Góry i schroniska www.szlakiempodrozy.pl

Góry Bismarcka

Dalekie rejony Polski, ot antypody. A do tego drugie pod względem wielkości państwo rejonu Oceanii. Powiedzieć, że pasma górskie Papui Nowej-Gwinei nie należą do najpopularniejszych kierunków eskapad, to jak nic nie powiedzieć…

Tymczasem właśnie tutaj, ruchy tektoniczne wykształciły pasmo górskie zwane dziś Bismarck Range. Będące północno-wschodnią częścią większego łańcucha górskiego, zwanego Górami Centralnymi, przebiegającego środkiem, ze wschodu na zachód, przez obydwa kraje na wyspie: Papuę i Papuę Nową Gwineę.

Pierwszym człowiekiem wywodzącym się z Europy, kory zapuścił się w tutejsze tereny był niemiecki eksplorator G.E. von Schleinitz. To nie on jednak zapiał się jako pierwszy zdobywca najwyższego szczytu. Ale o tym później.

Jak łatwo się domyślić pasmo zostało nazwane na cześć Otto von Bismarcka, dawnego kanclerza Cesarstwa Niemieckiego. Ale co miały Niemcy do dalekiego wyspiarskiego terenu? Było to tak…

W 1884 teren położonej w Oceanii Papui Nowej Gwinei za swój uznali Niemcy, dowodząc swym aspiracjom kolonialnym. Cztery lata później w nieznane rejony zapuścił się Hugo Zöller.

Mozolnie spinając się na Finisterre Range, poznawał pasmo górskie nazywając je nadając im nazwę Gór Bismarcka. Mało tego! Dostrzegając poszczególne szczyty uznał, że najstosowniej będzie nazwać cztery z nich… imionami dzieci wielkiego, w jego mniemaniu, przywódcy. Odtąd wierzchołki znane były na całym świecie jako Ottoberg, Herbertberg, Marienberg i Wilhelmberg. Cóż, trudno o lepszy przejaw niemieckiej megalomanii…

Widok na Góry Bismarcka Papua Nowa-Gwinea www.szlakiempodrozy.pl

Widok na Góry Bismarcka; źródło: Flickr

Ale tutaj popełni błąd…. „Na oko” uznał bowiem, iż najwyższy pewien otrzymać nazwę Ottoberg. Zöller święcie przekonany o swej racji,tak tez uczynił. Problem w tym., że po czasie okazało się że mierzy on tylko 3540 m n.p.m. zaś najwyższej sięga Mount Wilhelm (Wilhelmberg) sięgający 4509 m n.p.m Na zmianę nazw było już jednak za późno… Szczyt ten często bywa ośnieżony, choć grubość białego puchu zazwyczaj nie przekracza 130 mm.

„Górskie pasmo Bismarcka jest miejscem gdzie stykają się granice trzech regionów Papui Nowej Gwinei – prowincje: Jiwaka, Madang i Simbu.”

Był 1938 rok, gdy oficer australijskiej armii, wyznaczony do patrolowania wybrzeży wyspy, zapuścił się w nieznane dotąd górzyste tereny. Przecierając szlak jako pierwsza białoskóra osoba, w towarzystwie miejscowych Papuasów stanął na szczycie Góry Wilhelma. Tak wpisał się do annałów górskich eskapad. Jakież zdziwienie musiał wywołać niego widok śniegu! Wysokość zrobiła jednak swoje przez co, położona przecież blisko równika, góra lśniła bielą.

Szczyt Wilhelma Papua-Nowa Gwinea www.szlakiempodrozy.pl

Szczyt Wilhelma z oddali; źródło: Flickr

Do dziś szczyt Wilhelma uznawany za jeden z najłatwiejszych do zdobycia, w kraju. Szczególną popularnością cieszą się dwie drogi:

  1. zaczynająca się w wiosce Keglsugl na końcu drogi z Kundiawa w regionie Simbu; wytyczona przez las deszczowy i alpejską doliną lodowcową w otoczeniu jezior Piunde i Aunde; na trasie jest możliwość skorzystania z dwóch chat górskich, w tym „A-Frame”
  2. ciągnąca się od w wioski Ambullua w prowincji Western Highlands; polecana bardziej doświadczonym wspinaczom

Wyprawa mająca na celu zdobycie szczytu Wilhelma to zazwyczaj wyzwanie realizowane w trakcie tygodniowej eskapady. Ostateczne podejście wymaga pokonania kamienistego traktu, oraz odrobiny wspinaczki.

Mount Wilhelm Papua-Nowa Gwinea www.szlakiempodrozy.pl

Mount Wilhelm; źródło: Wikipedia

Nie wolno dać się zwieść położeniu położeniu całego pasma. Bliskość równika ni oznacza, że nie panują tutaj typowo zimowe warunki. Wkraczając w najwyższe partie zobaczyć można jak pasmo poprzecinane jest dolinami polodowcowymi. Zbocza „Wilhelmsberg” owiewają o tego silnem a zarazem zimne podmuchy; gwałtowne zmiany pogody, a zwłaszcza pojawianie się znikąd mgieł oraz przelotnych opadów jest tu nagminne.

„Sezon wspinaczkowy na Górze Wilhelma tra od maja do września.”

Szczyt tragedii

Góra Wilhelma niejednokrotnie na przestrzeni lat pokazał swe groźne oblicze. Jedną z ofiar szczytu, był próbujący wpiąć się nać Christopher Donnan, sierżant australijskiego wojska. Był jeden z grudniowych dni 1971 roku, gdy trawersując strome zbocze oderwał się od ściany, spadając w przepaść. Wydarzenie to do dziś upamiętnia tablica, ustawiona w miejscu, gdzie był widziany po raz ostatni.

Góra Wilhelma Papua Nowa Gwinea www.szlakiempodrozy.pl

Góra Wilhelma; źródło: Flickr

W 1995 rok pragnący zdobyć górę Izraelczyk, zostając nieco z tyłu kilkuosobowej ekspedycji, wpadł do wąwozu. Jego ciało udało się odnaleźć parę dni później. W nieodległej przyszłości śmierć zabrała także 58-letniego Boba Martina, który tuż pod szczytem zmarł na zawał, a także młodego ucznia, który chorując na astmę nie udusił się z uwagi na niski poziom tlenu.

W 2007 doszło do jednego z najbardziej typowych wypadków w górach, kiedy lokalny Papuas, chcąc zmierzyć się z górą udał się na szczyt Wilhelma w adidasa i krótkiej koszulce. Jego ciało odnaleziono pod warstwą zawalonych skał.

Góra Wilhelma Góry Bismarcka www.szlakiempodrozy.pl

Góra Wilhelma; źródło: Flickr

22 maja 1944 w okolicach szczytu doszło również do katastrofy lotniczej. Otrzymawszy rozkaz sfotografowania wyspy Padaidori, należącej wówczas go holenderskiej kolonii Nowej Gwinea; pilot amerykańskiego samolotu „B-24 Liberator” mając zbyt niski pułap roztrzaskał się o zbocza szczytu.

Co ciekawe oficjalnie góra nie jest uznawana za najwyższy szczyt Oceanii! Miano to bowiem przyznano indonezyjskiemu Puncak Jaya, choć de facto położony jest on w Azji.

Alpy są znacznie miej egzotyczne, ale za to majestatyczne. Zerknij na szczyty Szwajcarii!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *