Cztery odsłony Maroka

Marokańskie miasta zwykle widywane są z perspektywy wygodnego siedziska autokaru. Tymczasem ów afrykański kraj pociąga głównie tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Wąskimi uliczkami, zatłoczonymi i przeszłością najeżoną europejskimi rządami.

Weźmy taki Tanger. W XIV w. w powietrzu niemal stale wisiał tu zapach prochu strzelniczego. Unoszący się z armat pirackich statków oblegających wówczas wybrzeże, niesiony powiewami od strony Atlantyku, nie przypadał do gustu miejscowym. Ale czy lepiej było tu podczas obecności Brytyjczyków? Bo z pewnością nie po I wojnie światowej, gdy zjechali się tu niemal wszyscy członkowie koalicji. A na ulicach słychać było rozmowy prowadzone po francusku, hiszpańsku, portugalsku, flamandzku, włosku, a nawet szwedzku. Że też zimnych Skandynawów przywiało na gorącą północ Afryki…

No, ale od 1912 byli już tylko Francuzi. Choć wg prawa od 1923 teren miasta – 120 km2 był też zdemilitaryzowaną strefa międzynarodową, w którym obowiązywały przepisy o wolnym handlu, bez ceł i podatków. I tak przez ponad trzy dekady. Głównie przez owe zaszłości Tanger dziś wygląda, jakby tu ująć… jak miasto ulepione zimnej gliny, niż reszta miast.

Obecnie mogłoby się wydawać, że Tanger wzięli we władanie wyłącznie turyści z Europy. Ale to mylące wrażanie; gros z urlopowiczów to marokańscy emigranci, wiodący dostanie życie na Starym Kontynencie, wracający do swego kraju na wakacje. Drugie, mniej „podróżnicze” oblicze, emanuje z tutejszych przedsiębiorstw przemysłowych. Na to wszystko nakłada się jednak jeszcze jeden filtr – imprezowy. Jedna z największych balang świata odbyła się właśnie tu, a konkretnie w Palais Mendrub – białej willi amerykańskiego miliardera Malcolma Forbesa. Na organizację przyjęcia z okazji 70. urodzin wydał bagatela… 2 miliony $!

„Boulevard Pasteur (Abenue Pasteur) to główna ulica miasta; to od niej ku morzu, w stronę portu, stromo opadają uliczki”

Jak w każdym z czterech dużych miast Maroka, także tutaj dominantą jest dualizm. Wyraźnie oddzielone od siebie dwie części: medina – stare miasto, oraz ville nouvelle – nowsza część, to jakby syjamskie rodzeństwo. Niby osobne, a nierozerwalnie ze sobą zespolone…

Tangerska medyna na wzniesieniu chełpi się kazbą, której najważniejszym elementem był w średniowieczu zamek. Niewiele w nim jednak uroku. W poszukiwaniu prawdziwego wdzięku trzeba ruszyć na spacer wąskimi bocznicami. Biegnące między domami, wpadające w podwórka i place, wyznaczają tutejszy klimat. Podsycany, co oczywiste, przez szumiące gwarem targowiska.

Uliczka medyny w Tangerze www.szlakiempodrozy.pl Uliczka medyny Tangerze; źródło: Flickr

Unaocznia to Rue de Sainghin, którą niegdyś poruszali się zarówno Rzymianie jak i Żydzi. Ci drudzy ciągnęli nią do swej dzielnicy, w której głównie handlowali srebrem. Po utworzeniu Państwa Izrael wyemigrowali, ale synagoga na Boulvard Pastur pozostała. Dziś ulica pełna knajpek i sklepów z suwenirami zatraciła swój pierwotny charakter. Tymczasem docierając nią do Petit Socco w głowie szumią dawne czasy. Gwar dawnego targowiska już tu ucichł. A trzeba powiedzieć, że dawniej panujący tu raban mógł przyprawić o ból głowy. Ściągali tu ludzie z kilkudziesięciu kilometrów po to, by zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze produkty. Dziś zamiast okrzyków sprzedających i ich klientów, bardziej rzuca się widok knajpek. W nich miejscowi oglądają telewizję, grają w karty i… prowadzą interesy.

Był 1821 rok, gdy Stany Zjednoczone doczekały się pierwszej państwowej własności na obcej ziemi. Dwupiętrowy tangerski budynek, na Rue d’Amérique, stał się siedzibą Poselstwa Amerykańskiego. Choć gmach wnieśli Brytyjczycy już w 1684 Amerykanie wykupili go po 137 latach urządzając w nim placówkę dyplomatyczną. Dziś piękne wnętrza ściągają amatorów sztuki – organizowane są tu wystawy malarstwa i koncerty muzyczne. Jednak najciekawszym zbiorem są tu, nawiązujące do dyplomatycznej przeszłości, listy w których zawierano polityczne opisy i decyzje władz USA. Jak wielkim sentymentem darzą to miejsce w Stanach niech świadczy fakt, iż zagrożoną wyburzeniem nieruchomość w 1976 uratowała… grupa ich obywateli.

Dawne Poselstwo Amerykańskie Tanger www.szlakiempodrozy.pl

Dawne Poselstwo Amerykańskie Tanger; źródło: Wikipedia

Sercem Ville Nouvelle, a zarazem najbardziej okazałym efektem francuskich wpływów jest Grand Soco. Na wielki plac zmierzają muzułmanie, by modlić się w meczecie Sidi Bouabid z 1917, pierwszej świątyni muzułmańskiej, jaka powstała poza granicami starego Tangeru. Dziś otoczony knajpkami plac okupują sprzedawcy. Oficjalnie jego nazwa brzmi place du 9 Avril, od słynnego wiecu z 9 kwietnia 1947, na którym Mohammad V ogłosił niepodległość Maroka. Tu jak nigdzie indziej można poczuć klimat przeszłości, gdyż podobnie jak dawniej, i dziś stanowi on miejsce spotkań ludzi, zapełniających go zwłaszcza wieczorami. W jego sąsiedztwie zieleniec szczególną pozycje mają Jardins de la Mendubia, meczet Sidi Bou Abiba oraz słynne kino Cinematheque de Tanger.

„W sercu śródmieścia na Place de France od at 20. XX w. działa Cafe de Paris. Wcześniej jednak plac pełnił istotną rolę obronną – ustawiono tu cała baterię armat”

Brytyjska przeszłość Tangeru stale wyziera z Kościóła św. Andrzeja. Konsekrowany w 1905 r. powstał tak właściwie dzięki… sułtanowi Hassanowi I. Ćwierć wieku wcześniej przystał bowiem na prośbę o oddanie ziemi pod nową świątynię. Tak powstał tu pierwszy kościół, który jednak szybko okazał się za mały. Nowy projekt opierał się już na innym stylu; wkomponowano weń muzułmańskie zdobienia, na ścianach znalazły się kufickie napisy. Ale nie tylko kościół zwraca tu uwagę; uwagę ściągają dwa ciekawe hotele Grand Hotel Villa de France i Hotel El Minzah.

Komnaty pałacu Dar el-Makhzen do 1912 r. gościły przebywających w mieście sułtanów. Jego budowniczym był, co dość niezwykłe, dowódca wojskowy Jaysh al-Rifi. Działając na polecenie Mulaja Ismaila stworzył w XVII w. konstrukcję o dwóch dziedzińcach. W oko szczególnie wpadają tu drewniane sufity, ozdoby w formie marmurowych fontann, arabesek i ceramicznych kafli. Ale nie tylko one; równie ważne są eksponaty mających tu siedzibę Muzeum Sztuki Marokańskiej i Muzeum Archeologicznego. Eksponaty pierwszego z nich ukazują stare dywany i ceramikę, dawne stroje, instrumenty muzyczne i biżuterię. Na ścianach wiszą piękne okazy broni. 

A… jeszcze jedno, oatrzac na nazwy tutejszych ulic można się poczuć obywatelem świata – wszystko dzięki: Rue de Mexique, Rue de Belgique czy Rue de d’Anglettere.

Dar el-Makhzen Tanger www.szlakiempodrozy.pl

Dar el-Makhzen – Tanger; źródło: Flickr

Rozpadająca się portugalska forteca z XVI w. zwana „York House”, będąca później także rezydencją angielskich gubernatorów, w drugiej połowie XX w. dała się poznać z zupełnie innej strony. Wzniesiona na skraju kazby funkcjonowała również jako garnizon, więzienie, a nawet.. stajnie dla koni i słoni sułtana. Zapomniana przez ludzi, zaniedbana twierdza odzyskała blask, gdy w 1961 r. to nabył ją Yves Vidal, przekształcając szybko w budzącą zachwyt siedzibę swojej firmy. Pozostawiając marokański charakter, odzwierciedlony w czerwonych sufitach, jednocześnie uwypuklił go odnawiając historyczne XVII w. inskrypcje na ścianach, naniesione przez przetrzymywanych tu chrześcijan.

W uliczkach Rabatu

Ujście rzeki Oued Bou Regreg (Wadi Bu Rakrak) okazało się wystarczająco dogodnym miejscem do wzniesienia stolicy. W mieście zwanym tu Ar-Ribat o dziwo, życie płynie spokojniej niż w Casablance.

Ale nie zawsze tak było! Przeszłość Rabatu najeżona jest najazdami piratów. W XVII w. opanowali nawet miasto, wraz z otaczającymi je akwenami. Swoistym paradoksem jest to, że właśnie wówczas Rabat najpełniej się rozwijał. Piractwo, handel ludźmi i zagrabionymi dobrami ze statków, które przecież dopiero co wyruszyły z wybrzeży północnej Afryki do Ameryki i Indii, był nad wyraz opłacalny.

Był w X w. Światem rządzili Rzymianie. Rabatem zresztą też, czego wyrazem była osada zwaną Sala Colonia i główny trakt miejski – Decumanus Maximus. Ale to wcześniejsza osada Fenicjan i ówczesny islamski klasztor, otoczony murami zwany ribat dał później nazwę miastu. Średniowiecze przyniosło mu powstanie umocnień, czego do dziś dowodzą ruiny opasające kazbę, medynę i tzw. nowe miasto pierścienia, o długości ok. 5 km. W owych murach utworzono 5 bram; potem był tu również rzymski port Sala Colonia. Tzw. nowe miasto powstało podczas pobytu Francuzów.

Przybywając dziś do stolicy, rozciągającej się na 117 km², nie bardzo wiadomo od czego zacząć. Mnogość miejsc, sprawia że myśli tłuką się w głowie jak oszalałe. Tour Hassan (wieża Hassana) jest jednym z najpiękniejszych zabytków islamskich świata. W związku z tym zasługuje na to, by poświęcić jej więcej czasu. Ale to później… Jako że tuż przy furcie znajduje się mauzoleum Muhammada V i Hassana II, warto zaczerpnąć niego wiedzy o byłych władcach. A do tego, stojący tu od 1961 gmach, cechuje 200 kolumn sterczących przy podstawie minaretu!

Kazba Udaja w Rabacie www.szlakiempodrozy.pl

Kazba Udaja w Rabacie; źródło: Flickr

A oto ona Kazba al-Udaja! Gdy Jakuba al-Mansura decydował o jej budowie w XII w. przeznaczenie było jasne – obrona miasta. Po tutejszych murach chodził, rezydujący w niej sułtan, ale i… piraci. A było to to tak: część mieszkańców miasta w XVIII w. trudniąc się piractwem, rozwścieczyła Mulaja Ismaila do tego stopnia, że ten zdecydował się… sam przejąć zyski, jakie dotychczas lądowały w pirackich kieszeniach. Budując nowy pałac (dziś Muzeum Udaja) nakazał sprowadzić… ochronę – członków plemienia Zaerów, by ci „zrobili porządek” z korsarzami. Otoczona potężnymi murami, pełnymi wieżyczek strażniczych, przycupnęła przy rzece Oued Bu Regreg (Wadi Bu Rakrak).

A nazwa al-Udaja skąd? Ano odnosi się do plemienia arabskiego, które osiedliło się tu w XVII w., a które ochoczo walczyło ramię w ramię z sułtanem Mulajem Ismailem przeciw hiszpańskim najeźdźcom. Co ciekawe owa kazba nie jest typowa – pełniła bowiem nie tylko rolę fortecy, ale wręcz ufortyfikowanego miasteczka, w którym wzniesiono własne meczety, działały suki oraz muzea. Wejść do kazby najlepiej przez bramę Oudaia przy placu Souk el Ghazel. Wzniesiona w 1195 r., zachwyca tu wielkim łukiem i samymi wrotami – obitymi płytkami z brązu.

Kazba Udaja Rabat Maroko www.szlakiempodrozy.pl

Kazba Udaja – Rabat; źródło: Flickr

Urokliwe miasto wewnętrzne pełne jest wąskich alejek i pobielonych budynków z dodatkiem błękitnych wstawek. Centrum kazby stanowi zać najstarszy w mieście meczet Al-Atkika (Masjid al-Atiq – stary) z XI w. Zyskał jeszcze na odnowieniu w XVIII w. gdy jego majestat podniesiono powiększając go.

Północny kraniec kazby wyznacza wieża sygnałowa (Plateforme semaphore). Niegdyś służąca do porozumiewania się ze statkami pirackimi wypływającymi w morze, a także późniejszej możliwej obrony wybrzeża, stoi tu od w XVIII w. Za koncept odpowiadał wspomniany wyżej al-Inglesi.

Medyna w Rabacie wciąż otoczona jest murami. Wejście przez Rue des Consuls, przypomina o tym, ulica ta była kiedyś jedyną strefą w której mogli swe obowiązki mogli wykonywać konsulowie zagranicznych państw. A dziś? Miejsce dyplomatów zajęli.. sprzedawcy dywanów. A w połowie arterii ujrzeć można funduki, czyli stare karwanseraje – miejsca odpoczynku kupców w trakcie ówczesnych długich „podróży biznesowych”.

„Meczet Udajów – został przebudowany w VII w. przez Ahmeda el-Inglesiego, który był… angielskim architektem, który uciekł z Maroka”

W takich okolicznościach nie zdumiewa plac Souk el Ghazel (Targ Wełniany). Czwartkowy gwar jest tu nie do zniesienia; wtedy to odbywają się tutaj… aukcje dywanów. Pełen kramów z przyprawami, ciastkami, biżuterią, rękodziełem i tkaninami robi piorunujący efekt.

W tej oto scenerii zawędrować można na południowo-wschodnią części medyny. Stary kwartał żydowski Mellah, stanowi dawną dzielnica, która pomimo nieobecności żydów nadal słynie ze sklepów jubilerskich. Jednak to już raczej łabędzi śpiew, gdyż dziś teren coraz bardziej pustoszeje, a będące do niedawna w dobrej formie bloki wręcz straszą…

 

Medyna w Rabacie www.szlakiempodrozy.pl

Medyna w Rabacie; źródło: Flickr

Rue Souika, główna ulica medyny na której jest z lokalnymi sklepami i Marche Central jest typowo nakierowana na… wydrążenie portfeli turystów.

Gdy w 1912 miasto swym protektoratem objęła Francja, koloniści zbudowali ładne „Ville Nouvelle” – nowe miasto. Dziś to prawdziwa okolica biznesowa w śródmieściu, na południe od medyny. Nie mogą więc dziwić biurowce, siedziby banków i mieszkania. Powstałą w połowie XX w. okolice cechują szerokie arterie, ze święcącym pełnym blaskiem bulwarem Muhommada V (boulevard Mohammad V).

Panorama Ville Nouvelle w Rabacie www.szlakiempodrozy.pl

Panorama Ville Nouvelle w Rabacie; źródło: Flickr

Aleja zdobiona zieleńcami pełnymi tropikalnych okazów, jest domem dla dworca głównego, gmachu parlamentu, ale też hoteli, restauracji, skwerów, czy parków. Zwłaszcza ogrodu Nouzhat Hassan, który od otwarcia w 1924 ściąga chcących zaczerpnąć tchu żyjących wysokim tempem lokatorów Rabatu.

Gy w 1970 r. otwierano Muzeum Poczty (Musee de la Poste), z pewnością nie spodziewano się, że pół wieku później nadal prezentować będzie kolekcje znaczków. Główniue symbolizujących wydarzenia historyczne i gospodarcze w historii kraju; telefony i telegrafy oraz pierwszy marokański stempel pocztowy.

Tutejsze Muzeum Archeologiczne to już esencja marokańskiej historii. Związane jest to z eksponatami z brązu znalezionymi podczas wykopalisk w Volubilis. Ulokowane w Sales de Bronzes, prócz grecko-rzymskich znalezisk prezentuje cztery fascynujące eksponaty: Stróżującego Psa – zdobiącego fontannę: Młodzieńca Wieńcu (Efab, kopię rzeźby Praksytelesa); Jeździca oraz popiersia Katona Młodszego i młodego króla Mauretanii Tingitana Juby II.

Katedra św. Piotra w Rabacie www.szlakiempodrozy.pl

Katedra św. Piotra w Rabacie. Cathedrale Saint Pierre budowano w l.1919-21 w stylu art deco; jest jedną z nielicznych świątyń katolickich na tym obszarze. Źródło foto: Wikipedia

Imponujący kompleks Pałacu Królewskiego to coś czego nie można pominąć! Dzieło francuskich architektów podziwiać można z meszwaru – dziedzińca pałacowego, gdzie mieści się Dar el-Makzen, siedziba rządu. Obecnie prócz pałacu jest tu biuro premiera i ministra ds. religii, oraz meczet, w którym zjeżdżając do Rabatu król przewodniczy piątkowym modlitwom. A w 1864, były tu jeszcze ruiny starego pałacu, na których urządzono… pole golfowe. W tej chwili stanowi godne miejsce reprezentacyjne państwa, służące na co dzień urzędnikom jako miejsce pracy. Oczywiście jest też rezydencją króla Mohammada VI i jego rodziny, pełniąc jak i dawniej religijną rolę – piątkowe modlitwy ściągają tu nieprzebrane tłumy.

Brama Pałacu w Rabacie www.szlakiempodrozy.pl

Brama Pałacu w Rabacie; źródło: Wikipedia

Na terenie miasta mieści się Cmentarz Merynidów, czyli Szella, którym szerzej w tekście o cmentarzach -link do Cmantarze Bramy miejskie to kolejny charakterystyczne punkty na tutejszej mapie. Bab er-Rwach (Brama Wiatrów) to najładniejsza i najstarsza spośród pięciu, dziś za dnia odbywa się nią normalny ruch samochodowy. Bab el-Had (Brama Niedzielna) – koło Marche Central, zwą nazwę zaczerpnęła od organizowanych właśnie w ten dzień tygodnia targów w jej sąsiedztwie.

Nie samym filmem żyje człowiek

Siła napędowa marokańskiej gospodarki. Prawdziwe serce ekonomiczne kraju i jego militarna ostoja, obleczona w szaty mieszczącej się tu siedziby marynarki wojennej. Nowoczesne miasto pełne drapaczy chmur i ekskluzywnych sklepów. Co nie oznacza braku ubóstwa – wprost przeciwnie 0 tutejsze dzielnice robotnicze słynące z biedy – bidonvilles są jednymi z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie! A do tego to z nich wyszli w świat zamachowcy samobójcy.

Tygiel o którym mowa to oczywiście Casablanca! Ale 99% ludzi i tak kojarzy ją z postaciami Ricka Blaine’a i Ilsy Lund – bohaterów kultowego filmu, granych przez Humphrey’a Bogarta i Ingrid Bergman… Tylko, czy nie jest to szkodliwe dla oblicza współczesnego miasta?

Koloniści, zawsze mający swoje pomysły na nazewnictwo, nad berberyjskim miasto Anfa, powstałym już w VI w p.n.e., umieścili tabliczkę z napisem Casa Blanca – Biały Dom. Gdy nadszedł 1478 r. miejscowość najechali Portugalczycy, pragnąc na zgliszczach Anfy wznieść swój fort. Ten ukończono w 1515, ale 240 lat później miasto ponownie zostało starte z powierzchni ziemi, tym razem przez ruchy tektoniczne…

Odbudowane jako Dal el-Bejda, w czym maczał palce Jerzy Waszyngton współfinansując przedsięwzięcie, szybko zyskał nowe życie. Tak przyciągnął 20 tyś mieszkańców. Ale czymże jest owa liczba, w porównaniu z dzisiejszą 3,3 milionowa społecznością, rozsianą na 220 km2

Dziś by poczuć klimat Casablanki trzeba udać się na Plac Mohammeda V i Place des Nations Unies tworzących swoiste centrum. To właśnie one są początkiem biegnącej tu głównej drogi biegnąc do portu. Co więcej ten pierwszy kusi czterema wielkimi budynkami: Grande Poste, Wilaya (Prefektura) z wieżą zegarową, Palasi de Justice (Pałac Sprawiedliwości) z dziedzińcami wyłożonymi płytkami i Banque d”Etat.

 

Plac Mohammeda V www.szlakiempodrozy.pl

Plac Mohammeda V; źródło: Flickr

Place des Nations Unies Casablanka www.szlakiempodrozy.pl

A to Place des Nations Unies z kolei to dziś małe targowisko, które w l.20 XX w. przebudowano na nową modłę umieszczając tu arkady, restauracja i hotele. Obydwa place łączy aleja Hassana II. Źródło foto: Flickr

Jakby tego było mało z Place des Nations Unies biegnie też bulwar Mohammeda, z kuszącym widokiem najbardziej eleganckich sklepów miasta. Na wschód od bulwaru działa targowisko z owocami, warzywami, przyprawami i artykułami rękodzielniczymi.

30-hektarowy Park Ligi Arabskiej (Parc de la Ligue Arabe) powstał wg planów francuskiego architekta Alberta Laprade’a w 1930 roku. Niedawno przebudowany obszar wzbogacił się o rosnące palmy, oczka wodne, a nawet mały stadion i skate park. ieopodal niego dawniej katolicy gromadzili się na niedzielnych mszach w katedrze Najświętszego Serca (Sacre Coeur), szczelnie wypełniając przeznaczony na 40 tyś wiernych kościół. Przybywszy tu Francuz Paul Tournon nadał jej stylu neogotycko-neomauretańskiego. Ale dziś świątynia nie pełni swej pierwotnej roli; działa w niej centrum kultury, oraz świetny punktem widokowym – to z uwagi na wieżę kościelną.

Parc de la Ligue Arabe Casablanca www.szlakiempodrozy.pl

Parc de la Ligue Arabe Casablanca; Źródło: Flickr

Villa des Arts na Boulevard Brahim Roudami 30 to takie miejsce które ściąga nie tylko zaprawionych w bojach wielbicieli sztuki. Prywatne muzeum, z marokańską sztuką współczesną mieści się bowiem w eleganckiej willi, powstałej już w 1934 roku. Jeśli ktoś ma hopla na na punkcie sztuki na Rue Abu Dhabi 52 zatopić się może w Home d’Enfants Murdoch-Benito – małym muzeum żydowskim, zorganizowanym w miejscu, gdzie niegdyś mieścił się żydowski sierociniec.

O wojowniczej przeszłości okolicy świadczy Nbordż Sidi Mohammed ben Abdellah – fort z XVIII w., który powstał po to by przetrwać ataki Portugalczyków. Jego nazwa wprost nawiązuje do panującego tu w XVIII w. sułtana, któremu zawdzięcza się rozwój Casablanki. Postawił on bowiem na handel wełną, cukrem, zbożem i herbatą. W forcie zlokalizowana jest dziś La Squala – modny lokal.

Czytaj dalej

1 thought on “Cztery odsłony Maroka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *