Alexander von Humboldt szlakiempodrozy.pl

Alexander von Humboldt

Pewnie wszystko potoczyło by się w jego życiu inaczej, gdyby nie ona. Maria Elisabeth – matka Humboldta. Jednoczenie przez niego kochana i nienawidzona. Francuska z pochodzenia, wyemigrowawszy za młodu do Prus wkrótce poślubiła pruskiego oficera wojskowego i wydała na świat Alexandra 14 września 1769 roku.

To jednak nie on ukształtował młodego człowieka, gdyż tak naprawdę miał nawet okazji nacieszyć się synem. Gdy zmarł, Maria Elisabeth wyszała ponownie za mąż. I to właśnie jej wybór sprawił, że przed młodym Alexandrem otworzyły się możliwości, które dotąd jawiły się jako nieosiągalne. Oto bowiem jej wybrankiem okazał się niezwykle majętny baron Hollwede.

Maria Elisabeth nie miała oporów przed ułatwieniem startu życiowego synowi, skrzętnie korzystając z nabytego bogactwa. Zatrudniając, prywatnych wybitnych nauczycieli, wyjątkowo dbała o to, by jej pociechy posiadły gruntowne wykształcenie. Umiejętnie podsycany głód wiedzy i eksploracji otaczającego go świata, stał się dla Humboldta zaczynem wielkiej kariery.

Jednak wsparcie wiązało się także z oczekiwaniami. Zasadnicza Maria Elisabeth sprawiała, że Alexander ciągle żył w przeświadczeniu, że musi uczynić wszystko by, wpasować się w oczekiwania matki. Jaką wymowę ma więc fakt, iż jej śmierć i umiejętne korzystanie ze spadku, jaki zostawiła przejmując aktywa barona Hollwede, ułatwiła mu prowadzenia swych prac naukowych.

Alexander von HumboldtAlexander von Humboldt; źródło: Flickr

Ale do tego droga była daleka. Za życia matki marzeniem młodego Alexandra było bowiem wojsko. Presja matki, gromiąca wzrokiem syna sprawiła jednak, że zaniechał dalszych rozmów o armii i poszedł tropem nauki. Jako niespokojny duchem młodzieniec studiował wiele dziedzin, ciągle poszukując swej drogi. Na Uniwersytecie we Frankfurcie na Odrą zgłębiał ekonomię, potem w Berlinie był na studiach inżynierskich.

I kto wie jak wyglądało by jego życie, gdyby wówczas… nie zaczął zbierać roślin. Dumając nad nimi i ich pochodzeniem stwierdził, że botanika jest jego przeznaczeniem. Tak wylądował w Göttingen. Uczelnia jednak nie przypadła do gustu. Po roku studiowania w 1790 opuścił jej mury, by rozpocząć nową przygodę. Niemniej jednak ów czas odcisnął piętno na jego przyszłości. Spotkawszy tu Georga Forstera – przyrodnika, który towarzyszył samemu Jamesowi Cookowi w jego drugiej wielkiej podroży, wysłuchał wielu interesujących historii.

Humboldt w podziemiach

Przenosząc się do Freiburga do Szkoły Górniczej, oczarowały go zajęcia odbywające się wiele metrów pod ziemią. W 1792 roku opuszczając mury uczelni rozpoczął pracę w okolicach pasma górskiego Smreczany. Podążając od jednej kopalni do drugiej – to złota, to miedzi, nigdzie na dłużej nie znajdował zajęcia. Publikując efekty swych prac koncentrował się na roślinności, występującej w kopalniach. Spoglądając na ciężką pracę górników wiele czasu poświęcił na walkę o lepsze warunki ich pracy. Co więcej złożył szkołę dla młodych adeptów brany wydobywczej. Wydawało się, że w końcu ustatkuje się i zacznie normalną pracę…

Von Humboldt wziął udział w podróży dookoła świata towarzysząc Georgowi Forsterowi i Jameseowi Cookowi

Ale zew kolejnych badać był silniejszy. Poszerzanie wiedzy o systemach pomiarów geodezyjnych i meteorologicznych w Wiedniu, oraz w trakcie podróży po Szwajcarii i Włoszech gwałtownie przerwały jednak zawirowania w Europie. Wojny napoleońskie sprawiły, że kontynuowanie zajecia okazało się niemożliwe. Szukając wyjścia z impasu zjawił się w Hiszpanii. Wsparcie premiera hiszpańskiego rządu Mariano de Urquijo, oraz króla Karola IV sprawiło, że Humboldt ruszył do Ameryki Południowej. Był 1799 rok, gdy w towarzystwie Aimé Bonpland'a odbił od brzegu portu w Marsylii kierując się do Caracas. To głowie ta 5-letnia wyprawa sprawiła, że von Humboldt dołączył do panteonu wielkich odkrywców i naukowców. Korzystając z okazji, jakie dawały ówczesne władze Hiszpanii, finansujące wyprawy naukowe do Nowego Świata obaj pokonali 9600 km. Trudna podróż, w której nienawykłe do zarazków organizmy łapały m.in. malarię była jednak ich szczytowym osiągnięciem.

Wyprawa do Ameryki Południowej

Zjawiwszy się 16 lipca w Wenezueli ruszyli do doliny Aragua. Mając umocowanie hiszpańskich władz dokładnie sunąc po wodach fregatą „Pizarro” poznał tutejszy rynek kawy, kakao, cukru i bawełny. W okolicy wenezuelskiego miasta Caripe zagłębił się w korytarze jaskini Guácharo. (link do jaskinie)

Okolice Amazonki i Orinoko stanowiły rejon, w którym przeżył przygody stanowiące potem kanwą książki, przybliżającej życie w tych rejonach. Tworząc relację z podróży wraz z partnerem nie pominęli dramatycznych momentów: utraty zapasów, ataków owadów czy głodu skutkującego żywieniem się zbieraną roślinnością. Dokładna relacja z przemierzania rzek łódkami kanoe, napędzanymi przez wynajętych Indian, pieszych wędrówek przez puszczę w wielkim upale i końskich eskapad stała się pozycją, o której usłyszał cały świat. Pełne ekspresji opisy krokodyli, jaguarów, a także codzienne życie Indian. Kąsani przez komary, powodujące opuchliznę rąk gościli w katolickich misjach.

Efektem wojaży było także udowodnienie, iż kanał Casiquiare jest miejscem w którym łączą się rzeki Orinoko i Amazonkę.19 marca stykając się z węgorzami elektrycznymi, opisali ten gatunek jako pierwsi. Humboldt natychmiast zdał sobie sprawę, że w przyszłości przeprowadzi także badania nad elektrycznością. Zapiski z podróży przyczyniły się do wydania książki „Podróż po rzece Orinoko”, która można przeczytać tutaj.

24 listopada 1800 roku Humboldt z Aime Bonplandem rozpoczął rejs na Kubę. Przybijając do brzegów wyspy 19 grudnia z ust hiszpańskiego rozbitka Frasema usłyszał jego historię. Pomagając mu zyskać zgodę na pobyt, zagwarantował siebie w zamian za dostarczenie przez niego okazów tutejszej roślinności.

Humboldt jest pierwszym badaczem, który zajac się problemtyką tzw. choroby wysokościowej, wyszczególniając jej konkretne objawy.

Krótki odpoczynek na Kubie pozwolił z zapałem ruszyć z powrotem kontynent południowoamerykański. Przedzierając się kolumbijską rzeką Magdalena, obaj naukowcy dotarli do Bogoty. Tam się ośnieżonymi wyżynami Kordyliery, którymi dziś biegnie Droga Panamerykańska, von Humboldt w 1802 roku dotarł do Quito. Ekwadorski wulkan Chimborazo czekał (link do wulkany). Choć badacz nie osiągnął szczytu, to i tak wpisał się do annałów jego historii jako pierwszy, który dotarł na wysokość około 6000 m n.p.m. Ten wyczyn pobity został dopiero po następnych 30 latach. Górskie wędrówki pozwoliły na powiązanie symptomów choroby wysokościowej z małą ilości tlenu na dużych wysokościach. Ale nade wszystko szukał tu źródłeł Amazonki.

W czasie pobytu w Kolumbii uznał, że zróżnicowanie pogody i klimaty jest pochodną tego, na jakiej wysokości leży dany rejon. Dowiódł że z każdym podwyższeniem się terenu o 1000 m. temperatura spada o jakieś 6 stopni C.

W 1803 udał się do Meksyku, gdzie skoncentrował się na badaniu tak rozwiniętej tamtejszej cywilizacji. Dzięki poleceniu przez hiszpański rząd otworem stanęły przed nim tamtejsze kopalnie, kanały, budowle z okresu prekolumbijskiego i posiadłości ziemskie. Co więcej zajął się tu tematyką nowo odkrytych roślin w tym: wanilii, awokado i kukurydzy. Ukoronowaniem eskapady była wizyta w Mexico City,– link do Mexico C które już wówczas opisywał jako miejsce wspaniale rozwiniętych instytucjach naukowych.

Końcowym etapem poznawanie Ameryk była wizyta w USA von Humbold spotkał się z prezydentem Thomasem Jeffersonem, któremu zreferował swoje przygody. Powracając do Europy z Bonplandem 3 sierpnia 1803 obydwaj przywieźli ze sobą niesamowitą ilość informacji. 4 tysiące stron notatek posłużyły do wytyczenia nowych map i udostępnienia danych statystycznych. Publikacje ukazujące się od 1804, do 1827 roku były kopalnią wiedzy. Jedną z poruszonych gałęzi była kwestia, nad którą pracował w Paryżu, korzystając z wiedzy tamtejszych naukowców dotycząca klimatu, pogody oraz oraz wulkanów.

Kierunek: wschód!

Sam, przez swe liczne podróże nie dorobił się majątku. Ale życia nie da się oszukać – podróże zawsze kosztowały i nadszedł moment, który zmusił go do powrotu do Niemiec. Swoi nie przyjęli go jednak rozwiniętym czerwonym dywanem. Humboldt, żyjący skromie nadal prowadził badania na własną rękę, a jego nowym konikiem okazało się zjawisko burzy magnetycznej.

Propozycja z Syberii okazała się kolejnym wielkim wyzwaniem. Był rok 1827 gdy Humboldt na polecenie Jegora Kankarina, ówczesnego ministra finansów zaczął doradzać Rosjanom w zakresie górnictwa. Podróże po rozległych terenach państwa, od Uralu po granicę z Chinami, były doskonałą okazją do badań nad nieznanym dotąd terenem. Chęć eksploracji kolejnych obszarów ze złożami kopalin i poznania kwestii związanych z magnetyzmem sprawiła, że w trakcie dwóch lat przemierzył tereny od Newy do rzeki Jenisej w środkowej Syberii.

Wracając do rzucił się w wir opisania zebranych informacji, kontynuując badania nad burzami magnetycznymi. Działania ruszyły do przodu, w 1836 po tym, jak zapewnił sobie wsparcie brytyjskiego Towarzystwa Królewskiego. Międzynarodowa ekipa badaczy ustaliła czym są burze magnetyczne i skąd się biorą. Wszystko czego Humboldt dokonał w życiu, uwieczniał w swoich licznych pracach naukowych.

24 lutego 1857 Humboldt doznał wylewu krwi do mózgu. Ten jednak nie wyrządził poważnych zmian w organizmie badacza. Pogorszenie stanu zdrowia nadeszło niespodziewanie zimą 1858/1859 roku. Von Humboldt zmarł 6 maja 1869 w Berlinie w wieku 89 lat.

Dziś imię podróżnika i naukowca sławi m.in. niemiecka fundacja jego imienia, która tworzy warunki do współpracy naukowej w Niemczech i na całym świecie. Udzieliła już wsparcia finansowego 29 tysiącom badaczy, zarówno mogących pochwalić się już sporym dorobkiem naukowym , jak i stawiających pierwsze kroki na swej drodze. Więcej o fundacji tutaj.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *