Zapory i tamy wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Fascynujące zapory

Cuda techniki, wytrzymujące ogromny napór wody. Nieraz będące jedynym ratunkiem dla zagrożonych terenów. A jednocześnie mijane bezrefleksyjnie, jako kolejny obiekt na drodze. Oto one: najbardziej okazałe tamy i zapory na świecie!

Był 1953 rok, gdy Holandię nawiedziła kolejna z wielkich powodzi. W jednej chwili 150 tyś ha ziemi znalazło się pod wodą. Władze niderlandzkiego kraju wiedziały, że skuteczna obrona przed kolejnymi katastrofami łączy się z podjęciem radykalnych, a co za tym idzie spektakularnych działań. Tak w głowach architektów powstał imponujący system tam i zapór Plan Delta (Deltaweken), którego wznoszenie trwało aż… 44 lata. Od 1997 jest on główną osią przeciwpowodziowego układu, odcinającą w razie potrzeby dopływ wody w ciągu 75 minut.

Za najważniejszy jego człon uznać można Oosterscheldekering, 9 km barierę mająca status największej z Holandii. Inżynierowie zaprojektowali tu 65 kolosalnych filarów. Aby zmieść je z powierzchni potrzebna by była siła powodziowa, pojawiająca się w tym rejonie raz na… 4 tysiące lat!

Za nic w świecie nie można przegapić ogromnych obrotowych wrota Maeslantkering, zamykających kanał prowadzący do portu w Rotterdamie. A to przecież czołowy europejski port. Powstałe w l.1991-97 „drzwi” stanowią ostatni punkt systemu, zajmującego ok. 700 m zaanektowanego wybrzeża. Dwie ruchome części konstrukcji o wymiarach 237 m, zbudowano tak, by nie stanowiły żadnej przeszkody dla statków korzystających z tutejszych doków. Inny ciekawe punkt tamy to bariera Hartel, które drzwi sięgają 14 m pod poziom morza, oraz wrota Haringvliet stanowią punkt transportu wody z Renu do Morza Północnego.

Dziś zarówno miejscowi jak i turyści chętnie korzystają z możliwości zobaczenia tego kolosa na żywo. Podczas wycieczki, stojącej dumnie w regionie Zeeland, zobaczyć można czterowymiarową animacją ukazującą działanie wielkich sił wody na całą konstrukcję.

Zapora Maeslantkering

Maeslantkering; źródło: Flickr

Już w 1960 roku powstała pierwszy segment wielkiej – Zandkreek. Zapora jako cześć tutejszego systemu drogowego, pozwala korzystać z ulic przebiegających w ciągu pozwalającym na sprawne podniesienie i opuszczenie traktu drogowego.

12 m wysokości brama Brouwersdam, ciągnąca się na długość 6,5 km oddziela Morze Północne od akwenu Grevelingen – największego słonego jeziora w Europie Zachodniej. Część zwana Grevelingendam pozwoliła na zamknięcie Grevelingenmeer od Morza Północnego. Dzięki temu powstało 3 tys ha ziemi pod uprawę. Jej głównym zadaniem jest przeciwdziałanie mieszaniu się słonej wody z wodą występującą na terenach uprawnych. Podobną rolę pełni też część Philipsdam zbudowana na przełomie lat 70 i 80 XX w. Dziś uruchamiana jest 13 tyś razy w trakcie roku!

Tama Grevelingendam

Grevelingendam; źródło: Wikipedia

Oesterdam to najdłuższa, bo 10,5 km ze wszystkich części całego systemu. Przez jej wrota rocznie do portu wpływa 80 tys statków.

Trzy śluzy całego systemu Pan Della to:

  • Haringvliet – długa na 1 km, ma 17 otworów o szerokości ponad 56 m

  • Volkerak – chroni południe regionu przed powodziami, jednocześnie umożliwuiając na przepłynięcie 150 tyś statków rocznie

  • Bathse Spuisluis – kanał nieżeglowny, ma za zadanie odświeżać co jakiś cas wodę w Zoommeer

 

Fenomen Grande Dixence Dam ze szwajcarskiego kantonu Valais osnuty jest na dwubiegunowości. Nie dość, że sama struktura jest najwyższą tamą w Europie, to jeszcze szczyci się tym, iż jest nawyżej położonym takim obiektem na świecie, niemal na 2400 m n.p.m. Wobec chęć zapewnienia mieszkańcom niezagrożonego niczym dostępu do energii elektrycznej, „urodziła się” zapora będąca najważniejszym wycinkiem hydroelektrowni, zasilającej 400 tyś gospodarstw domowych. Choć już 21 lat wcześniej stanęła tu pierwsza tego rodzaju budowla, to to co widać dziś to efekt prac od 1950 roku. Od połowy XX w. przez 11 lat, wylano tutaj 6 milionów m3 betonu w wytyczoną dolinę. Tak powstała 285 m długości zapora, wówczas największa na świecie, ważąca 15 milionów ton.

Dziś energia elektryczna wytwarzana jest za pośrednictwem aż trzech rozlokowanych tu elektrowni. Pierwotnie funkcję tę miała pełnić tylko Chandoline Power Station o mocy 120 MW, oparta na pięciu turbinach. Późniejsze ulepszenia widoczne są w stacji Fionnay, do której woda wpływa przez 9 km tunel o nachyleniu 10%, z czasem zmieniając się w rurociąg położony pod kątem 73%. Szum płynącej przez nie wody z prędkością 45 m3/s jest znakiem, że zaraz sześć turbin pozwalających wytworzyć moc na poziomie 290 MW ruszy do pracy. Po kolejnych 16 km ciecz wpada do elektrowni Nendaz, pędząc z prędkością 45 m3/s i wytwarzając moc 390 MW.

Zapora Grande Dixence Grande Dixence Dam; źródło: Flickr

Ostatnia ostoją jest tu potężna Bieudron, o możliwości wyprodukowania aż 1269 MW. Owe osiągi zapewniała jej rozbudowa z 80 XX w. Każdego roku na tamie zatrzymuje się 400 miliardów m3 wody, opierających się o konstrukcję zbudowaną z 6 milionów ton betonu. Jest otwarta dla odwiedzających w okresie 15 czerwiec-30 wrzesień. Półgodzinny film pozwala zagłębić się w jej przeszłość i interesujące ciekawostki techniczne.

Szwajcarska tragedia

9 października 1963 roku, godzina 22:39. Włochy, region Friuli-Wenecja Julijska. Zapora Vajont strzelająca w górę na wysokość 262 m nagle zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Nawiedzające wówczas okolicę silne opady deszczu sprawiają, że jej zbocza nie wytrzymują osuwając się coraz niżej i niżej. Przez wielką wyrwę przelatuje z wielką siłą 240-270 mln m3 wody. Wielka fala za tamą toczy się dalej, sięgając 70 m wysokości. Tak wlewa się do położonych niżej terenów zrównując z ziemią kilka miejscowości. Pędząc z prędkością 100 km/h woda zabiera ze sobą 2 tysiące osób – ofiary największej hydrologicznej tragedii o ostatnich latach…

A przecież ledwie 7 lat wcześniej, w tym samym miejscu, słychać było „ochy i achy” nad nową konstrukcją. Otwierana wówczas inwestycja była dobrze przyjęta przez miejscowych, widzących szansę na rozwój owego rolniczego rejonu. I pewnie wszystko potoczyło by się inaczej, gdyby główny wykonawca firma SADE nie zlekceważył wcześniejszych drgań w okolicach Góry Toc. Jakby tego było mało już wcześniejsze pęknięcie z 1959 porwało za sobą jednego człowieka – pierwszą ofiarę tamy. 4 listopada 1960 roku oderwawszy się od zbocza część góry runęła. Niewypełniona jeszcze wodą tama dała wówczas ostatni zna ostrzegawczy. Szkoda, że nie dostrzeżony…

Zapora Vajont

Zapora Vajont; źródło: Flickr

Wygięta w łuk Kölnbrein Dam w austriackiej miejscowości Malta, w regionie Karyntia to łakomy kąsek. W najwyższej w kraju, wznoszącej się na 200 m zaporze doliczyć się można czterech elektrowni wodnych, produkujących ponad 1028 MW energii. Był 1971, gdy na miejsce, po wielu latach przygotowań, zjechały pierwsze maszyny. Tak rozpoczęła się historia długiej 626 m tamy. Po sześciu latach prac inauguracja przyniosła… klęskę. Wpuszczenie do zbiornika wody uwydatniło wady konstrukcyjne. Woda osiągając wysokość 42 m zaczęła sączyć się przez konstrukcję. Na nic zdało się wypełnienie powstałych szczelin poliuretanową żywicą. Dopiero w 1989 próba wykazała, że zalanie tamy do wysokości 90% zdaje egzamin, przez co wszystkie człony elektrowni Reisseck-Kreuzeck są w stanie wytworzyć 1028 MW energii.

Kölnbrein Dam

Kölnbrein Dam; źródło: Flickr

Innym elementem, charakteryzującym obiekt jest nastawienie na wizyty turystów. Tama, umiejscowiona na końcu pięknie poprowadzonej drogi, przyciąga ludzi działająca tu restauracją, wystawa ukazująca działanie elektrowni, a także hotelem.

W 1984 roku gruzińska rzeka Inguri zmieniła oblicze. Wysoka na 272 m tama czerpiąc nazwę od reki powstawała w latach 1961-87. Dla jasności: do jej powstania posłużyło 4 miliony m3 betonu, a do tego powstało sztuczne jezioro o powierzchni ponad 13 km2.

Mieszcząca się tu elektrownia wodna, zahacza o terytorium Abchazji. Przyszedł jednak czas, iż długa na 282 m konstrukcja znajdowała się w fatalnym stanie technicznym. Do remontu dołożyła się nawet Komisja Europejska dotując naprawę kwotą 2 milionów euro. Energia elektryczna wypływa stąd dzięki 20 turbinom wyposażonym w moc 1,32 MW. Dla Gruzji tama i elektrownia stanowi oczko w głowie. Wytwarzane tu rocznie 3,8 TWh energii elektrycznej odpowiada aż 46% ogólnie wytwarzanej energii w państwie!

Azjatyckie potwory

Jeśli myślisz o jakiejkolwiek zaporze, pierwsza na myśl zazwyczaj przychodzi chińska Zapora Trzech Przełomów. I nie na się czemu dziwić, skoro to największa wodna elektrownia świata! Ale zapora powstała nie tylko do produkcji tak potrzebnej, ponad miliardowej chińskiej populacji, energii. Ważnym elementem było także zabezpieczenie się jej kolejnymi powodziami, powodowanymi przez rzekę Jangcy. Aż trudno uwierzyć, że plany tamy powstały już w 1919 roku. Solidne opóźnienia w drugiej połowie lat 50. sprawiły, że nowoczesną tamę zaczęto budować dopiero w 1994 roku. Jednak już 9 lat później można było uznać, że projekt jest gotowy. Kosztem prawie 32 miliardów $ powstało cudo. Zapora na 2335 m długości. Sięga 185 m wysokości.

Elektrownia opierając się na 34 generatorach o mocy 700 MW, wytwarza nawet 87 TWh prądu. Turbiny obracają się 75 razy na minutę, a ich średnica oscyluje wokół 10 m. W 2017 roku wytworzono dzięki nim 97600 TWH energii elektrycznej. Budowa tamy była także krytykowana ze względu na przesiedlenia mieszkającej w pobliżu ludności, jak i sprawy związane z negatywnym wpływem na środowisko. Prace nad nią pochłonęły astronomiczna kwotę 37 miliardów $!

Chińska zapora Trzech Przełomów

Zapora Trzech Przełomów; źródło: Wikipedia

ChRL która przecież może pochwalić się nadwyżką budżetową, chętnie inwestuje w nowe systemy energetyczne. Jedną z gałęzi, w które władze pompują wielkie środki, są właśnie zapory. Tak w prowincji Syczuan powstała Jinping-I – najwyższa sztuczna zapora świata! Umiejscowiona na rzece Yalong powstawała 9 lat. Projekt ukończony w 2014 roku pozwolił na uruchomienie elektrowni produkującej nawet 18 TWh energii elektrycznej. Zaplanowano więc zbiornik łukowy, o wysokości 305 m, bijąc kolejny rekord takich obiektów.

Co ciekawe panujące tu warunki sprawiły, że pierwotnie zaplanowano tu dwie inwestycje. Od wbicia pierwszych łopat 12 listopada 2005, potrzeba było 7 lat, by tama mogła spełniać swą rolę. 8 października 2012 wreszcie zaczęła przytrzymywać wodę. Bariera o łukowym kształcie ciągnie się na dł. 568 m. Umieszczone w niej pięć otworów pozwala na odprowadzenie 5465 m3/s. Ukończenie Jinping II zwiększyło wytwarzanie energii do wartości 8400 MW. Nowszy projekt zakładał powstanie tamy o wysokości 37 m i długości 162 m. Osiem tutejszych posiada łączną moc 440 MW. Woda dostarczana jest do turbin przez osiem kanałów.

Siła innej chińska rzek – Mekongu, także została wykorzystana jako napęd dla energetyki wodnej. Zapora Xiaowan w prowincji Yunnan wsparła start elektrowni o mocy 4200 MW. Inżynierowie konstruując tamę, stworzyli drugą pod względem wielkości zaporą łukową na świecie. Barierę 292 m wysokości i długości 902 m stworzono w 6 lat, bezpowrotnie zmieniając życie, wysiedlonych stąd 32 tyś ludzi. Ich protesty, zwracające uwagę na zakłócenie migracji pływających stworzeń okazały się bezowocne, co sprawiło, że na prowadzone przez nich połowy de facto wydano wyrok.

Chińska tama Xiluodu

Xiluodu Dam; źródło: Wikipedia

6,2 miliarda $ pochłonął kolejny chiński projekt – Xiluodu Dam. Górny brzegu Jangcy wykorzystano do powstania zapory pozwalającej wyprodukować 13860 MW energii. Pozytywnym akcentem jej działania było także niejako „odsianie” potężnej ilości mułu z rzeki. Jego przedostawanie się wraz z wodą, niejednokrotnie powodowało wielkie problemy dla łodzi i statków. Prace ruszyły tu w 2003 roku, a otwarcie bloku energetycznego nastąpiło 10 lat później. Zbiornik może pomieścić aż 12,6 km3 wody. Ale coś za coś… Jej montaż sprawił, że 280 tys mieszkańców musiało opuścić swe dotychczasowe miejsce zamieszkania. Projekt jest tak imponujący, że został doceniony przez specjalistyczne organizacje m.in. nagrodą Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów za najlepszy projekt roku.

Tama Xiluodu w liczbach

16,72 m3  tyle betonu wylano w tym miejscu
8 otworów i 4 tunele  zapewnia regulację poziomów wody
32 m3  cieczy można odprowadzić na sekundę
150 mln ton  dwutlenku węgla przedostaje się do powietrza dzięki niej

Największa tama zaporowa świata. Wydawałoby się, że takie określenie średnio pasuje do obiektu położonego w Pakistanie. Tymczasem, to właśnie w jego granicach, na rzece Indus, postanowiono stworzyć Tarbela Dam. Wbudowana w ciągu 8 lat i oddana do użytku w 1976, jest odpowiedzialna głównie za produkcję energii. Elektrownia o mocy 3478 MW napędzana jest dzięki wodzie przelewającej się w miejscu gdzie ustawiono długą na 2443 m zaporę. Co ciekawe aż 70% wody przepływa przez nią nie dostając się do tuneli prądotwórczych. Powstały akwen zajął 260 km2, przez co przesiedlenie objęło 96 tyś osób. Zalanie dotknęło aż 136 wiosek. Ostatnie 36 lat sprawiło jednak, że niesiony z nurtem rzeki piach zmniejszył zbiornik, aż o 33,5%! Mimo to specjaliści orzekli, że długość życia inwestycji okaże się znaczne dłuższa niż oczekiwali. Początkowo sądzono, że po pół wieku konieczne będzie rozebranie tamy, tymczasem ostatnie prognozy mówią o tym, iż dotrwa ona nawet do 2060 roku. I można powiedzieć, że całe szczęście, gdyż całkowity koszt jej budowy pochłonął niemal 1,5 miliarda $.

Pakistański odcinek rzeki Jhelum w części wykorzystano do zrealizowania wielkiego projektu. W 1961 roku na tutejszej ziemi zjawili się przedstawiciele aż 8 firm. Amerykańskie konsorcjum miało sprawić, że tutejszy system nawadniania pól wreszcie okaże się w pełni wydajny.

6 lat trwała budowa tamy
3,1 km km ciągnie się zapora
147 m całkowita wysokość
251 km² pow. całego kompleksu
1,5 mld $ koszt budowy
280 tyle wiosek zalano by stworzyć zbiornik
110 000 ludzi przesiedlono przed startem budowy

Turecka Atatürk Barajı w mieście Bozova, w południowo-wschodniej części kraju miała raz na zawsze zakończyć problemy wynikające susz spowodowane nieuregulowanymi brzegami rzek Eufrat i Tygrys. Na na pierwszej z owych rzek w 1990, po 7 latach prac oddano do użytku tamę wchodząca w skład kompleksu energetycznego. Nabrzeże grobli wynoszące 169 m wysokości i 1820 m długości powoduje, iż woda z odpowiednią siła wpada tutaj do ośmiu turbin o mocy 300 MW każda. Tak tutejsze generatory o mocy 2400 MW wytwarzają 8900 GWh energii elektrycznej rocznie/ Kosztem 1,24 miliarda $ stworzono obiekt, który w Turcji nie ma w sobie równych. No bo czy może być inaczej, skoro tutejszy przepływ wody wynoszący 328 m/s, stanowi aż 33% całkowitego przepływu Eufratu?!

Wrażenie robią także tutejsze tunele nawadniające mające status największych na świecie, pod względem długości i natężenia przepływu. Przy tamie powstał zbiornik wodny na obszarze 817 km2 o objętości 48,7 km3. Tuż po skoczniu prac wpuszczono doń 200 tys ryb. Aby jednak można było w ogóle zacząć tworzenie obiektu przesiedlono 55000 osób.

Zapora Atatürk Barajı

Atatürk Barajı; Źródło: Flickr

Tama VakhshVakhsh Damm – tadżycka 300 m wysokości zapora Vakhsh leży w głębokim wąwozie. Powstająca w l. 1961-1980, stanowi imponująca budowlę. Produkcja energii elektrycznej o mocy 3015 MW, odbywa się na obiekcie o 700 m. Powstał przy niej zbiornik zwany… Nurek, wypełniony dziś 10,5 milionami m3 wody.            Źródło foto: Flickr

Amerykańskie zapory

Oto istny potwór. Tuż po powstaniu projekt z l. 80. był największy na świecie. Umiejscowiona na rzece Parana, w tak samo nazywającym się stanie, tama Itaipu to dziś synonim krajowego systemu hydroenergetycznego. Kosztem 18 miliardów $ Brazylia stała się jest największych wytwórców energii wykorzystujących wodę. Państwo to projekt zrealizowało wspólnie z Paragwajem w trakcie dziewięciu lat, zapewniając bezpieczeństwo energetyczne obu krajom. Ukończona w 1984 roku inwestycja posiada 18 turbin; wytwarza energię rzędu około 75 miliardów KW rocznie. Zatrudnienie znalazło tu 3038 pracowników..

A wszystko zaczęło się w 1970 roku. Prace projektowe i zbieranie fundusze zajęły 5 lat. A było na co zbierać! Przykładem – sama ilość betonu. Otóż tak się składa, że beton który wykorzystano do budowy nowej Maracany na MŚ 2014 byłby tylko kroplą w morzu w konstrukcji zapory. Do zbudowania tamy potrzeba było go… 210 razy tyle!

Już start prac był poważnym wyzwanie. Aby ideę obiektu wcielić w życie najpierw zmieniono koryto rzeki Parana, by następnie miesiącami osuszać bagniste podłoże tak, by konstrukcja się nie nie zapadł. Dziś maksymalny przelew na tamie ustalono na 62,2 tys. m3. Wznosząca się na 196 m wysokości zapora, co ciekawe produkuje prąd aż o 55% taniej niż inne elektrownie tego typu na świecie, wykorzystując 18 generatorów!

Tama Itaipu

Tama Itaipu; źródło: Flickr

Granica argentyńsko-urugwajska to miejsce szczególne, z uwagi na położoną tu Represa Emblase Salto Grande. Przenieśmy się do 1 kwietnia 1974. Na pustym dotąd terenie nie słychać śmiechów powodowanych przez primaaprilisowe żarty, a hałas wydawany przez ciężki sprzęt… Okolice wodospadów Yacyretá, w trakcie rzeki Parana, wkrótce zmieniły życie tutejszych ludzi. Mieszkańcy miasta Ituzaingo jeszcze czegoś takiego nie widzieli. 21 czerwca 1979 w powietrzu rozszedł się tumult wprawionej w ruch pierwszej turbiny. Co ciekawe tamę oficjalnie otwarto dopiero 25 sierpnia 1982. Wysoka na 69 m konstrukcja pozwoliła stworzyć zbiornik o pojemności 500 km³. Stworzenie go pochłonęło 60 tyś ton żelaza i 1,5 miliona m3 betonu! O skali przedsięwzięcia niech przemówi fakt, iż gdyby ów beton wykorzystać do budowy bloków mieszkalnych powstałoby około… tysiąca 30-piętrowych budynków, Przez 19 wrót bariery, napędzanych systemami hydraulicznymi, średnio przepływa przez 4622 m³ wody na sekundę. Przy czym w krytycznej fazie swej działalności zwiększył się on do 37714 m³/s.

Prace prowadzili tu zarówno Argentyńczycy jak i Paragwajczycy, których zatrudniono aż 8 tysięcy. Materiały dowożono na miejsce ciężarówkami, których ładowność dochodziła do 55 ton, a ich koła miały średnice 2 metrów! No ale, było co transportować, skoro transportu wymagało aż 66 milionów m³ materiałów budowlanych!

Parana – rzeka graniczna Agentyny i Paragwaju na stałe wpisała się już w przemysłowy charakter obu państw. Głównie za sprawą Represa de Yacyretá – tamy będącej częścią wielkiej hydroelektrowni o mocy wytwórczej 3200 MW. Przez 18 bram przepływać tu może maksymalnie 55 m³ wody. Inne szesnaście bram pozwala cieczy na na przepływ 40000 m³ /s. Każda dwudziestu tutejszych, potężnych turbin waży 278 ton, i osiąga maksymalną moc 160 MW/h. Zbiornik wodny rozciąga się na pow. 67 km2. Aby projekt mógł powstać trzeba było zaanektować 1600 km2 wybrzeża.

Czarny Kanion Gannison na amerykańskiej rzece Kolorado. Ochoczo wpierana przez Prezydenta USA J. Egara Hoover'a betonowa tama, zostaje ukończona w 1936. Stojąc na granicy dwóch stanów Nevada i Arizona, tworzy jedno z największych jezior świata. Zresztą nic dziwnego – Hoover Dam była wówczas najpotężniejszą elektrownią wodną, a zarazem największą konstrukcją betonową globu! Pnąca się do wysokość 224 m, ciągnąca się na długość 379 m stanowi punkt kulminacyjny elektrowni o mocy 2074 MW, dostarczając prąd 1,3 milionom ludzi. Jej zwiedzanie stanowi jeden z głównych punktów wizyt turystów w Wielkim Kanionie. Całkiem niedawno, bo 1 października 2018 roku na obiekcie rozpoczęły się prace renowacyjne.

Już w 1900 roku rząd USA zlecił badania okolicy. W 1931 budowa ruszyła z kopyta. Premierowy projekt na skalę światową ukończono… dwa lata przed planowanym terminem. Decyzja o jej stworzeniu przeobraziła liczące wówczas 5 tyś mieszkańców małe Las Vegas, w duże miasto. W czasach Wielkiego Kryzysu zjechało się tu niemal 20 tys bezrobotnych z całego terytorium USA. Specjalnie z uwagi na ów fakt, zbudowano miasteczko Boulder, udostępniające miejsca noclegowe.

Słynna zapora HooveraZapora Hoovera; źródło: Flickr

Budowa pochłonęła 49 milionów $, z czego część wydano na… przekopanie nurtu rzeki, w taki sposób by zmaksymalizować efekt działania elektrowni. Miejsce przeznaczenia nowej inwestycji charakteryzujące się podłożem o litej skale, odpowiednio zabezpieczono przed osunięciem. Wreszcie 6 czerwca 1933 można było zacząć wlewać około 2,5 miliona ton betonu. W trakcie prac doszło do licznych wypadków, co 112 pracowników przypłaciło życiem. Umieszczono tu 17 generatorów oraz 2 przelewy chroniące tamę przed uszkodzeniami. Użyto je jedynie dwa razy – najpierw w 1941 wykonując testy, a następnie w 1993, gdy region nawiedziła wielka powódź.

Kalifornijska zapora Oroville na rzece Feather to prawdziwy gigant. Licząca 235 m wysokości jest największą tamą w USA. Spełnia zarazem trzy zadania: wytwarza energię eletrycznę, stanowi ochronę przeciwpowodziową oraz zapewnia dostęp do słodkiej wody. Gdy po sześciu latach prac w 1967 udało się wylać betonowy nasyp, najtrudniejsza część prac została zakończona. 4 maja kolejnego roku dzięki tamie elektrownia wodna zaczęła produkcję prądu.

Luty 2017 roku stał się jednym z dni, o których nieprzewidywalność tego typu przedsięwzięć dała o sobie znać. Sroga zima objawiająca się potężnymi opadami śniegu sprawiła, że zarówno główne jak i rezerwowe przelewy zostały uszkodzone. Mieszkająca najbliżej grupa 188 tys ludzi została w pośpiechu ewakuowana. Na szczęście poziom wody udało się w porę obniżyć w porę, przez co nie doszło do najgorszego. Prace naprawcze pochłoną 400 milionów $. Tak konstrukcja o wysokości 235 m i pojemności 60 milionów m3, wraz ze zbiorkiem o powierzchni 3,5 km2 doczekała się modernizacji.

Trudno dyskutować z faktem iż kanadyjska prowincja Kolumbia Brytyjska zasługiwała na taki projekt jak W. A. C. Bennett Dam. Gdy w 1961 roku rozpoczynano budowę zapory wiedziano czego oczekiwać. Konkretnie konstrukcji o wysokości 183 m i długości 2068 m. Kosztem 750 milionów $ 4800 pracowników stworzono obiekt, który zajmuje pow. 1771 km2 osiągając pojemność 74 m3.

Dzięki tamie wprawiono w ruch wirniki wytwarzające dziś 13000 Gwh rocznie, o co zadbano instalując 10 turbin, o mocy wahającej się w granicach 275-306 MW. Nic dziwne, że w trakcie 365 dni w roku produkuje się tu 13100 GWh energii. Jednak nie wszystkim powstanie owego obiektu przypadło do gustu. Protesty prowadzili zwłaszcza ekolodzy, który sprzeciwiali się zalaniu 14162 km lasu. Co więcej aż 50 tyś ludzi musiało zostawić swe dotychczasowe życie i przenieść się do innej lokalizacji

Tama Oroville

Oroville Dam; źródło: Wikipedia

Kalifornijską San Luis Dam, usytuowaną w pasie górskim Diablo Range wypełniają głównie wody spływające z pobliskich rzek, oraz rozmieszczonych tu sztucznych akweduktów. Zadaniem zapory jest jednak dalsze kierowanie wody, tak by tutejsze grunty rolne nie były pozbawione odpowiedniego nawadniania.

Dzieje tamy związane są bezpośrednio w dwoma wielkimi postaciami. Obie to prezydenci USA. Decyzje o budowie tamy podjął bowiem Dwight D. Eisenhower. Tymczasem 8 sierpnia 1962 w obecności Johna F. Kennedy'ego, w miejscu uruchamianej właśnie inwestycji zgromadziło się 15 tyś ludzi. Jego obecność jak i gubernatora Kalifornii Pata Browna, była zapowiedzią startu budowy. To oni dali dali sygnał, do tego by po kilku sekundach pierwsze ładunki wybuchowe wyrzuciły w niebo ziemię, na której wkrótce zaroiło się od pracowników. Pięć lat wystarczyło San Luis Dam stanęła, a w kolejnym 1969 rozpoczęła swoją pracę. Szczególną rolę pełni podczas wiosny i zimy, gdy w porze deszczowej, do rzek z górskich potoków spływają wielkie ilości wody. Konstrukcja, wpleciona niejako w skarpę na długości 5700 m, swój szczyt ma na 116 m. Całkowicie wypełniona mieści prawie 60 milionów m3 wody.

Działających tu 8 turbin o mocy 530 MW każda. 2013 rok przyniósł obiektowi modernizacją, której efektem było podniesienie tamy o 6 m, pozwalając tym samym wytworzyć dodatkowe 160 milionów m3 powierzchni.

Prezydent Roosevelt wprowadzając w życie swój wielki program robót publicznych New Deal pewnie nie spodziewał się, że jedna z jego gałęzi przetrwa do dziś. Tym bardziej biorąc pod uwagę problemy, jakie wytworzyły się tu podczas jej budowy. Już w trakcie jej wznoszenia pojawiły się w niej pęknięcia, co skutkowano pośrednio śmiercią sześciu członków ekipy budowlanej. A przecież gdy prace ruszyły w 1933 nie spodziewano się problemów. Jak na złość kolejne kłopoty uwidoczniły się podczas powodzi w 2011 roku. Dziś ta najwyższa z tam na rzece Missouri – Fort Peck Dam, funkcjonująca w Montanie, sięga 76 m wysokości. Długa na 6409 m, i szeroka na 15 m tworzy pow. odpowiadająca 200 ha. Otwarta w 1940, po 7-letniej budowie, pochłonęła 100 milionów $. Dzisiejsze realia pozwoliły na stworzenie jeziora Fort Pec, którego pojemność 22,774 km3, pozwala na swobodne działanie elektrownio wodnej wytwarzającej 1,048 Gwh.

Fort Peck Dam

Fort Peck Dam; źródło: Flickr

Afrykańskie skarby wodne

Powstanie Aswan Dam, na egipskim odcinku Nilu, to historia o walki jaką prowadziły władze kraju z powodziami i niedobrami prądu. Z jednej strony dzięki wylewom wielkiej rzeki kwitnęło rolnictwo, z drugiej wielkie powodzie niszczyły uprawy. Tak, że i tak niedobrze…

Rozwiązaniem miała okazać się długa na 3830 m i wysoka na 111 m zapora, której budowa ruszyła w 1960 roku. Po dekadzie owocnych prac nowa inwestycja oparta na wykorzystaniu warunków naturalnych w postaci skał, stworzyła jezioro Nassera – akwen o pow. 5250 km2 i pojemności 132 m3. Pracami zajęli radzieccy konstruktorzy, gdyż właśnie ZRSS pokryło lwią część wydatków. Wsparcie 25 tyś egipskich inżynierów i robotników miało przyspieszyć inaugurację obiektu.

Jak i w innych krajach także i tu konieczne okazało się wysiedlenie miejscowych. 100 tys mieszkańców terenów zalewowych musiało szukać sobie innego miejsca. Dziś ocenia się, że koszt jej budowy zwrócił się w trakcie zaledwie dwóch lat. Inni podkreślają jednak nieprzeliczalne straty środowiskowe oraz problemy jakie dotknęło społeczeństwo.

Dzięki konstrukcji udało się uchronić aż 22 stanowiska archeologiczne, którym groziło zalanie.

Bilans wypada chyba jednak na plus gdyż budowa tamy doprowadziła do powstania w okolicy branży połowów, umożliwiła swobodną żeglugę po Nilu oraz co istotne zwiększyło bezpieczeństwo energetyczne. Tutejsza elektrownia wodna, dzieli 12 turbinom wytwarza łącznie 2,1 GW mocy., co odpowiada połowie egipskiego zapotrzebowania na prąd! W ciągu sekundy przez tamę przelewa się: 11 tyś m3 wody. Koszt całej inwestycji wyniósł 1milard $.

Tama Aswan

Zapora Aswan; źródło: Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *