Masangaros. To taka górska okolica, położona przy paśmie Kukuliari ze stara kaplicą. Dziś taka „dziura” licząca 450 ludzi, ale za to już w V w p.n.e. była zamieszkana. I to właśnie z tego okresu pochodzą ruiny dawnej świątyni. Po przyjęciu chrześcijaństwa w jej miejscu zbudowano kościół Zaśnięcia NPM, w którym jest piękna chrzcielnica i freski. Niedaleko znajduje się monastyr Skiadi.

W zachodniej części Rodos niemal nie ma dużych ośrodków miejskich. Ale nie żałuję pobytu, ze względu na Monolithos! Jednak najważniejszym elementem krajobrazu jest tu XIV w. zamek joannitów stojący na samotnej, szarej skale, wiszącej 236 m nad morzem. Aby dostać się do niego pokonać trzeba strony odcinek ścieżki. I to jest jedno z „must see”, nie zapomnij!

Do Embonas wpadłem na lampkę wina i… nie chciałem wyjechać. Ale wcale nie względu na trunek, ale te widoki! Nic dziwnego, że tak spodobała się… piratom. W XVII w. służyła im za siedlisko. A potem, to już raczej zjazd z górski. I pomyśleć, że w l.70 XX w. żyło tu ok.700 ludzi. A potem bogaci imigranci przejęli zaniedbane domy i te na nowo zyskały blask. Niemniej dziś jednak prócz 80 Greków, stale zamieszkujących wioskę, co jakiś czas pojawia się tylko ok. 80 zagranicznych turystów, głównie dobrze sytuowanych Niemców. Znalazłem tu takie miejsce z którego widok na położone w okolicy zbocze góry Ataviros mnie po prostu oczarował. Wspomniałem już o winie… Wiesz, że produkuje się tu też mocniejszy alkohol, taką … wódkę winogronową. Zwiedziłem winnicę Emery , oczywiście degustując to i owo. Ale co tam wino… Normalnie, mówię Ci: te widoki !!!

Monolithos na greckiej Rodos www.szlakiempodrozy.pl Monolithos na Rodos www.szlakiempodrozy.plMonolithos; źródło: Flickr

Wybrzeże ponownie mnie wciągnęło, gdy dotarłem do Kastro Kritinias. Niby tylko ruiny zamku, ale tak jak wcześniej, widoki z niego obłędne. Dziś stojące na sobie nierówne kamienie coraz częściej odpadają, przez co coraz miej tu tych pozostałości. Ale już dla samego położenia warto się na nie wdrapać. Panorama morza jest cudowna. Wspominałem, że to dzieło joannitów z XV w.?

Najwyższy szczyt Rodo to Attawiros sięgający 1225 m n.p.m. Inne szczyty to Akramitis (825 m n.p.m.) i Profitis Ilias (780 m n.p.m.)

Jest tu też takie starożytne miasteczkom. Nazywa się Kameiros. I takie jakie był wówczas, takie pozostało. Gdy staniesz na jego „głównej ulicy” zobaczysz ruiny malutkiej osady. Dzisiaj to tylko kamienne pozostałości jakich wiele w Grecji, ale wiesz jak mnie to kręci. Nie wiedzieć czemu zostało porzucone i odkryte na nowo w 1859. Specjaliści udowodnili, że w V w. p.n.e. funkcjonowała w niej dobrze radząca sobie społeczność rolnicza. Wymyślili nawet instalację doprowadzającą wodę do pól, wyobrażasz sobie? Wyczytałem, że najprawdopodobniej legło w gruzach w 142 r p.n.e. gdy nawiedziło je trzęsienie ziemi.

Kameiros - wyspa Rodos www.szlakiempodrozy.plKameiros; źródło: Flickr

Pamiętasz jak w dzieciństwie ganialiśmy za motylami, że by je złapać. Zawsze nam jakoś uciekały. Tutaj nie miałem problemu ze złapaniem takiego, choć to bardziej ćma niż motyl. Właśnie w Petaloudes (Dolinie Motyli) nad rzeką Pelekanos czeka taka zabawa. Udało mi się wstrzelić idealnie, bo przebywają tu tylko od lipca do września. Zjawiają się tu tylko dlatego, że rosną tu drzewa ambrowca wschodniego, które wydzielają właśnie żywicę, która je przyciąga. To takie miejsce, kóre sprzyja kontaktowi z naturą. Widziałem wodospady, chodzące po ziemi jaszczurki i kraby. Ten cały teren cągnie się prawie 20 km.

Rodos - Petaloudes www.szlakiempodrozy.plPetaloudes; źródło: Flickr

Są jeszcze w pobliżu Ebonas, które jest głównym miejscem uprawy winorośli. I Psinthos – mała miejscowość znana z bitwy z 1912 roku. A Martisa to taka mała wioska, w okolicach której znalazłem późno-bizantyjski kościół z XIV w. Ale najlepsza jest jego nazwa: Agios Nikolaos Funduklis, czyli… kościół św. Mikoła od Orzechów Laskowych 🙂 No i gdy z takim śmieszkowatym nastawieniem wszedłem do środka przeszły mnie ciarki… Na ścianach są tu freski ze świętymi, którzy wszyscy mają… przekłute oczy. Gdy wyspę zajęli Turcy, zbezcześcili kościół. A potem jakby tego było mało, miejscowi uwierzyli w zabobon mówiący, że… dodanie do naparu leczniczego, proszku z owej zaprawy murarskiej wziętej z oczu świętych na freska pomoże, jeśli masz kłopoty ze wzrokiem. No, nie wiem…

Zacisnąłem zęby i wdrapałem się też na wzgórze Filerimos warto się wdrapać, by zobaczyć średniowieczny klasztor. Ale nie tylko on sprawia, że wzgórze wprost emanuje historią. Góra skrywa jednak pod sobą ruiny, odkryto m.in. kaplicę chrzcielną obok dzwonnicy oraz świątynię Ateny Polidos i Zeusa Polieos.

Tu kończę, bo pewnie się zbytnio rozpisałem. Więcej szczegółu, jak się spotkamy. Pa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *