Ciudad Perdida wyrozniajacy www.szlakiempodrozy

Ciudad Perdida – kolumbijski zaginiony skarb

Podczas gdy plażach wybrzeża Morza Karaibskiego wylegują się urlopowicze, niespełna 30 km dalej w głąb lądu trwa właśnie walka z własnymi słabościami. Ukryci przed wzorkiem milionów Kolumbijczyków eksploratorzy przemierzają Ciudad Perdida – jedno z najbardziej niezwykłych miejsc świata.

I tak jest non-stop. Ale nie łatwo tu trafić, oj nie… Zresztą jeszcze stosunkowo niedawno (ujmując oczywiście sprawę w aspekcie historycznym) pozostawało porośnięte gęstą dżunglą. Znane też jako Teyuna czy Buritaca zajmujące w całości 0,3 km2, stanowi ledwie 10% dawnego ośrodka indiańskiego plemienia Taironów.

Tak się jednak złożyło, że nie tylko oni mieli okazję wcześniej przechadzać się okolicą, sięgającą w szczytowym punkcie 1100 m n.p.m. Swego czasu roiło się tu bowiem od… wytwórców kokainy i uprawiających marihuanę. Co cóż… I jak tu nie wierzyć w potęgę Escobara… Z tym, że i to nie wszystko – część chadzających tutejszymi ścieżkami należało bowiem do paramilitarnych bojówek.

Był 1972 r. gdy wędrujący po okolicy poszukiwacze skarbów trafili na coś, co na zawsze wpisało się w krajobraz Kolumbii. Nie przypuszczali, iż zdający sobie sprawę z istnienia dawnego miasta członkowie miejscowych plemion: Arhuaco, Koguis, Cancuamo i Wiwas, od dawien dawna zapuszczali się w owe starożytne ruiny. W trakcie kontaktów się z Europejczykami, przez ponad trzy wieki, strzegli jednak swego sekretu, jak oka w głowie…

Ciudad Perdida zwane było w przeszłości przez rdzennych mieszkańców rozmaicie. Jedni uważali je za „Święte miejsce”. Inni doceniając trudność, jaka wiązała się z jego odnalezieniem i poruszaniem się po terenie uznali, że bardziej oddającym jego charakter wyrażeniem będzie „Zielone piekło”. Dziś funkcjonuje, po prostu, jako ”Zaginione miasto”…

„Otaczający dawne miasto tropikalny las, pełen bananowców i palm, zamieszkują Indianie Kogi – lud, którego nazwa odnosi się do jaguara. Życie upływa im na pracy na roli i hodowli zwierząt.”

Starożytne miasto wreszcie jednak ustąpiło, odsłaniając swe uroki, skrywane dotychczas za grubą warstwą, ukrywającej je zieleni. Sensacyjne odkrycie przyniosło mu jednak nie tylko sławę ale i negatywne skutki. Ledwie kilka lat wystarczyło, by gros z oryginalnych, cennych artefaktów przepadło… Chcąc ratować to, co jeszcze zostało rząd Kolumbii w 1976 r. zorganizował pierwszą wyprawą badawczą, obejmując ów tajemniczy teren szczególną opieką. Tak zjawiła się tu para archeologów: Gilberto Cadavid i Luisa Fernada Herrera. W 1979 r. UNESCO ogłosiło teren mianem rezerwatu biosfery. Do ratowania pozostałości historycznego dziedzictwa rzucili się także miejscowi zakładając organizację ”Global Heritage Fund”, która od 2002 r. przeznaczyła na prace 30 milionów $.

Chaty miejscowych ludów Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Chaty miejscowych ludów; źródło: Flickr

Dawna historia

Jak to z Europejczykami bywało w Ameryce Południowej, z grubsza wiadomo. Masowa zagłada autochtonów i niewolnictwo były na porządku dziennym. Tym razem początek końca starożytnej cywilizacji miał jednak zupełnie inny przebieg. Nie doszło tu do brutalnej eksterminacji za pomocą mieczów. Po prostu, zadziałała biologia… Rozprzestrzeniające się w dżungli zarazki, przywiezione ze Starego Kontynentu, wkrótce zaczęły zbierać śmiertelne żniwo. Nieprzystosowane organizmy rdzennej ludności, były bez szans. Około 1600 r. opuszczone już miasto zaczęła porastać dzika roślinność, tworząca wydawało się, gąszcz nie do przebycia…

Wspaniałe ruiny miasta, które ok. 700 r. własnymi rękami wznieśli starożytni mieszkańcy indiańskiego plemienia Taironów, to dziś istna perełka. Zwane wówczas Teyuna, stanowiło najważniejsze miasto, a zarazem stolicą ich państwa.

W zestawieniu z dzisiejszymi pozostałościami, składającymi się ze 169 wykutych w kamiennych skałach tarasów, pejzaż dawnej osady musiał musiał być czarujący. W zamieszkałym dawniej przez jakieś 4-10 tyś ludzi mieście specjaliści natrafili na pozostałości 12 m murów, które dziś pozwalają przenieść się w dawny świat…

Kamienne schody w Ciudad Perdida Kolumbia www.szlakiempodrozy.pl

Kamienne schody w Ciudad Perdida; źródło: Flickr

I to jaki! Okazuje się bowiem, że dawni budowniczy nie wypadli sroce spod ogona. Doskonale radzili sobie z budowaniem i utrzymywaniem całkiem pokaźniej infrastruktury. Zaprojektowany przez nich przez nich system wodny zapewniał nie tylko możliwość upraw, ale także odprowadzania jej nadmiaru, chroniąc osadę podczas nawiedzających je silnych, tropikalnych ulew!

Składowe Ciudad Perdida

Oryginalne miasto, na powierzchni którego w przeszłości doliczyć się można było jakiś 250 tarasów, podzielone było na swoiste dzielnice. Każda z nich przyporządkowana była konkretnemu elementowi życia.

Archeologom udało się dotrzeć do 216 tarasów, z których 211 przyjęło okrągłą formę, 4 kwadratową. O tym jak zaawansowaną wiedzę posiadali tutejsi starożytni świadczy również sama technika konstruowania tarasów. Zbocza wzgórza najpierw cięto, układając na samym dole kamienie pełniące role ściany oporowej. Używając szerokich płyt cumowano więc niejako całą konstrukcję, zapobiegając osuwaniu się ziemi.

Tarasy Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Tarasy Ciudad Perdida; źródło: Flickr

Kamienne tarasy z bliska - Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Kamienne tarasy z bliska – Ciudad Perdida; źródło: Flickr

Osobną część stanowiła kaplica służąca jako centrum spotkań ludu Teyuna. Część mieszkalną wypełniały domostwa, wznoszone na kamiennych tarasach drewniane chaty zajmowały przyjmujące formę okręgu place. Wyłożone kamieniami ścieżki prowadzą do pomieszczeń magazynowych. W innym miejscu mieściło się centrum codziennego „życia zawodowego”.

Na najwyżej położonych połaciach terenu w dawnym mieście, wzniesionej z kamieni rozciągały się dawne świątynie i miejsca kultu. To tu swe domy budowali kapłani.

Archeologiczne odkrycia w Ciudad Perdida Kolumbia www.szlakiempodrozy.pl
Archeologiczne odkrycia w Ciudad Perdida Kolumbia; źródło: Flickr

Wokół zaś rozpościerały się liczne pola uprawne, a całość łączyły wytyczone drogi i schody. Poszczególne sektory miasta połączono brukowanymi drogami, i stopniami komunikowano poprzez sieć brukowanych dróg i schodów znajdujących się na zboczach

Jak twierdzą badacze do dziś pochłonięte przez roślinność pozostało jeszcze 9 km2 terenu, na którym znajdować się mogą dziesiątki artefaktów. Z tego tez względu w 2007 r. miejsce docenili sami ludzie oddając 14 tys głosów w plebiscycie na jeden z „7 Cudów Kolumbii”

Praktyczne informacje odnośnie wizyty

Aby w ogóle myśleć o tym tu przebyć tutejsze szlaki konieczne jest podjęcie odpowiednich kroków. Pierwsza to zaszczepienie się przeciwko zarazkom żółtej febry. Niby niewymagane, ale jednak warto ów krok poczynić.

Co zrozumiałe wycieczki nie poleca się osobom, którzy przez 11 miesięcy w roku nie przejawiają żadnej aktywności fizycznej. Dobra forma to podstawa! Osobną kwestią jest zabezpieczenie medyczne – bez środków ma komary, nie ma tu co wchodzić… Podróż ku ruinom Ciudad Perdida rozpoczyna się El Mamey. Startując z maleńkiej wioski śmiałkowie z reguły wyruszają jedynie z małymi zapasami na konkretny dzień. W razie potrzeby drogę w roślinności toruje przewodnik sprawnie machający maczetą. Reszta transportowana jest przez obsługę mułami. A’propos członków obsługi – niemal wszyscy przewodnicy rekrutują się z rdzennej populacji!

Trekking po Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Trekking po Ciudad Perdida; źródło: Flickr

Występująca w tropikalnym lesie 85% wilgotność dla europejskich mieszczuchów z reguły stanowi nie lada kłopot. W okolicy panuje klimat umiarkowany, wilgotny i bardzo deszczowy. Nocą temperatura znacznie spada osiągając 18 – 22ºC.

Ale naprawdę warto! Podążanie ku okazałym pozostałościom stanowi nie lada gratkę. Pokonywanie wiszących wysoko nad ziemią wiszących mostów, obcowanie z wodospadami, jest niczym innym jak powrotem do korzeni, w której prym wiedzę natura. 47 km przez nierówności, prowadzącej przez drogi w gęstej dżungli, pełnej rwących rzek i strumieni.

Most na trasie w Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Most na trasie w Ciudad Perdida; źródło: Flickr

No, nie jest łatwo. Ale naprawdę warto… Począwszy od brzegu rzeki Buritaca, który to ciek wodny kilkukrotnie w trakcie trekkingu trzeba przeciąć, do najważniejszych pozostałości wiedzie droga, wyłożona 1263 kamiennymi stopniami.

Wycieczkowicze zawsze prowadzeni są przez przewodników. Organizacją wypraw zajmują się wyspecjalizowane przedsiębiorstwa turystyczne. Nocleg organizowane są w prostych obozach. Najlepszą porą na udanie się w kolumbijskie ostępy są wakacje (lipiec-sierpień), oraz okres od grudnia do lutego, kiedy trwa pora sucha. Nie warto pchać się tu wcześniej tzn. w październiku, kiedy pora deszczowa, tworzy na ścieżkach jedną wielką błotną breję.

Warunki sypialniane dla uczestników wyprawy do Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Osłonięte moskitierą łóżka dla uczestników wyprawy do Ciudad Perdida; źródło: Flickr

W przeszłości zdarzało się, że uczestnicy wycieczek trafiali w ręce porywaczy, którzy licząc na okup trudnili się przestępczą działalnością. Choćby w 2003 r. 10-osobowa grupa została uwięziona. Obecnie o bezpieczeństwo podróżników dbają odziały kolumbijskiego wojska.

Wycieczka na tropie Ciudad Perdida www.szlakiempodrozy.pl

Wycieczka na tropie Zaginionego Miasta; źródło: Flickr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *