Czarnobylska strefa atomowa wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Czarnobylska strefa atomowa

Choć minęło już niemal 34 lata od wydarzenia hasła: „Czarnobyl”, „Prypeć” rozpalają wyobraźnię niemal wszystkich na świecie. Wycieczka w okolice dawnej elektrowni to jedno marzeń sporej grupy ludzi na świcie. Z czego się składa i jak dziś wygląda?

Czarnobylska strefa wykluczenia

Tuż po awarii wokół reaktora strefę do której kategorycznie zabroniono wówczas wstępu. Pierwotnie rozciągała się na 4769 km², obejmując tereny w promieniu 30 km od reaktora. Dla ułatwienia zarządzania wielkim obszarem postanowiono podzielić ja na trzy mniejsze podstrefy.

  1. „Strefa Zero” – zwana też czarną rozciąga się na obszarze 200 m od sarkofagu – do dziś charakteryzuje ją największe promieniowanie, sięgające 5,39 siwertów. Opuszczona przez ludzi, natychmiast stała się oazą gryzoni, które wyczuły pozostawione przez uciekających resztki jedzenia.
  2. „Czerwona strefa” – po dziś dzień uważa się, że w przyszłości może zostać ponownie osiedlona, oczywiście po ustąpieniu promieniowania
  3. „Niebieska strefa – z której ewakuowano wszystkie dzieci i kobiety w ciąży

W późniejszych latach wielokrotnie modyfikowano status ww. terenów. Obecnie w promieniu wspomnianych 30 km od reaktora mieszka 197 osób, w większości osób powyżej 63 roku życia.

W strefie wykluczenia działa 11 punktów kontrolnych , obsługujących wycieczki z ukraińskimi licencjonowanymi przewodnikami, których działa tu ok. 50.

Czerwony las

Obrzeża porastającego drzewami i innymi krzewami jakieś 10 km2 terenu w bezpośredniej strefie wykluczenia, dziś jawią się jako jeden z najbardziej unikalnych miejsc na świecie. Wysokie sosny, które przyjęły ogromną dawkę promieniowania, o dziwo nie wyginęły, przystosowując się do nowych warunków warunków.

Większość jednak zniknęła, po tym jak zwalono je korzystając z wielkich buldożerów, zakopano w tutejszej ziemi. W „Czerwony lesie” do dziś liczniki Geigera wprost wariują; nic dziwnego skoro to jeden najbardziej skażonych terenów na ziemi.

„W kwietniu 2019 specjaliści z brytyjskiego Uniwersytetu z Bristolu za pomocą zdjęć z drona wykonali trójwymiarową mapę całej zony. Okazało się, że ok 10 km2 zalesionego obszaru nieopodal reaktora, czyli tzw. Czerwony Las stale, gdzie zatrzymała się chmura pyłu z wybuchu jest wysoce radioaktywny. Szacuje się, że wybuch skaził od 125 do 146 tyś km² terenu.”

Dziś teren „zony”zajęły zwierzęta, które hasają po ograniczonym do 2600 km2 terenie. Surowo zakazane jest zbieranie jakichkolwiek tutejszych roślin. Szacuje się, że aż 90% całkowitej radioaktywności terenu przypada na glebę! Pozostałe cząstki promieniotwórczych izotopów osiadają na roślinach poprzez ruchy powietrza oraz absorpcję wód gruntowych. Ponowny alarm w lesie wszczęto w kwietniu 2015, kiedy to samoistnie pojawiający się ogień sięgnął 400 ha lasu. Płomienie wywołały nie lada popłoch u ukraińskich władz; zbliżyły się bowiem na 20 km od samej elektrowni.

Czerwony Las Czarnobyla www.szlakiempodrozy.plCzerwony Las Czarnobyla; źródło: Flickr

Tajemnice Prypeci

Okolice strefy wykluczenia w Czarnobylu tworzą głównie bagna Prypeci – najbardziej znanego dziś bodaj rejonu Polesia. Dzieje miasta posłużyć mogą za doskonała opowieść o zawiedzionych nadziejach…

W czasach świętości działania tutejszego reaktora atomowego założone w 1970 r. miasto zamieszkiwało 50 tyś grupa ludzi. I to jakich – populację tę śmiało można nazwać ją naukową elitą kraju. Gruntownie wykształceni zostali skuszeni pracą w budowanym w kompleksie elektrowni.

Była dokładnie 123 i 3 sekundy w nocy 16 kwietnia 1986. Rutynowa konserwacja reaktora nr 4 przeciągała się; pracownicy z opóźnieniem przeprowadzili testy „Rieaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj – RBMK”. Nagłe zrzucenie prętów paliwowych, do rdzenia reaktora, mające zatrzymać jego działanie, wywołało niekontrolowany przepływ mocy. Wydawać by się mogło, że ledwie 40 sekundowe przeciążenia nie powinno skutkować mega awarią, ale gigantyczne przegrzanie, spowodowało wybuch wodoru i tym samym uszkodzenie prętów. Tymczasem 24 sekundy po rozpoczęciu procedury moc elektrowni sięgnęła 30 GW, aż dziesięciokrotnie przekraczając przyjęte normy. Stopione, w oka mgnieniu paliwo, wpadło do wody wytwarzając wodór. Ten dostając się wprost do tzw. grafitowego reflektora neutronów i mieszając się z powietrzem dokładnie o 0124 i 20 sekund eksplodował…

„Prypeć jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast świata! W samym 2017 przybyło do niego około 50 tyś ludzi!”

Nieco później drugi, większy wybuch wysadził pokrywę reaktora. Ważąca 1200 ton, uniosła się w powietrze lekko niczym piórko. Momentalnie ogień zajął grafitowe bloki rdzenia, z których większość z 211 elementów stopiła się. Po kilku sekundach w powietrze wzbiła się radioaktywna chmura, która z podmuchami wiatru ruszyła w stronę Białorusi, Polski i krajów skandynawskich. W ciągu kilku dni rozprzestrzeniła się niemal nad całym starym Kontynentem niosąc izotopy cezu, jodu i plutonu.

Dziś w miejscu owych wydarzeń widać ogromnych rozmiarów sarkofag. Konstrukcja, powstała celem zatrzymanie dalszego rozprzestrzeniania szkodliwego promieniowania. Prace projektowe nad przypominająca wielki hangar konstrukcją ruszyły już 24 dni po katastrofie, 10 maja 1988. Kto jednak myśli, że po prostu ot tak przykryto reaktor jest w błędzie…

Przenieśmy się z powrotem do owego feralnego dnia. Początkowo przybywające na miejsce w trakcie kilku minut jednostki straży pożarnej, z helikopterów poczęły zrzucać piasek, bor i ładunki dolomitu, gliny oraz ołowiu, mające ugasić ogień. To jednak nic nie dało, wszystko ulegało stopnieniu. W kolejnych minutach ręcznie otwarto zawory główne i podłączono agregaty chłodzące. O bohaterach owej akcji będzie jeszcze później…

W tym samym czasie promieniowanie sięgało już 16 siwertów, wielokrotnie przewyższając dopuszczalne dla organizmu normy. Nie przeszkodziło to jednak części społeczeństwa… plądrować opuszczonych mieszkań. Szabrowane przez ludzi wnętrza w końcu uległy kompletnej dewastacji, nie mając szans oprzeć się ludziom, którym wpadły w oko stare instalacje, kable elektryczne, witraże okienne, skrzynki pocztowe oraz pozostawione w mieszkaniach kosztowności. Wszystkie pokryte radioaktywny pyłem…

Blok mieszkalny w Prypeci www.szlakiempodrozy.pl

Ściana bloku ze słowami radzieckiego hymnu; źródło: Wikipedia

Płonący przez 9 dni reaktor przeniósł do atmosfery gigantyczne ilości promieniotwórczych substancji, które zajmowały wcześniej 5% rdzenia reaktora. Władze jednak nie uformowały o tym ludzi. Większość wciąż nieświadoma zagrożenia, mieszkała na swych osiedlach, 1 maja świętując jedno z najważniejszych w czasach socjalistycznych dni – Święto Pracy.

4 maja chcąc zapobiec eksplozji pary, jaka miała by miejsce po dotarciu wody do zgliszcz reaktora postanowiono zamrozić sokół niego ziemię. Użycie sprzętu do wiercenia otworów naftowych pozwoliło wpompować w podłoże ciekły azot, który zmroził by je do -100 stopni C. Jednak fakt, iż potrzeba by było do tego aż 25 ton ciekłego azotu dziennie, plan porzucono. W zamian 13 maja sprowadzona z Tuły grupa 450 górników, otrzymała zadanie wykopania 150 m tunelu chłodzącego. Trwające 36 dni, prowadzone na zmiany prace dowodziły do śmierci, kilka lat po katastrofie.

„Ewakuację 49 tyś miasta i okolicznych 200 wsi, rozciągających się w promieniu średnicy 10 km , rozpoczęto dopiero po 36 godzinach od wypadku. Strefę tę powiększono później aż do 30 km wywożąc w kolejne 68 tyś ludzi. Do wywiezienia mieszkańców użyto ponad 1200 autobusów, 360 ciężarówek, oraz dwóch pociągów napędzanych silnikiem Diesla. Co godzinę miasto opuszczał eskortowany przez policję konwój 20 autobusów i 5 ciężarówek.”

Kolejne wysiłki koncentrowały się na zbieraniu z dachu elektrowni 100 radioaktywnych śmieci. Początkowo zajmować miało się tym wyłącznie 60 specjalistycznych robotów, jednak wysokie promieniowanie uszkodziło ich elektronikę. Sprzęt zastąpiła grupa tzw. likwidatorów, wywodzących się z radzieckiej armii. Każdy 5000 mężczyzn spędzał na dachu od 40 do maksymalnie 90 sekund, po czym opuszczał zonę. Tyle głosiła oficjalna wersja, w rzeczywistości niejednokrotnie te sam osoby podejmowały prace kilkakrotnie.

 

Miasto Prypeć zaprojektowano, tworząc pięć dzielnic, które pomieścić miały od 75 do 85 tyś ludzi. Tak rozpoczęto budowę:

  • ok. 160 bloków mieszkalnych z 13 tyś mieszkań
  • 27 stołówek
  • 25 sklepów
  • 18 hosteli dla osób samotnych
  • 15 przedszkoli
  • 8 hosteli dla rodzin
  • 5 szkół
  • 3 klinik
  • licznych kawiarni i restauracji
  • rzeszy placów zabaw
  • stadionu, basenu i sal gimnastycznych

W momencie awarii na planach architektonicznych istniała już opracowana szósta dzielnica, która pomieścić miała drugi stadion sportowy, nowe kino, dwa centra handlowe i dwie fontanny miejskie.

Stojące do dziś przy alei Lenina domy robią przytłaczające wrażenie. To właśnie na niej pod nr 32/13, w budynku zwanym prześmiewczo „Białym Domem” mieszkała najważniejsi pracownicy elektrowni. Do dziś chodzą słuchy, że wśród nich, w mieszkaniu nr 78 mieszkał Viktor Bryukhanov – sam dyrektor elektrowni.

Miasto było skomunikowane z innymi radzieckimi aglomeracjami. W 1982 z miejskiego dworca odchodziły autobusy aż 52 linii, łącząc Prypeć z 14 miastami.

Najbardziej charakterystyczne budynki opuszczonej Pryceci tworzą dziś:

  • hotel „Polesie” – na ul. Kurczatowa 8 (Готель Полісся, ул. Курчатова, д. 8) – 6-kondygnacyjny; powstały w połowie lat 70. celem zapewnienia noclegów odświeżającym działająca elektrownię; w czasie usuwania efektów wypadku to w nim mieszkali legendarni „likwidatorzy”

Hotel Polesie w Prypeci www.szlakiempodrozy.pl

Hotel Polesie w Prypeci; źródło: Wikipedia

  • Pałac Kultury „Energetyk”, ul. Kurczatowa 10 (ДК „Энергетик”, ул. Курчатова, д. 10) – już wówczas podświetlany na niebiesko, ściągał wzrok czerwonym neonem z nazwą. W zbudowanym „na bogato”, czego przejawem był marmurowa elewacja l.1970-72 „pałacu kultury”, jak go tu określano koncerty dawali muzycy; działał w nim też dom handlowy. Po wybuchu zajęli go likwidatorzy i pracownicy elektrowni, tworząc w nim pomieszczania techniczne. Całkowicie opustoszał dopiero w 2000 roku, ale po dziś dzień na scenie widoczne są ślady po socjalistycznej przeszłości w postaci napisu „CCCP” oraz porteru jednego z dawnych dygnitarzy partyjnych.

Pałac Kultury Energetyk Prypeć www.szlakiempodrozy.pl

Pałac Kultury Energetyk w Prypeci; źródło: Flickr

  • Wesołe Miasteczko – ze słynnym diabelskim młynem tuż za wspomnianym wyżej pałacem; niesamowite jest to, że choć konstrukcja urosła do jednego z symboli Prypeci, nigdy nie została uruchomiona. Wielkie otwarcie atrakcji zaplanowano bowiem na 1 maja 1982. Na jego terenie widać dawną kawiarnię „Olimpia”

Diabelski Młyn w Prypeci www.szlakiempodrozy.pl

Diabelski Młyn w Prypeci; źródło: Flickr

  • kawiarnia Prypeć, ul. Nadbrzeżna 7 (Кафе Припять, ул. Набережная, д. 7) – była duma dawnej promenady. Jej elewacja przeziera dziś przez zarośla. Na tyłach walają się części dawnego neonu. Przed budynkiem widać stare automaty, służące niegdyś do kupowania wody mineralnej w butelkach. Do dziś przetrwały szklane ściany i drzwi. Na ścianach wciąż widać rury doprowadzające wodę do owego przybytku. W głównej sali kawiarni na ziemi walają się stare, drewniane meble oraz szkło w wybitych szyb. I to jakie szkło! Kolorowe, witrażowe okno będąc jak nic przejawem wyższej sztuki. Cudem trzymający się gdzieniegdzie tynk zasłania jeszcze ceglane ściany. W łazience natknąć się można la ledwie wisząca żeliwna umywalkę. W dawnej kuchni walają się rozebrane kuchenki gazowe. Widoczna w podłodze dziura prowadzi do kawiarnianej piwnicy, do której z pewnością dotarł radioaktywny opad tworząc prawdziwą radioaktywną „bombę” dla organizmu. Z tyłu kawiarni schody prowadza ku niżej położonemu molo, do katorgo niegdyś przybijały łódki, pływające po rzece Prypeć.

Kawiarnia Prypeć www.szlakiempodrozy.pl

Kawiarnia Prypeć; źródło: Flickr

  • kino Prometeusz, ul. Kurczatowa 4 (Кінотеатер „Прометей”, ул. Курчатова, д. 4) – do dziś ozdobiony panelami z mozaikami; do wypadku przed kinem widniała statua mitologicznego boga, stąd nazwa. Tuż po katastrofie to w jego okolicy lądowały helikoptery z likwidatorami na pokładzie. Część z małych kafelek tworzących zielona mozaikę leży na ziemi, część jakby nie mogła „puścić się ściany”. Do kina wiodły trzy wejścia, wszystkie ulokowane po jednej stronie budynku. W kinie działała kawiarnia; w pomieszczeniu do dziś leży przewrócona lodówka. W pomieszczeniu gdzie mieściła się kasa bilety, stoją jeszcze sejfy. Jest i toaleta, wyłożona białymi kaflami. Schody i przejścia ewakuacyjne zawalone są dziś tynkiem i elementami ścian
  • siedziba partii, ul. Kurczatowa 6 (ул. Курчатова, д. 6)
  • basen „Lazurowy”, ul. Sportowa 24 (Бассейн „Лазурный”, ул. Спортивная, д. 24) – opuszczony dziś basen kryty zlokalizowany w trzeciej dzielnicy; choć używany przez likwidatorów przetrwał aż do 1998 roku, stanowiąc jeden z najczystszych elementów miasta. Nieruchomość stanowiła wówczas siedzibę przedsiębiorstwa naukowo-produkcyjnego „Complex”. W momencie opuszczeni ostatmoego pracownika, obiekt podobnie jak cała reszta w mieście zmienił się w ruinę.

Basen Lazurowy Prypeć www.szlakiempodrozy.pl

Basen Lazurowy Prypeć; źródło: Flickr

  • zakład „Jupiter”, ul. Fabryczna 11 (Завод „Юпитер”, ул. Заводская, д. 11) – otwarte w 1980 r. przedsiębiorstwo „Majak” stanowiło filę kijowskiej firmy zajmującej się montażem elektronicznych urządzeń gospodarstwa domowego, w tym magnetofonów i AGD. Przynajmniej oficjalnie… W rzeczywistości działała głównie na tajnym polu produkowanych dla armii półprzewodników, oraz karabinów snajperskich. Jeszcze po katastrofie piwnice firmy, na krótko, wykorzystano do urządzenia laboratorium produkującego urządzania do mierzenia poziomu skażenia i testowania nowatorskich technologi odkażania. Działało przez 16 lat, do 1996 roku. Dziś powykręcane, zardzewiałe niebieskie rury zwisają z dachu i leżą na ziemi. Gdzieniegdzie natkać się można na schematy i książki urządzeń. Wielki pojemnik przepełniony jest stertą wielkich pustych szuflad; inne pomieszczenie wita skorodowanymi metalowe szafami na dokumenty. Dpo tego maski przeciwgazowe, kaski oraz rozwalone komputery.

Fabryka Jupiter Czarnobyl www.szlakiempodrozy.pl

Fabryka Jupiter; źródło: Wikipedia

Stadion Awangard w Prypeci www.szlakiempodrozy.pl

Stadion Avangard na ul. Hydroprojektowej 2; mecze rozgrywał na nim zespół FK Stroitel Prypeć, który po wybudowaniu nowego miasta przeniesiono tworząc FK Sławutych; źródło: Wikipedia

  • szpital nr 126, na ul. Przyjaźni Narodów 18 (ул. Дружбы Народов, д. 18); pełen walających się po podłodze powywracanych do góry nogami stołów, oraz stałym „elementami wystroju” miasta w postaci wałów zawalonych ścian i odpadających z każdym dniem kafelek; w niektórych pomieszczeniach do dziś spoczywają pozostawionymi pełne różnych cieczy butelki. Hitem jest jednak sala operacyjna.

źródła: Flickr

  • szkoła nr 3 – witającą pękającymi drewnianymi deskami podłogowymi, oraz klasą w której na ziemi leży stos tysięcy masek przeciwgazowych, starych książek ram okiennych i szafek; oraz inna „podstawówka nr 5” z zieloną salą główną, w której na podwyższeniu nie raz odbywały się akademie
  • przedszkole „Czeburaszka”, gdzie rzędami na stole stoją czerwonawe ciężarówki – zabawki jakimi bawiły się dawniej uczęszczające do placówki dzieci
  • Fabryka-kuchnia w Prypeci, ul. L. Ukrainki, 3l słynąca z produkowanych tu półproduktów, żywności dla niemowląt; znajdowała się także jadalnia

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *