Larimar – kamienna ostoja Dominikany

Był 1916 rok. Niemal na całym świecie trwała wojenna zawierucha. Obywatele przebywający na Dominikanie, szczęśliwie położonej daleko od centrum konfliktu, koncertowali się na własnym życiu.

W ładny dzień Miguel Domingo Furtas, hiszpański kapłan posługujący z dala od swej ojczyzny, udał się na spacer. Prócz wielbienia Boga nad wyraz cenił sobie bowiem górskie wędrówki po zboczach Sierra de Bahoruco. Wciąż penetrując nowe miejsca, nagle przystanął. Schyliwszy się wziął do ręki jakiś odprysk leżący na ścieżce, zastanawiając się nad jego pochodzeniem. 22 listopada wchodził już do gmachu ministerstwa, ze znaleziskiem w kieszeni. Zaaferowany zrelacjonował odkrycie tajemniczego przedmiotu, prosząc władze o pozwolenie na poszukiwanie i wydobycie kolejnych kamieni. Urzędnicy spojrzeli spode łba, nie okazując mu jakiegokolwiek zainteresowania.

Miguel Mendez wraz z Normanem Rilling, podobnie jak 60 lat wcześniej ksiądz Furtas, pragnęli tylko zakosztować chwili spaceru. Zapadając się w piasku, wolno szli plażą. Z nieba sączyły się promienie słońca. Wtem, w otaczającym ich ogromie piasku coś błysnęło. Ciekawi zjawiska skłonili się. Jeden z nich wziął do ręki enigmatyczny, skrzący się na niebiesko kamień. Co prawda od jakiegoś czasu, docierały do nich informacje o podobnych znaleziskach, ale miejscowi nie byli skorzy byli do dzielenia się informacjami. Zastanawiając się skąd wziął się kamień, wyruszyli w górę Rio Bahoruco. Badając coraz wyżej położone górskie ostępy trafili na prawdziwą żyłę.

Kamień larimarKamień larimar; źródło: Wikipedia

Miguel Mendeza skojarzywszy barwę znaleziska z kolorem morza – mare,a zarazem pragnąć uhonorować – Larissę, swą córkę nadał nowemu tworzywu nazwę larimar. Tak oto stało się jasne, że nadszedł wielki dzień dla Dominikany. Dlaczego? Ano choćby dlatego, że sklepowa cena malutkiego kamyczka, o piórkowej wadze 4 g wynosi 20 zł.

Kamień powstaje w wyniku działania gorących wulkanicznych gazów, które wbijają minerały w rury wulkaniczne, tworząc niezwykły kamień, tworzony przez inkluzję miedzi.

Po dziś dzień turkusowy kamień fachowo zwany pektolitem, stanowi prawdziwy skarb Dominikany. Wydobywany wyłącznie w tym kraju, ma status kamienia półszlachetnego. Nęci swoją niezwykłą barwą. Jego wydobycie jak o tyle utrudnione, że jeg złoża położone są na terenie sięgającym tylko… 1 km2!

Ku radości miejscowych stał się typowym „must have” dla zagranicznych gości, spędzających urlop na rajskiej wyspie. Prawdziwe zyski z kamienia czerpią jednak, jak to zwykle bywa, pośrednicy i końcowy sprzedawcy. Larimar nie zawsze zyskuje na wyglądzie w procesie szlifowania, dlatego tak ważna jest umiejętna jego obróbka. Specjaliści, oprawiają go zwykle w srebro, czasem również w złoto. Powstają z niego koczyki, bransoletki oraz pierścionki.

Wielu mieszkańców Dominikany widzi w nim przedmiot zapewniający im przychylnośc lodu,przez co wychodząc z domu zawsze zabierają go ze sobą. Jakby tego było mało przez tutejsi uzdrowiciele wierzą, że posiada właściwości lecznicze, oraz moc ukojenia nerwów. Tylko ile w tym prawdy?

A teraz uwaga, uwaga! Szalenie istotna informacja: chemiczna nazwa kamienia to: NaCa2Si3O8(OH) 🙂

Wydobycie kamieni

Nie ma się co dziwić, że kopalnia „ Mina de Larimar” w Los Chupaderos, w prowincji Barahona zyskała sławę. Wszak to jedyny taki obiekt wydobywczy na świecie! Ulokowany jest w pobliżu górskiej wioski Filipinas, 10 km od Barahony.

Wejście do kopalni

Wejście do kopalni; źródło: Flickr

Jedno z wejść do kopalni

Jedno z wejść do kopalni; źródło: Flickr

Właściciele biznesu, w przeciwieństwie choćby do afrykańskich, czy południowo-amerykańskich przedsiębiorców z branży wydobywczej płacą ludziom całkiem przyzwoicie. Tak interes się kręci, chętnych do pracy nie brakuje, a zarazem szefostwo zabezpiecza się przed… nielegalnym wynoszeniem urobku, z każdego z 2 tyś szybów. Praca górników nie jest jednak usłana różami. Podłoże w którym potrafi zagnieździć się kamień potrafi płatać figle, przez co często trzeba kopać naprawdę głęboko. Deszczową porą zajęcie przypomina bardziej babranie się w błocie niż wydobywanie cennych kamieni. Co więcej o mechanizacji procesu wydobycia praktycznie nie ma mowy. Wąskie chodniki i niezbyt stabilne konstrukcje zabezpieczające sprawiaj, że cała praca odbywa się siłą męskich rąk. Panujący w środku gorąc i duchota nie poprawiają stanu rzeczy.

Szyb kopalni kamienia larimarSzyb kopalni; źródło: Flickr

Do użytku stale oddawane są nowe tunele. W marcu 2014 roku kopalnia przeszła lekką modyfikację. Ukończony wówczas 400 m tunel podniósł ogólne bezpieczeństw pracowników.

Władze karaibska wyspy wiedząc, że kamień stanowi ich główny produkt eksportowy, otwarły nawet państwową szkołę mającą kształcić mieszkańców wyspy w samodzielnym wydobywaniu i szlifowaniu znalezionych przez nich grudek, przyczyniając się do ich bogacenia się.

Okolice kopalni kamienia larimar Okolice kopalniOkolice kopalni; źródło: Flickr

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *